StoryEditor

„Jeśli nie obronimy dziś polskiego rolnictwa, za dwa lata nie będzie czego ratować”. Rolnicy w Warszawie komentowali umowę UE-Mercosur

Mroźna Warszawa, setki ciągników pod miastem i jedno, powtarzane w kółko hasło: „STOP Mercosur”. Rolnicy ostrzegają, że podpisanie umowy handlowej UE z krajami Mercosur dobije polskie gospodarstwa, a młode pokolenie nie widzi już dla siebie miejsca na wsi. – To jest wołanie, krzyk rozpaczy – mówią wprost.

10.01.2026., 11:41h

Podczas wczorajszego protestu rolników w Warszawie relacjonowlaiśmy na bieżąco przebieg wydarzeń - relację znajdziecie TUTAJ. Byliśmy tam obecni z naszą kamerą i rozmawialiśmy z rolnikami, których nastroje były pesymistyczne. Zdają sobie sprawę z tego, że skutki tej umowy mogą być dla polskiego rolnictwa długofalowe i negatywne. Zebraliśmy te wypowiedzi w naszej relacji filmowej.

„STOP Mercosur” – rolnicy przyjechali do Warszawy walczyć o przyszłość gospodarstw

Jednym z organizatorów warszawskiego protestu był Damian Murawiec, rolnik z Żuław. Podkreśla, że rolnicy przyjechali do stolicy pomimo bardzo trudnych warunków pogodowych – wielu z nich wyruszyło ciągnikami już dzień wcześniej.

– Chciałbym serdecznie podziękować za dzisiejszą obecność tutaj na proteście w Warszawie. Warunki, tak jak widzimy, są trudne. Chciałbym także podziękować tym rolnikom, którzy już wczoraj wyjechali ciągnikami, żeby spróbować dojechać tutaj do nas na protest – mówi Murawiec.

Jak zaznacza, umowa UE z Mercosur to tylko wierzchołek góry lodowej problemów, które uderzają dziś w polskie rolnictwo.

– Naszym głównym hasłem jest STOP Mercosur, ale nie zapominajmy jak wiele problemów trapi nasze polskie rolnictwo. Mam tutaj na myśli inne umowy handlowe. Przede wszystkim sytuację z Ukrainą, umowę ze Stanami Zjednoczonymi i inne potencjalne porozumienia, m.in. z Indiami – wylicza.

„To jest krzyk rozpaczy”. Rolnicy zarzucają Unii Europejskiej hipokryzję

Rolnicy powtarzają, że nie protestują przeciwko samej Unii Europejskiej, ale przeciwko podwójnym standardom, które uderzają w unijnych producentów.

Rolnik z Opolszczyzny, Łukasz Smolarczyk, zwraca uwagę na ogrom wymogów nakładanych na gospodarstwa w Polsce i UE.

– To jest wołanie, no krzyk rozpaczy – mówi. – Na nas wszystkich, co tu jesteśmy, nakłada się elektroniczny rejestr środków ochrony roślin, wszelkie ewidencje stosowania środków ochrony roślin, ewidencje weterynaryjne.

Jednocześnie – jak podkreśla – w krajach Mercosuru, czy na Ukrainie, standardy są zupełnie inne.

– Tam nie ma żadnych norm dobrostanowych, żadnych norm środowiskowych. Mogą pryskać, czym chcą, często środkami, które są wycofane 30–40 lat temu w Unii Europejskiej. To pokazuje hipokryzję Unii Europejskiej. Ja nie potrafię znaleźć innego słowa jak hipokryzja – podkreśla Smolarczyk.

Jego zdaniem obecna polityka Brukseli niszczy Europę nie tylko rolniczo, ale i gospodarczo.

My jako rolnicy jesteśmy zwolennikami Unii Europejskiej, ale tak naprawdę dzisiaj nie wiem, czy my widzimy dla niej ratunek. Bo to, co robią politycy europejscy, to sami tę Europę wykańczają – ostrzega rolnik.

