StoryEditor

Coraz więcej kukurydzy, coraz mniej różnorodności. Jak zmienia się struktura zasiewów w Polsce?

Zmiany w strukturze zasiewów, rosnący udział kukurydzy i konsekwencje upraszczania produkcji roślinnej były tematem seminarium „Zmiany struktury zasiewów w Polsce - znaczenie i organizacja produkcji w monokulturze”. Szczególne znaczenie ma tu dynamiczny wzrost powierzchni kukurydzy. Jednocześnie coraz większego znaczenia nabiera pytanie, jak pogodzić ekonomiczną potrzebę specjalizacji z wymaganiami gleby, biologii roślin i środowiska.

29.08.2026., 10:00h

Zmiany, które zachodzą w polskim rolnictwie, są widoczne nie tylko w danych statystycznych, lecz także w krajobrazie rolniczym. Zmienia się koncentracja produkcji, zmienia się struktura zasiewów, a w wielu gospodarstwach rośnie znaczenie wyspecjalizowanych kierunków produkcji.

Podczas seminarium „Zmiany struktury zasiewów w Polsce – znaczenie i organizacja produkcji w monokulturze”, zorganizowanego przez Instytut Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej – Państwowy Instytut Badawczy, prof. dr hab. Sławomir Juszczyk w swoim referacie zwrócił uwagę, że w strukturze zasiewów w Polsce nadal dominują zboża. Szczególnie wyraźny jest wzrost znaczenia kukurydzy, która znajduje szerokie zastosowanie zarówno w produkcji pasz, jak i w sektorze energetycznym.

Drugą część spotkania poświęcono natomiast organizacji produkcji w monokulturze. Wskazano, że choć długotrwała monokultura może powodować problemy przyrodnicze i ekonomiczne, to krótkotrwała, odpowiednio zaplanowana monokultura może być dla części gospodarstw rozwiązaniem pozwalającym lepiej wykorzystać ziemię, specjalistyczny sprzęt i możliwości organizacyjne.

Badania obejmowały lata 2016–2024

Prezentowane wyniki były częścią szerszych badań dotyczących zmian struktury zasiewów w Polsce. Ich głównym celem było rozpoznanie kierunków zmian w strukturze zasiewów oraz ustalenie trendu dotyczącego powierzchni uprawy kukurydzy, a następnie podjęcie próby oceny tego zjawiska. Analizowany okres obejmował lata 2016–2024. W przypadkach, w których dane za 2016 rok były niepełne, szczególną uwagę zwracano na lata 2021–2024, dla których dane były już niemal kompletne.

W analizie wykorzystano m.in. wiedzę z zakresu ogólnej i szczegółowej uprawy roślin, metody statystyczne, analizę trendu, korelację i regresję. Do oceny bioróżnorodności i złożoności struktury zasiewów wykorzystano wskaźnik Shannona-Wienera.

Wskaźnik ten pozwala oceniać różnorodność gatunkową. Jak wyjaśniono podczas seminarium, jego wartość zbliżająca się do zera wskazuje na brak różnorodności, czyli sytuację, w której w danym środowisku występuje tylko jeden gatunek. Za niską, ale jeszcze akceptowaną bioróżnorodność uznano wartość wskaźnika na poziomie co najmniej 1,5.

Analiza obejmowała również strukturę użytków rolnych, strukturę zasiewów, następstwo roślin, zmianowanie i płodozmian. Dane dotyczące struktury użytków rolnych pochodziły z Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa.

Powierzchnia użytków rolnych

Jednym z pierwszych elementów analizy była powierzchnia użytków rolnych. W 2021 roku w Polsce było ich około 14,35 mln hektarów, natomiast w 2024 roku – około 300 tys. hektarów mniej.

W trakcie wystąpienia zwrócono uwagę, że na ubytek powierzchni rolniczej wpływają między innymi procesy związane z przeznaczaniem gruntów na cele pozarolnicze. Szczególne znaczenie ma przy tym fakt, że pod budownictwo mieszkaniowe czy drogowe często przeznaczane są grunty lepszej jakości.

To rodzi pytanie o długofalową ochronę rolniczego potencjału ziemi. W sytuacji, gdy z produkcji wyłączane są lepsze gleby, w użytkowaniu rolniczym pozostaje większy udział gleb słabszych.

- Musimy się bardzo troszczyć o to, żeby nie wyłączać pochopnie z produkcji rolniczej tych gleb - mówi prof. dr hab. Sławomir Juszczyk.

