W najnowszym odcinku podcastu „Rozmowy o WPR” Grzegorz Ignaczewski, ekspert ds. funduszy unijnych i Wspólnej Polityki Rolnej przedstawia założenia ustawy, która jest na bardzo wczesnym jeszcze etapie legislacyjnym.
Nowa ustawa o dzierżawie rolnej: koniec umów „na gębę”?
– Projekt zakłada, że umowa dzierżawy będzie musiała mieć formę pisemną pod rygorem nieważności. Krótko mówiąc: koniec dzierżaw ustnych – wyjaśnia Ignaczewski.
Forma pisemna ma mieć kilka dopuszczalnych wersji:
- umowa spisana między stronami,
- umowa potwierdzona:
- w urzędzie gminy,
- przez notariusza,
- przez kierownika biura powiatowego ARiMR (nowe rozwiązanie),
- umowa w formie aktu notarialnego,
- umowa w formie elektronicznej.
To duże zaostrzenie w stosunku do obecnej praktyki, opartej często na:
- nieformalnych porozumieniach ustnych,
- prostych oświadczeniach, że rolni X oświadcza, że rolnik Y użytkuje jego grunty”.
– Dziś takie oświadczenia często wystarczały np. do zwrotu akcyzy czy wyjaśnienia tytułu użytkowania w ARiMR. Po wejściu nowej ustawy będą po prostu niewystarczające – zaznacza ekspert.
Problem działek ze skomplikowanym stanem prawnym
Ignaczewski zwraca uwagę na poważny mankament projektowanej ustawy dzierżawowej:
– W skali kraju jest mnóstwo gruntów, w przypadku których nie ma z kim zawrzeć umowy dzierżawy. Niewyprostowane sprawy spadkowe, dziesiątki spadkobierców, brak porozumienia między nimi – z kim rolnik ma podpisać umowę?
Kluczowe pytanie brzmi:
- co z gruntami, które rolnik od lat faktycznie użytkuje,
- a z powodów formalnych nie ma możliwości zawarcia pisemnej dzierżawy?
– Czy mamy zejść z tych gruntów i pozwolić, żeby leżały odłogiem? – pyta retorycznie ekspert. – Tych kwestii projekt nie rozwiązuje.
Ignaczewski nie ukrywa sceptycyzmu:
– O ile jestem zwolennikiem definicji aktywnego rolnika, o tyle w przypadku ustawy o dzierżawie rolniczej jestem nastawiony sceptycznie. W wielu miejscach zbyt mocno ingeruje ona w prawa i obowiązki stron i może zniechęcać zarówno dzierżawców, jak i wydzierżawiających do zawierania tak mocno sformalizowanych umów.
Czy pakiet ustaw rzeczywiście uporządkuje nowe dopłaty i dzierżawy?
Czy połączenie nowych przepisów o aktywnym rolniku i dzierżawie realnie doprowadzi do:
- wyeliminowania dzierżaw ustnych,
- przekierowania dopłat do faktycznych użytkowników gruntów?
Zdaniem eksperta w większym stopniu do uporządkowania sytuacji przyczyni się ustawa o aktywnym rolniku. Jeśli posiadacze ziemi, którzy nie uprawiają, nie będą w stanie udokumentować aktywności, a nadal będą chcieli czerpać pożytki z ziemi, to najprawdopodobniej zdecydują się na legalną dzierżawę.
To właśnie ekonomiczna motywacja – a nie sankcja karna za brak umowy pisemnej – może skutecznie przesunąć dopłaty:
- od „właściciela na papierze”
- do „rolnika, który naprawdę uprawia”.
– Natomiast ustawa o dzierżawie rolniczej, w obecnie proponowanym kształcie, niekoniecznie rozwiąże problem cichych dzierżaw – podsumowuje Ignaczewski.
Czy prezydent podpisze ustawę o aktywnym rolniku?
Choć Sejm uchwalił ustawę, a Senat raczej nie będzie stawiał poważnych przeszkód, pozostaje niewiadoma: podpis prezydenta.
Ignaczewski zwraca uwagę na kilka elementów:
- definicja aktywnego rolnika była dyskutowana od połowy 2025 r.,
- powstało kilka projektów i przeprowadzono szerokie konsultacje,
- do ministerstwa wpłynęło bardzo wiele uwag, których podsumowanie można znaleźć w RCL,
- ostateczny projekt trafił do Sejmu dopiero pod koniec 2025 r. i został uchwalony w ciągu miesiąca.
Wątpliwości pojawiają się po krytycznych wypowiedziach Jana Krzysztofa Ardanowskiego, przewodniczącego Prezydenckiej Rady ds. Rolnictwa i Obszarów Wiejskich.
– Minister Ardanowski określił tę ustawę jako, mówiąc kolokwialnie, skok na kasę dla mniejszych gospodarstw. Z tą tezą się nie zgadzam, bo wprowadzono rozwiązania przejściowe, które dają małym gospodarstwom czas na dostosowanie – mówi Ignaczewski. – Ale wiemy, że dziś wiele spraw rozgrywa się bardziej politycznie niż merytorycznie. Różne scenariusze są możliwe.
Co dalej z dopłatami? Ewolucja zamiast rewolucji
W zapowiedzi kolejnego odcinka podcastu Ignaczewski uspokaja rolników:
– Rewolucji w dopłatach nie będzie. Spodziewam się raczej ewolucji, i to w dobrym kierunku, choćby jeśli chodzi o normę GAEC 2 – obszary terenów podmokłych.
Zmieni się podejście na poziomie całej UE:
- rolnicy mają być dodatkowo wynagradzani za przestrzeganie niektórych ograniczeń wynikających z norm GAEC,
- wprowadzane są nowe, atrakcyjne warianty płatności, m.in. jedna z dopłat do GAEC o wartości 2387 zł/ha.
– W internecie krąży już mnóstwo informacji o tej płatności, ale trzeba uważać na doradców, którzy obiecują, że „każdy ją dostanie”. Tak nie będzie – ostrzega ekspert. – To temat na osobny odcinek, w którym dokładnie omówimy warunki.
