Reklama zniknie za 11 sekund

Topagrar.pl
Jesteś w strefie Premium
Strona główna>Artykuły>Finanse>Zarządzanie>

Czy zmiany w dopłatach to koniec nieformalnych dzierżaw gruntów?

Obrazek

Nieformalne użytkowanie gruntów, powszechnie określane jako ciche dzierżawy, to popularny proceder w naszym rolnictwie. O skutkach użytkowania takich gruntów i rzeczywistych kosztach oraz zagrożeniach rozmawiamy z rolnikami.

Karol BujoczekGrzegorz IgnaczewskiDominika Mulak6 października 2022, 14:46

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Motywacje rolników: głód ziemi
  • Dla kogo płatności?
  • Rolnicy sobie nie radzą, ale nie chcą się przyznać
  • Stawka dzierżawy w górę bez uprzedzenia
  • Inwestycja w kulturę gleby na cudzym gruncie
  • Rolnicy tylko na papierze
  • Dlaczego nikt nie chce oficjalnie podpisać umowy?
  • „Rekiny” zgarniają wszystko
  • Potrzebna pasza dla bydła
  • Bez akcyzy i możliwości rozwoju
  • Drożeje zboże i mleko, zdrożeje dzierżawa
  • Jak namówić właściciela na podpisanie umowy?

belka reportaż

Głód ziemi

– Zawsze zaczyna się tak samo. Najpierw przychodzi po pomoc, żeby mu wymłócić, czy zaorać pole, bo już sam sobie nie radzi. A po latach występuje z propozycją dzierżawy, oczywiście nieformalnej. To są takie podchody, jak z dziewczynami – relacjonuje rolnik z gminy Dąbrowa w woj. kujawsko-pomorskim, który od 4 lat dzierżawi 5 ha ziemi klasy IIIb i IV za 2300 zł/ha na rok (w to wliczone już dopłaty) na tzw. gębę. I choć sam przyznaje, że nie jest zadowolony, że bierze udział w nielegalnym procederze, głód ziemi, jaki panuje w okolicy, zmusza go do tego.

Chciwość i chęć zysku

– Jedyną zaletą bezumownych dzierżaw jest to, że są i chociaż w taki sposób można powiększyć areał swoich upraw. Myślę, że w naszej okolicy z całej puli umów o dzierżawę 10–15% stanowią te nieformalne – podkreśla rolnik. W jego gminie w tej kwestii od wielu lat nic się nie zmienia, ludzka chciwość i ambicje powodują, że nikt nie decyduje się na zawieranie umów. W końcu wydzierżawiający są w stanie wyciągnąć znacznie więcej, jeśli nie ma nic na papierze.

– Kiedy na nieformalnie dzierżawionym gruncie wystąpiła u mnie susza, nie było problemu z dogadaniem się z właścicielem i wnioskowaniem o dopłaty. Oczywiście, nie za darmo. Przykre jest to, że chęć zysku całkowicie przysłania mu to, jakie koszty poniosłem w związku z uprawą. Kładąc łapę na moich pieniądzach, kiedy jego to nic nie kosztowało, naraża mnie na jeszcze większe straty – przyznaje i dodaje rozczarowany – Chociaż wszyscy w okolicy dobrze się znamy, w przypadku ziemi nie ma przyjaciół.

Płatność dla plantatora czy właściciela?

Nasz rozmówca proszący o anonimowość, jako plantator buraka cukrowego wskazuje na jeszcze jeden problem.

Płatność do powierzchni uprawy buraka cukrowego musi iść przez konto plantatora. Jeśli jako właściciela buraków podamy wydzierżawiającego, mamy problem, bo po pierwsze, nie mamy pewności, czy dostaniemy pieniądze za sprzedany towar z powrotem. Po drugie, jeżeli pieniądze udałoby się odzyskać, taką nieudokumentowaną gotówką przecież nie można obracać – zwraca uwagę dzierżawca. Jego zdaniem, problem cichych dzierżaw można rozwiązać, wprowadzając jeszcze więcej papierologii.
– Może to w jakiś sposób przełamałoby upór właścicieli gruntów rolnych i zachęciło ich do podpisywania umów, przerzucając na rolników większą odpowiedzialność. Póki jednak wszyscy nadal będziemy godzić się na to, co jest, rząd nic w tej kwestii nie zrobi. Mało tego, nadal będzie musiał pomagać małym gospodarstwom, których tak naprawdę już nie ma – podsumował.