W latach 2021–2024 zmniejszyła się również powierzchnia gruntów ornych – z około 11,32 mln do 11,18 mln hektarów. Spadek odnotowano także w przypadku trwałych użytków zielonych. Jednocześnie zwiększyła się powierzchnia sadów i plantacji trwałych.

image
Grunty orne
FOTO: Instytut Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej - Państwowy Instytut Badawczy

Ten ostatni kierunek oceniono pozytywnie. Zakładanie sadów i plantacji trwałych wiąże się bowiem z dużą intensywnością organizacyjną i zazwyczaj również produkcyjną.

Jednocześnie rosła powierzchnia odłogów i ugorów. W 2024 roku wynosiła ona około 200 tys. hektarów. W odniesieniu do najsłabszych gleb wskazano, że lepszym rozwiązaniem mogłoby być ich przeznaczenie pod zalesienia.

Zboża nadal dominują

Jednym z najważniejszych wniosków dotyczących struktury zasiewów jest utrzymująca się bardzo wysoka pozycja zbóż. Powierzchnia podstawowych zbóż, bez kukurydzy, wyniosła w 2024 roku około 5,5 mln hektarów. Było to nieco mniej niż w 2021 roku, kiedy wynosiła około 5,6 mln hektarów.

image
Powierzchnia zbóż
FOTO: Instytut Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej - Państwowy Instytut Badawczy

Samo zmniejszenie powierzchni podstawowych zbóż zostało ocenione pozytywnie. Podczas seminarium przypomniano bowiem pogląd, zgodnie z którym udział zbóż ogółem nie powinien przekraczać 50 proc. struktury zasiewów. Problem zaczyna się jednak wtedy, gdy do zbóż dołączymy kukurydzę. Udział zbóż bez kukurydzy w strukturze zasiewów wynosił 49,3 proc. w 2016 roku, 51,2 proc. w 2021 roku i 50,7 proc. w 2024 roku. Jednocześnie udział samej kukurydzy systematycznie rósł: z 12,4 proc. w 2016 roku, przez 15,7 proc. w 2021 roku, do 16,7 proc. w 2024 roku. W efekcie w 2024 roku zboża wraz z kukurydzą zajmowały aż 67,4 proc. gruntów ornych.

- Udział zbóż i kukurydzy sięgnął w 2024 roku 67,4 proc. gruntów ornych, co jest poziomem zbyt wysokim - dodaje prof. dr hab. Sławomir Juszczyk.

Oznacza to, że pozostałe gatunki roślin zajmowały zaledwie 32,6 proc. gruntów ornych. W gospodarstwach mniejszych udział zbóż i kukurydzy przekraczał natomiast 70 proc.

Kukurydza rośnie najszybciej

Szczególne miejsce w przedstawionej analizie zajęła kukurydza. Jej powierzchnia systematycznie rosła w całym badanym okresie. W 2021 roku kukurydza zajmowała około 1,75 mln hektarów, a w 2024 roku już około 1,83 mln hektarów. W porównaniu z 2016 rokiem wzrost był jeszcze wyraźniejszy.

image
Powierzchnia kukurydzy
FOTO: Instytut Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej - Państwowy Instytut Badawczy

Analiza trendu wskazała na średni wzrost powierzchni kukurydzy o około 425 tys. hektarów w okresie czteroletnim. Rosnące znaczenie kukurydzy jest związane z jej wysoką wydajnością oraz zastosowaniem w produkcji paszowej i energetycznej. W wielu gospodarstwach, szczególnie wyspecjalizowanych, jest ona rośliną o dużym znaczeniu ekonomicznym i organizacyjnym.

W badaniach analizowano również zróżnicowanie regionalne. W 2024 roku największy udział kukurydzy w strukturze zasiewów odnotowano między innymi w województwie wielkopolskim, mazowieckim, podlaskim, kujawsko-pomorskim i opolskim. Z kolei w województwach zachodniopomorskim, lubelskim, świętokrzyskim czy pomorskim udział ten był wyraźnie niższy.

