Siewy kukurydzy 2026
Jest końcówka kwietnia, czyli standardowy czas siewu kukurydzy, jednak w tym roku warunki są wyjątkowo trudne, mamy do czynienia z niskimi temperaturami gleby (6–9°C) oraz ograniczoną wilgotnością. Susza nie jest jeszcze kluczowym problemem na etapie kiełkowania, ponieważ wystarczy niewielka ilość wody w glebie, szczególnie przy prawidłowej technologii uprawy i siewie w wilgotną warstwę. Realne ryzyko związane z wodą pojawia się dopiero później, w czerwcu.
Większym wyzwaniem są jednak temperatury, które spowalniają wschody i zwiększają ich nierównomierność. Plantatorzy stoją więc przed wyborem: siać już teraz i ryzykować słabsze wschody albo poczekać na ocieplenie, co z kolei może skrócić okres wegetacji i obniżyć potencjał plonowania. To decyzja wymagająca wyważenia ryzyka i lokalnych warunków.
Co jednak z kukurydzą, która została już posiana, w kontekście obecnie występujących przymrozków? Przewaga kukurydzy nad innymi roślinami wrażliwymi na przymrozki wynika z jej fizjologii. Do fazy ok. 5–6 liścia, w zależności od odmiany i sposobu siewu, jej stożek wzrostu jest poniżej poziomu gruntu. Jest zatem chroniony przed mrozem przez izolującą warstwę gleby. Zatem nawet jeśli zmarznie pierwszy czy drugi liść (a nawet trzeci), jak to czasem miało teraz miejsce, to zgromadzona w ziarniaku energia jest w stanie wydobyć kolejne liście, a roślina zregeneruje się.
Czy warto wspomagać kukurydzę po przymrozkach?
Z drugiej strony każda strata aparatu fotosyntetycznego, to osłabienie potencjału kukurydzy i konieczność wydatku energetycznego. To także opóźnienie wegetacji, choć to może być nadrobione, o ile warunki pogodowe będą sprzyjające. Pojawia się pytanie czy można jakoś wspomóc regenerację kukurydzy?
Jako pierwsze na myśl przychodzą stymulatory odporności. Ich zastosowanie powinno być jednak poprzedzone analizą – czy warto wydawać na nie pieniądze. Chodzi o to, że środki takie działają przez liście. Jeżeli zniszczeniu przez mróz uległ cały aparat liściowy, to nie będzie organów, przez który stymulator będzie w stanie zostać teraz wchłonięty. Zatem w takiej sytuacji nie ma sensu ich podawanie.
Inaczej jest, jeżeli przynajmniej połowa liści jest żywa. Wówczas można stosować stymulatory, ale w takiej sytuacji lepiej robić to rzędowo opryskiwaczem z belką polowa nisko zawieszoną nad łanem, tak aby cała ciecz opryskowa trafiała na rząd. Ponieważ rzędy kukurydzy są co 75 cm, a rozpylacze zwykle co 50 cm, to można zabieg wykonać z co trzecim włączonym rozpylaczem (pozostałe dwa zaślepione) i po polu jechać trzy razy przesuwając się o jeden rząd za każdym razem. Zatem działanie dość pracochłonne, ale warte zainteresowania.
Nawozy dolistne po przymrozkach – kiedy mają sens?
Podobnie jak ze stymulatorami odporności sytuacja wygląda z nawozami dolistnymi, czyli aparat liściowy musi być w miarę sprawny, a nie całkowicie zniszczony. Tutaj jednak strata zużytego środka na niezazielenioną powierzchnię nie jest tak bolesna – nawóz nawet jeśli nie trafia na rośliny, ale do gleby, to z czasem może być pobrany przez korzenie. Zatem zabieg może być przeprowadzony na całej powierzchni.
Nawozy dolistne w celu regeneracji powinny zawierać nie tylko mikroelementy, jak to ma często miejsce dla kukurydzy, czyli głównie cynk, ale ważne są również makroskładniki: azot i magnez oraz siarka, a w dalszej kolejności potas i fosfor.
Pojawia się pytanie o konieczność zastosowania nawozów doglebowych na regenerację. Warto jednak tutaj przypomnieć sobie czy została już podana pełna dawka nawozów. Jeśli nie, to azot trzeba podać jak najszybciej. Jeśli jednak nawozy były już podane, w całości, to nie ma potrzeby uzupełniania ich dawki, ponieważ składniki nie zostały jeszcze pobrane przez zniszczone przez mróz rośliny – były one wówczas na etapie odżywania z ziarniaka i nie przeszły w pełni na odżywanie z gleby, a więc nie pobrały składników.
Herbicydy po przymrozkach – kiedy bezpiecznie wykonać zabieg?
Bezpośrednio po przymrozkach nie powinno się także stosować herbicydów w kukurydzy. Choć są one najczęściej w dużym stopniu selektywne, to uszkodzone liście stanowią otwarte bramy do wnikania substancji. Selektywność herbicydów wynika w pewnym, choć dość małym stopniu, także z kutikuli na liściach kukurydzy. Zatem powinniśmy odczekać co najmniej 2 dni z nocami bez mrozu z zabiegiem chwastobójczym. Dotyczy to substancji nie tylko działających na chwasty przez liście, ale także tych, które pobierane są z gleby, a stosuje się je jeszcze teraz.
Fungicydy po przymrozkach – czy zabieg jest potrzebny?
Uszkodzone tkanki to także otwarta brama dla różnych patogenów grzybowe. Pojawia się pytanie o konieczność zastosowania fungicydów? Na szczęście kukurydza nie ma wielu patogenów grzybowych, atakujących o tej porze roku. Zwiększa się co prawda ryzyko wnikania zarodników głowni guzowatej, ale na nią i tak nie ma środków w postaci preparatów do opryskiwania. Dlatego nie ma sensu podawać teraz środków grzybobójczych.
Miedź po przymrozkach – kiedy chronić kukurydzę przed bakteriami?
Otwarte rany to brama do wnikania bakterii. Te powodować mogą kilka chorób, np. zgniliznę bakteryjną czy chorobę szalonych wiech. Do ich rozwoju konieczna jest jednak wysoka wilgotność gleby. Jeżeli taka sytuacja ma miejsce, a zwłaszcza gdy na polu jest stagnująca woda, to można podać nawóz z miedzią (brak zarejestrowanych fungicydów miedziowych), ale najlepiej o działaniu powierzchniowym (tlenochlorek miedzi, siarczan miedzi, wodorotlenek miedzi).
Jeżeli na polu przed przymrozkiem intensywnie padało, co miał miejsce np. na Podkarpaciu, a przez to utworzyła się skorupa glebowa, to aby przyspieszyć regenerację warto spulchnić międzyrzędzia opielaczem. Nie można natomiast wykonywać powierzchniowego spulchnienia np. broną chwastownik, ponieważ może ona uszkodzić i tak już osłabione siewki.