Jak podaje nasz rozmówca powołując się na dane agencyjne, jeszcze cztery lata temu w jego gminie było 330 rolników, jednak jego zdaniem, obecnie blisko setka jest nimi tylko na papierze.

reportaż

Wstyd im, że nie dają rady dalej gospodarować

To jeden z powodów, dla których wydzierżawiają ziemię na słowo. Zwyczajnie boją się, że jeśli zrobią to legalnie, ludzie pomyślą, że sobie nie radzą i stracą szacunek w środowisku – zdradza rolnik również zamieszkujący woj. kujawsko-pomorskie, który sam od blisko 6 lat związany jest bezumownie z dwoma rolnikami z okolicy. Od jednego dzierżawi 7, a od drugiego niecałe 3 hektary. Są to ziemie klasy IIIa i IIIb.

ziemia dzierżawa pole grunty gleba

– Warunki są proste: ja płacę, oni pozwalają mi uprawiać ich ziemię. W jednym przypadku płacę niezmiennie 1000 zł plus dopłaty, w drugim przypadku stawka jeszcze do niedawna wynosiła 1200 zł plus dopłaty. Niestety, właściciel ziemi znalazł sposób, jak wyciągnąć ode mnie więcej pieniędzy – mówi rozgoryczony.

Stawka dzierżawy w górę bez uprzedzenia

Nasz rozmówca, oprócz tego, że na łącznie 70 hektarach prowadzi produkcję roślinną, ma również stado 45 loch w cyklu zamkniętym. Po trwającym długie miesiące dołku na rynku świń, producentom w ostatnich tygodniach udało się uzyskać nawet 10 zł za kg/wbc.

– Wyższe stawki i to, że wreszcie jestem na małym plusie, cieszyło mnie do momentu, aż jeden z wydzierżawiających zadzwonił do mnie i powiedział: „Teraz masz więcej, to o 200 złotych muszę podnieść ci dzierżawę”. Argumentował to tym, że w tym roku ceny płodów rolnych poszły w górę, no i oczywiście, żeby mnie nie zniechęcać, zasugerował, że jak będzie chciał sprzedać ziemię, to oczywiście mam pierwszeństwo – dzieli się swoimi doświadczeniami. Ale obietnica, tak jak umowa dzierżawy jest tylko na gębę.

Inwestycja w kulturę gleby na cudzym gruncie

– Każdy rolnik, dzierżawiąc ziemię, nawet bezumownie, uprawia ją nie dla samego uprawiania, a żeby mieć z tego pieniądze. Po wzroście cen środków do produkcji może okazać się, że zostanie nam bardzo niewiele albo wyjdziemy na zero. Nikt nie wie, co dalej będzie z nawozami – podkreślił rolnik. Zwłaszcza że plony roślin uprawianych na gruntach dzierżawionych nieformalnie z reguły nie są najwyższych lotów.

Plony są z reguły niższe, bo nawet takie prozaiczne rzeczy, jak zainwestowanie w samą kulturę gleby – nawożenie obornikiem, wapnowanie, czy porządne odchwaszczanie jest zbyt ryzykowne, gdy mam z tyłu głowy, że jutro właściciel może mi podziękować – wskazuje. Mimo to z cichych dzierżaw nie zrezygnuje, bo to jedyny sposób na powiększenie produkcji.

Dopłaty nasienne, suszowe, wszystko przechodzi mi koło nosa. Mimo to brnę w to dalej, bo w okolicy jest taki głód ziemi, że chętnych na nieformalną dzierżawę nie brakuje. Każdy tylko zaciera ręce, jak coś się zwolni – podkreśla. Ten głód sprawia, że mówienie, że nie sprzedam ziemi, bo jest w rodzinie od pokoleń, czy wolę wydzierżawić na słowo, bo mam działalność i nie chcę płacić podatku, zdają się być tylko wymówką. Jak podkreśla nasz rozmówca, królem jest ten, kto ma towar, na który jest zapotrzebowanie, a na ziemię zawsze było, jest i będzie.

reportaż

Rolnicy tylko na papierze

W naszej wsi jeszcze 20 lat temu były 34 gospodarstwa, dziś zostało już tylko 4 faktycznych rolników, choć na papierze jest ich znacznie więcej – relacjonuje rolnik z pogranicza województw łódzkiego i wielkopolskiego.

– Z czasem starsze pokolenie skończyło gospodarować, a ziemia została przepisana na dzieci, które z rolnictwem nie mają dziś nic wspólnego poza dopłatami – dodaje nasz rozmówca. Problem w tym, że rzadko chcą sprzedać ziemię, a jeszcze rzadziej oddają ją w oficjalną dzierżawę.

Dlaczego nikt nie chce oficjalnie podpisać umowy?