Istotne okazały się także tempo i kierunek zmian. W ostatnich latach największy przyrost udziału kukurydzy odnotowano m.in. w województwie łódzkim i śląskim, a podobne tempo zmian występowało w województwie świętokrzyskim, mazowieckim i podlaskim. Zjawisko to wiązano przede wszystkim z intensywną produkcją mleczarską, a także produkcją żywca.

image
zmiana udziału uprawy kukurydzy
FOTO: Instytut Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej - Państwowy Instytut Badawczy

Są jednak gatunki, których przybywa

Obraz polskiej struktury zasiewów nie jest wyłącznie historią wzrostu znaczenia kukurydzy. W badanym okresie zwiększała się także powierzchnia innych grup roślin. Korzystne zmiany odnotowano w przypadku roślin oleistych. W 2024 roku ich powierzchnia wynosiła około 1,09 mln hektarów. Najważniejszą rośliną oleistą w Polsce pozostaje rzepak ozimy.

image
Powierzchnia roślin oleistych
FOTO: Instytut Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej - Państwowy Instytut Badawczy

W analizie podkreślono jednocześnie znaczenie innych roślin oleistych, m.in. gorczycy, maku, słonecznika, lnu oleistego czy soi. Choć mają one mniejsze znaczenie gospodarcze, mogą wzbogacać biologicznie agrocenozę.

W latach 2016–2024 powierzchnia roślin oleistych wzrosła z około 860 tys. do około 1,09 mln hektarów. Z przebiegu linii regresji wynikało, że średnio w okresie czterech lat powierzchnia ta zwiększała się o około 115 tys. hektarów. Jeszcze wyraźny wzrost dotyczył roślin okopowych. Ich powierzchnia zwiększyła się w badanym okresie z około 360 tys. do 510 tys. hektarów. W przypadku roślin motylkowych wzrost wyniósł natomiast z około 590 tys. do 780 tys. hektarów.

Zobacz także: Mniej ziemniaków na polach, ale pogoda jeszcze może zmienić wynik

Uproszczenie zasiewów szczególnie widoczne w regionach mleczarskich

Analiza struktury zasiewów na poziomie województw i gmin pozwoliła wskazać obszary, w których udział kukurydzy jest szczególnie wysoki. Jednym z najbardziej wyrazistych przykładów była gmina Turośń Kościelna w województwie podlaskim, gdzie w 2023 roku udział kukurydzy w strukturze zasiewów wynosił niemal 74 proc. Jest to obszar znany z produkcji mleka.

To właśnie regiony o intensywnej produkcji mleczarskiej należą do miejsc, w których koncentracja kukurydzy jest szczególnie widoczna. W przedstawionej ocenie podkreślono jednak, że w przypadku takich obszarów można mówić o prawdopodobnej presji chorób, szkodników i chwastów oraz o możliwej degradacji gleby. Nie zostało to jednak w ramach badań jednoznacznie stwierdzone. 

Monokultura – problem czy narzędzie organizacji gospodarstwa?

Druga część seminarium dotyczyła organizacji produkcji w monokulturze. W polskich gospodarstwach, zwłaszcza mniejszych obszarowo, a jednocześnie wyspecjalizowanych, ograniczona powierzchnia gruntów może powodować, że jedna roślina zajmuje ponad połowę gruntów ornych. Dotyczy to m.in. kukurydzy, najbardziej opłacalnych warzyw gruntowych czy ziemniaków jadalnych

Jak zaznaczono, nie istnieje jedna, precyzyjna i powszechnie akceptowana definicja tego pojęcia. Poszczególni badacze różnie określali zarówno czas trwania monokultury, jak i możliwość stosowania poplonów. W zaproponowanym podczas seminarium ujęciu monokultura oznacza uprawę w kolejnych latach tego samego gatunku w plonie głównym na tym samym polu. Wyróżniono przy tym monokulturę bez poplonów oraz monokulturę z ich zastosowaniem.

Monokultura może być krótkotrwała – dwu- lub trzyletnia – albo długotrwała, czyli trwająca cztery lata lub dłużej.

- Większość krytycznych uwag dotyczy monokultury długotrwałej. Co gorsza, bez stosowania poplonów - tłumaczy profesor. 

To rozróżnienie ma zasadnicze znaczenie. Zdaniem profesora szczególnej uwagi ekonomistów i rolników może wymagać nie tyle każda forma monokultury, ile przede wszystkim monokultura długotrwała. Monokultura krótkotrwała, jeśli jest właściwie zaplanowana i  jeżeli to możliwe połączona ze stosowaniem poplonów, może przynosić konkretne korzyści.

Jak zaplanować monokulturę?

