Podczas Seminarium Sojowego 14 października 2026 r. w Buguchwale dr Marek Tański, prezes firmy Agrolok mówił o uprawie, która może poprawić zmianowanie z rzepakiem i dostarczać surowca przetwórcom. Z punktu widzenia gospodarstwa najważniejsze są jednak pytania o stanowisko, stabilność plonu i wynik finansowy.
Czy soja przejmie część areału rzepaku?
Zdaniem prezesa Agroloku soja ma miejsce w gospodarstwach, w których rzepak wraca na pole zbyt często. Jako roślina jara zmienia układ upraw w zmianowaniu, a przy tym może pomagać w ograniczaniu problemu odporności niektórych chwastów oraz chorób. Dostarcza również dwóch poszukiwanych surowców - białka i oleju. Tański tak ujmuje skalę możliwej zmiany.
– Te 100 tys. hektarów pomnóżmy mniej więcej razy pięć. Oczywiście nie w perspektywie kilku lat, ale kilkunastu. To tylko prognoza, a nie zapowiedź szybkiego wzrostu. O tym, czy soja rzeczywiście zastąpi część rzepaku, zdecydują wyniki osiągane na polach oraz możliwości sprzedaży nasion – uważa prezes.
Soja na glebach klasy IVb i lepszych?
Podczas seminarium wskazywano, że pod soję należy wybierać gleby klasy minimum IVb, a najlepiej lepsze. Tański nie kwestionuje tego zalecenia, ale uważa, że słabszych stanowisk nie można skreślać bez uwzględnienia warunków konkretnego sezonu. Na glebach klas V i VI uprawa jest trudna, choć w sprzyjających latach również tam zdarzają się dobre plony. Ostrożność jest potrzebna zwłaszcza przy wyciąganiu wniosków z jednego udanego roku. Są czynniki, których rolnik nie jest w stanie zaplanować.
– Ważniejszy jest rozkład opadów, a nie ich ilość. Sama jakość gleby ma mniejsze znaczenie – zaznacza dr Tański.
Rok 2024 był dla soi dość dobry w większości regionów Polski. Jednak na południowym wschodzie na słabszych stanowiskach soja nie plonowała zadowalająco. Nie daje to też pewności, że podobny wynik powtórzy się na słabszym polu przy innym przebiegu opadów.
Co się dzieje, gdy soja słabo tworzy brodawki?
Pogoda wpływa nie tylko na dostępność wody. Niekorzystne warunki mogą też utrudniać tworzenie brodawek korzeniowych, a tym samym ograniczać korzyści ze współpracy soi z bakteriami wiążącymi azot. Tański wskazuje, że w takiej sytuacji wyzwaniem jest dalsze prowadzenie plantacji tak, by nie stracić całego potencjału plonu.
– Może to oznaczać większe nakłady, na przykład na nawożenie. Nie jest to jednak uniwersalne zalecenie. W praktyce trzeba ocenić, czy możliwy do uratowania plon uzasadni poniesiony koszt – tłumaczy prezes Agroloku.
Czy 3 t/ha soi zapewnią dochód?
Podczas seminarium wskazywano, że plon 3 t/ha może dać stabilny dochód. Tański ocenia też, że nakłady na uprawę soi są niższe niż w przypadku rzepaku. Ostateczny wynik zależy jednak od tego, ile nasion uda się zebrać, jakie koszty poniesie gospodarstwo i na jakich warunkach sprzeda surowiec.
Prezes Agroloku uważa, że przy ocenie wartości soi warto patrzeć szerzej niż tylko na koszty i plon z jednego sezonu. Zwraca uwagę na to, że soja pozyskuje składniki związane z glebą oraz wiążąc azot. Przyznaje zarazem, że możliwości tej rośliny nie są jeszcze w pełni poznane.
Przetwórstwo jest, ale jak uzyskać lepszą cenę?
Według danych przytoczonych przez dr. Marka Tańskiego Polska importuje około 3 mln ton śruty sojowej rocznie. Możliwości przerobowe zakładu uszlachetniania białka roślinnego Agroloku (ZUBR) wynoszą 300 tys. ton. Prezes firmy ocenia, że krajowego surowca jest obecnie za mało, by zaspokoić potrzeby tylko tego jednego zakładu. Jeśli rynek będzie się rozwijał, nie wyklucza budowy kolejnego.
Sama zdolność przerobowa nie rozstrzyga jednak, jaką cenę otrzyma plantator. Tański przekonuje, że polska soja nie powinna konkurować wyłącznie jako możliwie najtańszy składnik paszy. Widzi szansę w jakości, świeżości pasz oraz pochodzeniu konwencjonalnej soi uprawianej w Polsce i UE.
– Ścigamy się czasami o jeden grosz przy produkcji kilograma kurczaka. A może warto pomyśleć, jak wyprodukować kurczaka, którego można sprzedać o złotówkę drożej – pyta Tański. Podobną możliwość widzi w paszy, za którą odbiorca byłby skłonny zapłacić o 100 zł/t więcej. To propozycja kierunku rozwoju rynku, a nie obietnica premii dla każdego producenta soi.
Wniosek dla gospodarstwa jest konkretny: soja może poprawić zmianowanie i znaleźć odbiorcę, ale przed siewem trzeba zestawić potencjał własnego pola z ryzykiem plonowania, kosztami oraz warunkami sprzedaży.
tcz