W większości przypadków chodzi o dopłaty. Kolejne pokolenie właścicieli mieszka już z reguły w mieście i czasem latami nie zagląda na rodzimą wieś. Dla nich dopłaty są corocznie miłym bonusem, który wpływa w okolicach nowego roku na konto, bez żadnych pośredników w osobie dzierżawcy. Dlatego o podpisaniu umowy nie chcą nawet słyszeć.

pole grunty ziemia dzierżawa

Z dzierżawą na gębę nie ma natomiast żadnego problemu. Powszechną praktyką jest dzierżawa za dopłaty – właściciel składa sam wniosek o dopłaty, a dzierżawca obrabia ziemię. Czasem za dobry kawałek trzeba dorzucić coś ekstra. Tyle że w ostatnich latach większość pól przeszła przez niejedne ręce i nikt raczej w nie nie inwestował. Ziemia od lat nie widziała wapna czy obornika, bo każdy raczej tylko wyciągał z niej, co się jeszcze dało.

– Trudno się dziwić, bo nie mając żadnej gwarancji dłuższej dzierżawy, nikt nie będzie pieniędzy wydawał na nawóz, z którego skorzysta ktoś inny – twierdzi nasz rozmówca.

W naszych stronach „rekiny” zgarniają wszystko

Sytuacja jest więc patowa – z jednej strony tania dzierżawa jest łatwo dostępna, z drugiej trudno na wyjałowionej ziemi cokolwiek zarobić. A przekonać właściciela do podpisania umowy jest bardzo trudno. Ludzie boją się ujawniania całego procederu, właściciele często obawiają się, że dzierżawca nie zapłaci czynszu na czas albo od uzyskanej kwoty czynszu trzeba będzie zapłacić podatek dochodowy (choć dziś przychody z dzierżawy są zwolnione z podatku dochodowego). A tak, na papierze wszystko się zgadza.

Jak dodaje nasz rozmówca i między okolicznymi rolnikami nie ma tu też zawodowej solidarności. Jak ktoś zbyt mocno naciska na właściciela z podpisaniem umowy, to ten bez trudu znajdzie innego chętnego na ziemię, który o umowie nawet nie wspomni. Co jakiś czas pojawiają się też „rekiny”, którzy zgarniają każdy kawałek, byle tylko wziąć dodatkową ziemię w dzierżawę – podbierając ją innym rolnikom. To tylko pogarsza sprawę, umacniając pozycję właścicieli, co jeszcze bardziej komplikuje sytuację.

reportaż

Muszę mieć paszę dla bydła

– Biorę każdy wolny hektar, by mieć zapewnioną paszę dla bydła – mówi Janek (imię zmienione) gospodarujący na Śląsku. W rodzinnym gospodarstwie było niespełna 20 ha, ale kilkanaście lat temu i tak przejął jedno z większych gospodarstw we wsi. Od zawsze gospodarstwo stało na bydle mlecznym i najważniejsza była baza paszowa. Dziś stado liczy 30 krów mlecznych i średnio 20 szt. młodzieży i opasów.

siano pasza zielonka łąka tuz

Ziemi dokupić się nie da, bo nie ma ofert sprzedaży, a cena i tak przekracza 80 tys. zł/ha. Janek użytkuje łącznie prawie 45 ha, tylko na 5 ha ma umowę dzierżawy na 5 lat, reszta na gębę. Najdłużej, bo ponad 10 lat użytkuje 8 ha po sąsiedzku w kilku kawałkach. Pozostałe grunty, od 0,5 do maksymalnie 4 ha w jednym kawałku dochodziły w ostatnich latach od emerytów, którzy już nie mieli siły pracować na roli lub osób pracujących od lat poza rolnictwem, które odziedziczyły grunty. Klasyczny układ: ty uprawiaj ziemię, my bierzemy dopłaty – mówili sąsiedzi.

Bez zwrotu akcyzy i możliwości rozwoju

Przygotowanie pasz dla bydła pożera sporo paliwa, o zwrocie akcyzy może zapomnieć. Ale nie to jest najważniejsze, bo jak uczciwie policzy, to korzystanie z hektara za dopłaty plus w niektórych przypadkach podatek, to i tak w porównaniu z przetargami na ziemię z KOWR wychodzi przy obecnych cenach niecałe 10 dt pszenicy z ha.

O wiele większym problemem jest brak możliwości rozwoju. Nie mógł skorzystać z unijnych programów, bo zawsze brakowało ziemi. Niestety, sąsiedzi nie dali się namówić na umowy, bo każdy się czegoś obawia.
– A to podatku, a to utraty KRUS, choć niektórzy są na emeryturze, a to zasiedzenia, a to jeszcze pierwokupu – przedstawia obawy właścicieli. Jego zdaniem wiele osób nie chce wiązać się umową dzierżawy, bo wydaje im się, że stracą, ale co? – tego już nie są w stanie powiedzieć.