Podczas seminarium przedstawiono organizacyjne podejście do krótkotrwałej monokultury. Zakłada ono, że gospodarstwo produkuje kilka roślin, jednak jedna z nich zajmuje stale ponad połowę gruntów ornych. Jednocześnie dąży się do możliwie krótkiego okresu uprawy tej rośliny na poszczególnych polach, przy zachowaniu jej względnie stałego udziału w strukturze zasiewów przez kilka lat. Przedstawione wzory pozwalają określić m.in. powierzchnię monokultury, udział poszczególnych roślin oraz średni czas jej trwania, a także zaplanować, jaka część gruntów powinna być objęta monokulturą dłuższą, a jaka krótszą.

Przykładem, jaki podał Profesor, było gospodarstwo o powierzchni około 10 ha, utrzymujące 15 krów, w którym ze względu na potrzebę zapewnienia własnych pasz objętościowych 7 ha przeznaczono pod kukurydzę, a pozostałe 3 ha pod inną roślinę. Zależność między długością monokultury a udziałem rośliny w strukturze zasiewów pokazuje, że przy uprawie dwuletniej udział ten może wynosić około 66,7 proc., trzyletniej 75 proc., a czteroletniej 80 proc. Rozwiązanie to może być stosowane nie tylko w przypadku kukurydzy, lecz także innych roślin uprawianych po sobie, takich jak ziemniaki, buraki cukrowe czy rzepak.

Ekonomia nie może być oderwana od biologii

Najważniejsze znaczenie ma nie samo występowanie specjalizacji czy krótkotrwałej monokultury, lecz sposób jej organizacji. W krótkim okresie specjalizacja może poprawiać organizację produkcji, ułatwiać wykorzystanie wyspecjalizowanego sprzętu i pracy oraz obniżać jednostkowe koszty. W dłuższej perspektywie zwiększa jednak ryzyko występowania chorób, szkodników i chwastów, a także pogorszenia właściwości gleby i wzrostu zużycia środków produkcji. Dlatego specjalizacji nie należy oceniać wyłącznie przez pryzmat bieżącego wyniku ekonomicznego. Jak podkreślono podczas seminarium, „warto, a nawet trzeba łączyć racjonalną produkcję rolniczą z celami środowiskowymi oraz mądrą ewolucją wspólnej polityki rolnej w UE”. Oznacza to konieczność uwzględniania warunków glebowych, wymogów środowiskowych oraz biologii i fizjologii roślin, co może jednocześnie przyczyniać się do poprawy jakości produktów i ograniczenia kosztów jednostkowych.

Nowe technologie nie zastąpią zmianowania

Postęp technologiczny daje rolnictwu nowe możliwości. Jako przykład podano rozwiązania wykorzystujące sztuczną inteligencję w produkcji kukurydzy. Systemy oparte na kamerach mogą rozpoznawać różnice pomiędzy rośliną uprawną, chwastami i glebą, a następnie pozwalać na bardziej precyzyjne stosowanie środków chemicznych. Według przedstawionej podczas seminarium informacji dzięki takim technologiom możliwe jest ograniczenie zużycia środków chemicznych nawet o 80–90 proc. Nie oznacza to jednak, że technologia może całkowicie zastąpić zasady prawidłowej agrotechniki.

Nowoczesne maszyny i systemy precyzyjnego rolnictwa mogą ograniczać określone koszty i zmniejszać zużycie środków produkcji, ale nadal pozostaje znaczenie przygotowania gleby, odpowiedniego następstwa roślin i płodozmianu.

image

Groch, łubin i bobik mają potencjał. Juliusz Młodecki: "Problemem jest sprzedaż"

Owies jako roślina fitosanitarna

Jednym z proponowanych rozwiązań jest wprowadzanie do zmianowania roślin fitosanitarnych, zwłaszcza owsa. Mogą one być uprawiane jako plon główny lub w poplonie przeznaczonym na przyoranie. Wprowadzenie roślin o odmiennej biologii i agrotechnice może ułatwiać ograniczanie problemów związanych z organizmami szkodliwymi i zachowaniem właściwego następstwa roślin. Ma to szczególne znaczenie na glebach słabszych, których w Polsce jest dużo. W takich warunkach narasta problem niedoboru nawożenia obornikiem i poplonami przeznaczanymi na przyoranie. W konsekwencji może pojawiać się niedostateczna ilość próchnicy, a następnie nasilać się zjawisko erozji gleb.