Młodzi rolnicy: „Nie widzimy przyszłości na wsi”

Szczególnie mocno wybrzmiał głos młodego pokolenia rolników, którzy przyjechali do Warszawy, bo – jak mówią – nie widzą już swojej przyszłości w gospodarstwie. Przedstawiciel Krajowego Związku Plantatorów Buraka Cukrowego zwraca uwagę, że właśnie młodzi najmocniej odczuwają ryzyko, jakie niesie ze sobą liberalizacja handlu.

Młodzi w tej chwili przyszłości w gospodarstwie nie widzą. Zobaczcie, to jest wszystko młode pokolenie i oni patrzą na to trochę negatywnie – mówi.

Podkreśla, że polska produkcja rolna jest dobrze rozwinięta, a gospodarstwa stoją na bardzo wysokim poziomie technicznym i organizacyjnym.

– Ta cała produkcja rolna jest dobrze rozwinięta w Polsce. Gospodarstwa są naprawdę na bardzo fajnym, wysokim poziomie i oni chcą iść dalej do przodu – dodaje.

Młodzi obawiają się jednak, że napływ tańszych produktów spoza UE może w krótkim czasie przekreślić lata inwestycji.

„Rolnictwo to bezpieczeństwo strategiczne. Kto się tu pogubił?”

Krzysztof Piech, rolnik z Opolszczyzny przypomina, że choć udział rolnictwa w PKB Unii jest niewielki, to branża ta ma kluczowe znaczenie strategiczne.

– My mamy świadomość tego, jaki odsetek w PKB Europy stanowi rolnictwo. Ale też mamy świadomość, że jest to branża strategiczna. My nie możemy sobie długofalowo pozwolić na utratę wewnętrznej produkcji żywności i na uzależnienie się od importu – podkreśla.

Przypomina doświadczenia z okresu pandemii COVID-19:

– Nie trzeba wybitnej wyobraźni, żeby przypomnieć czasy pandemiczne, kiedy porwanie łańcuchów dostaw spowodowało katastrofalne skutki dla gospodarki – mówi i stawia ostre pytanie:

– Nikt nie dyskutuje, czy produkcja energii w Polsce jest potrzebna. Nikt nie dyskutuje, czy paliwo ma być na stacjach. Więc jeżeli dyskutuje się o zasadności obecności żywności na półkach – rodzimej, bezpiecznej, zdrowej – to ja się pytam, kto się pogubił? Na pewno nie rolnicy.

Piech podkreśla, że rolnicy chcą być głosem rozsądku ponad podziałami politycznymi.

– Szlag mnie trafia, jeżeli nam się dzisiaj próbuje przyczepić łatkę polityczną. Jeżeli się próbuje przerzucać winy z jednej ekipy, która rządziła, na tę, która rządzi. Ani tamci nic nie zrobili, żeby zatrzymać to szaleństwo. Ani ci dzisiaj też nie zrobili nic w tym względzie – mówi wprost.

„Jeśli nie obronimy dziś polskiego rolnictwa, za dwa lata gospodarstw już nie będzie”

Wśród protestujących nie brakowało dramatycznych ocen sytuacji. Anonimowy rolnik, pytany o powód przyjazdu do Warszawy, nie krył emocji.

– Bo jeżeli jej dzisiaj nie obronimy, to ginie polskie rolnictwo, polska wieś. Tradycja i smak od pokoleń – mówi.

Dodaje, że podpisanie umowy z Mercosur może w krótkim czasie wykończyć wiele rodzinnych gospodarstw.

– Nie widzimy przyszłości naszych gospodarstw. Jeżeli umowa z Mercosurem zostanie podpisana, nasze gospodarstwa do dwóch lat będą się zwijały – ostrzega.

image

Wielki protest rolników w Warszawie. Setki traktorów na rogatkach stolicy, sprzeciw wobec umowy Mercosur [RELACJA]

Bartłomiej Czekała
Autor Artykułu:Bartłomiej Czekała Dyrektor Działu Rozwoju Cyfrowego i Produktów Cyfrowych
Pozostałe artykuły tego autora
Masz pytanie lub temat?Napisz do autora
POWRÓT DO STRONY GŁÓWNEJ
10. styczeń 2026 14:01