Drożeje zboże i mleko, zdrożeje dzierżawa

Co roku pojawia się ta sama obawa, czy właściciele nie zabiorą ziemi. Z reguły takie dyskusje są tuż przed żniwami. Na szczęście zdarzyło się to tylko raz, kiedy właściciel wypowiedział ustną umowę na kilka ha i znalazł innego chętnego z dalszej rodziny. Wzrosły ceny i koszty, rosną oczekiwania za odstąpienie ziemi. Janek już usłyszał, że w nowym sezonie musi dołożyć do dopłat, bo właściciele mają wyższy podatek gruntowy i widzą, jak drożeje zboże czy mleko. Zamierza to wykorzystać i przekonać ich do spisania umowy, jest gotów zapłacić więcej niż teraz, byle mieć pewność, że choć kilka lat może liczyć na korzystanie z gruntów. W produkcji bydła baza paszowa jest najważniejsza, liczy się każdy hektar.

Rolnicy obawiają się podpisywania umowy dzierżawy, co wynika z nieprawdziwych, powtarzanych przez lata informacji, tymczasem pisemna umowa ma więcej zalet, w tym konkretne warunki, większa pewność dla obu stron i łatwiejsze egzekwowanie swoich praw. Nasz specjalista rozwiewa wątpliwości i radzi, jak namówić właściciela na podpisanie umowy dzierżawy.

fot. Bujoczek, Daleszyński, Sierszeńska



Picture of the author
Autor Artykułu:Karol Bujoczek
Pozostałe artykuły tego autora
Picture of the author
Autor Artykułu:Grzegorz Ignaczewski
Pozostałe artykuły tego autora

Masz pytanie lub temat?Napisz do autora
Picture of the author
Autor Artykułu:Dominika Mulak
Pozostałe artykuły tego autora

Masz pytanie lub temat?Napisz do autora

Ten artykuł pochodzi z wydania 10/2022

czytaj więcej

Ważne Tematy

Ważne Tematy

    • Produkty Agrasklep
  • Social Media
  • top agrar Polska
  • Profitehcnika
  • Tygodnik - rolniczy
  • Elita
  • Mleko24
  • Wiom
  • Sad Nowoczesny
  • Traktorpool
  • Agrarlex
  • Agrarpogoda
  • WH
  • Ogłoszenia agro
  • Smart wieś
  • Agrarsklep
  • Strona firmowa

Polskie Wydawnictwo Rolnicze Sp. z o.o., ul. Metalowa 5, 60-118 Poznań. Akta rejestrowe przechowywane w Sądzie Rejonowym Poznań - Nowe Miasto i Wilda w Poznaniu, VIII Wydziale Gospodarczym, KRS 0000101146, NIP 7780164903, REGON 630175513, kapitał zakładowy: 1.000.000 PLN.

Wszystkie prezentowane w ramach niniejszego portalu treści są własnością Polskiego Wydawnictwa Rolniczego Sp. z o.o., są zastrzeżone i chronione prawem autorskim, kopiowanie i dalsze rozpowszechnianie treści jest zabronione. (art. 25 ust. 1 pkt 1b ustawy z 4 lutego 1994 roku o prawie autorskim i prawach pokrewnych)

Ważne Tematy

    • Produkty Agrasklep
  • Social Media
  • top agrar Polska
  • Profitehcnika
  • Tygodnik - rolniczy
  • Elita
  • Mleko24
  • Wiom
  • Sad Nowoczesny
  • Traktorpool
  • Agrarlex
  • Agrarpogoda
  • WH
  • Ogłoszenia agro
  • Smart wieś
  • Agrarsklep
  • Strona firmowa

Polskie Wydawnictwo Rolnicze Sp. z o.o., ul. Metalowa 5, 60-118 Poznań. Akta rejestrowe przechowywane w Sądzie Rejonowym Poznań - Nowe Miasto i Wilda w Poznaniu, VIII Wydziale Gospodarczym, KRS 0000101146, NIP 7780164903, REGON 630175513, kapitał zakładowy: 1.000.000 PLN.

Wszystkie prezentowane w ramach niniejszego portalu treści są własnością Polskiego Wydawnictwa Rolniczego Sp. z o.o., są zastrzeżone i chronione prawem autorskim, kopiowanie i dalsze rozpowszechnianie treści jest zabronione. (art. 25 ust. 1 pkt 1b ustawy z 4 lutego 1994 roku o prawie autorskim i prawach pokrewnych)