W tym kontekście zwrócono uwagę również na znaczenie produkcji zwierzęcej i jej powiązania z gospodarowaniem glebą.

Potrzebna jest przemyślana polityka rolna

Przedstawione wyniki prowadzą do jednoznacznego wniosku dotyczącego kierunku zmian w polskim rolnictwie.

Z jednej strony zmniejszenie udziału podstawowych zbóż należy ocenić pozytywnie. Z drugiej bardzo dynamiczny wzrost udziału kukurydzy i niewystarczający udział innych, biologicznie cennych gatunków sprawiają, że ogólną zmianę struktury zasiewów w Polsce oceniono negatywnie. Szczególnie wskazano na zbyt mały udział roślin motylkowych, okopowych, oleistych, a także gryki i ziół.

- Zmiana w tym zakresie wymaga przemyślanej modyfikacji polityki rolnej - dodaje Profesor. 

Problem uproszczonej struktury zasiewów wiąże się bowiem nie tylko z pojedynczym gospodarstwem. Jest to również kwestia sposobu kształtowania całego systemu produkcji rolnej. Polityka rolna powinna z jednej strony uwzględniać ekonomiczne potrzeby gospodarstw, a z drugiej wspierać rozwiązania, które ograniczają negatywne konsekwencje nadmiernego uproszczenia produkcji.

Specjalizacja tak, ale z zachowaniem równowagi

Wnioski z seminarium nie prowadzą do prostego postulatu całkowitego odejścia od monokultury. Wręcz przeciwnie wskazano, że w określonych warunkach krótkotrwała monokultura może być racjonalnym rozwiązaniem organizacyjnym i ekonomicznym.

Dotyczy to szczególnie gospodarstw o niewielkiej powierzchni, które muszą pogodzić ograniczone zasoby ziemi z potrzebą prowadzenia opłacalnej produkcji. Zwiększenie skali uprawy najbardziej potrzebnej lub opłacalnej rośliny może pozwolić na lepsze wykorzystanie specjalistycznych maszyn i uproszczenie organizacji pracy. Kluczowe jest jednak, aby monokultura nie przeradzała się w wieloletnie, nieprzemyślane uproszczenie zmianowania.

image
powierzchnia gruntów ornych
FOTO: Instytut Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej - Państwowy Instytut Badawczy

Odpowiednie zaplanowanie powierzchni, czasu trwania monokultury oraz udziału poszczególnych roślin pozwala szukać kompromisu między ekonomią gospodarstwa a wymaganiami środowiskowymi. 

- Postęp w rolnictwie opiera się na poznawaniu biologii roślin i zmian zachodzących w glebie pod wpływem roślin i działalności człowieka - zaznacza Profesor Juszczyk.

Ostatecznie najważniejsze pozostaje znalezienie takiego modelu produkcji, który pozwoli gospodarstwu osiągać dobre wyniki ekonomiczne, a jednocześnie zachować zdolność gleby i agrocenoz do dalszego funkcjonowania.

Rolnictwo potrzebuje równowagi między tym, co ekonomiczne, a tym, co biologiczne

Zmiany struktury zasiewów w Polsce są procesem, którego nie da się po prostu zatrzymać. Koncentracja produkcji, specjalizacja gospodarstw i dążenie do obniżania kosztów będą nadal wpływać na decyzje rolników. Możliwe jest jednak kształtowanie kierunku tych zmian.

image
Struktura zasiewów
FOTO: Instytut Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej - Państwowy Instytut Badawczy

Krótkotrwała monokultura może być jednym z narzędzi organizacji produkcji, ale powinna być świadomie zaplanowana. Zmianowanie i płodozmian pozostają istotnymi elementami racjonalnej gospodarki rolnej. Nowoczesne technologie mogą ograniczać zużycie środków produkcji, ale nie zwalniają z uwzględniania biologii roślin i właściwości gleby.

Jak podkreślono na zakończenie seminarium, nauka powinna pomagać rozwiązywać konkretne problemy stojące przed rolnictwem.

oprac. Patrycja Bernat na podstwie. Seminarium Naukowe pt. „Zmiany struktury zasiewów w Polsce – znaczenie i organizacja produkcji w monokulturze”

Patrycja Bernat
Autor Artykułu:Patrycja Bernat
Pozostałe artykuły tego autora
Masz pytanie lub temat?Napisz do autora
POWRÓT DO STRONY GŁÓWNEJ
29. sierpień 2026 10:02