Rolnik uważa, że tegoroczny sezon pokazał, że soja może dobrze radzić sobie nawet przy ograniczonych opadach, ale jeśli woda pojawi się w kluczowych fazach rozwoju. W przypadku jego pól zwraca uwagę na znaczenie orki, właściwej odmiany, niższej normy siewu oraz ochrony przed zgnilizną twardzikową.
Sucha wiosna sprzyjała soi
– Pierwsze cztery miesiące roku były w rejonie u mnie suche. Dzięki temu gleba nie została nadmiernie uwilgotniona ani zniszczona podczas wiosennych prac. Dodatkowo szybciej się nagrzewała, co ma duże znaczenie w przypadku soi – rośliny ciepłolubnej. Tydzień więcej wegetacji na wiosnę może przełożyć się na około miesiąc dodatkowego czasu jesienią – podkreśla Franciszek Ostapczuk.
W jego gospodarstwie stosowana jest tradycyjna uprawa płużna. Na zwięzłych glebach klasy 4a i 4b orka pomaga ograniczyć presję chwastów i częściowo zmniejszyć problem pozostałości herbicydów. Rolnik zaznacza jednak, że uprawa soi na gorszych glebach – klas V i VI wiąże się z dużym ryzykiem. Ale kluczowe znaczenie dla plonów ma odmiana.
Odmiana ma znaczenie podczas suszy
W Małopolsce maju pojawiły się wysokie temperatury, ale opady wystąpiły w później w fazach krytycznych. Dzięki temu soja rozwijała się lepiej niż kukurydza, która wcześniej zaczęła zwijać liście. Zdaniem rozmówcy w rejonach narażonych na suszę nie należy wybierać wyłącznie odmian samokończących. Lepszym rozwiązaniem mogą być odmiany o nieograniczonym typie wzrostu, które dłużej rozwijają się i mogą lepiej wykorzystać późniejsze opady i zrekompensować wcześniejsze straty.
– Znaczenie dla plonu, a konkretnie strat podczas zbioru ma osadzenie najniższych strąków soi. Na ten parametr wpływa przede wszystkim prawidłowa agrotechnika. W tym sezonie w gospodarstwie najniższe strąki powinny znajdować się wyraźnie powyżej 10 cm – dodaje Franciszek Ostapczuk. Zwraca jeszcze uwagę na fitotoksyczność herbicydów.
– Jeśli niewłaściwie dobrany preparat zahamuje rozwój soi przed kwitnieniem, roślina może zatrzymać się we wzroście. W efekcie dolne strąki zostają osadzone nisko, co może utrudnić zbiór i zwiększyć straty – dodaje rolnik. Podobny efekt powoduje susza. Brak wody ogranicza pobieranie składników pokarmowych i prawidłowy rozwój roślin.
Rzadszy siew oznacza mniejszą konkurencję
Franciszek Ostapczuk nie przekracza obsady 50 roślin na m² i rozważa dalsze jej zmniejszenie. Jego zdaniem zbyt gęsty siew może ograniczać rozwój pojedynczych roślin i zwiększać konkurencję o wodę oraz składniki pokarmowe. W gospodarstwie stosowany jest siew co drugi rząd, czyli co 28,6 cm. Poszerzenie rozstawy może być korzystne również na rędzinach, gdzie występują drobne kamienie. Przy większej liczbie roślin w rzędzie soja silniej konkuruje ze sobą i szybciej rośnie w górę. To sprzyja wyższemu osadzeniu dolnych strąków.
Zgnilizna twardzikowa wymaga planowania płodozmianu
Po 15 latach uprawy soi zgnilizna twardzikowa stała się w gospodarstwie realnym problemem. Rolnik od kilku lat wykonuje zabieg przeciwko chorobom grzybowym na początku kwitnienia.
– Ważnym elementem ochrony jest również płodozmian. Pięć lat temu zrezygnowałem z uprawy rzepaku, który jest jednym z żywicieli sprawcy zgnilizny twardzikowej. Przy planowaniu zmianowania trzeba uwzględnić także słonecznik i inne rośliny, które mogą utrudniać ograniczenie presji choroby.
Plon soi może przekroczyć 4 t/ha
– Według informacji od rolników, którzy rozpoczęli już zbiory w tym rejonie, tegoroczne plony soi wynoszą około 4 t/ha. To dobry wynik, szczególnie biorąc pod uwagę wiosenną suszę – uważa miłośnik soi.
Na temat soi będziemy rozmawiać już niebawem podczas Seminarium sojowego, w środę 14 października w Boguchwale. Zapisz się koniecznie!
tcz
