Podczas rozmowy redaktor dr Magdaleną Szymańską padają mocne zarzuty: o „migrację przetargową”, sztuczne podbijanie punktów i licytacje, w których mali nie mają szans.
Dużo ziemi, duże napięcie
W regionie trwa rozdysponowywanie sporych areałów po restrukturyzacjach. Jak mówi Wojciech Malec z Zachodniopomorskiej Izby Rolniczej, chodzi m.in. o gminę Drawsko Pomorskie i Kalisz Pomorski, gdzie do podziału było łącznie ponad 2,2 tys. hektarów.
To właśnie przy takich przetargach emocje sięgają zenitu.
„Ktoś przyjeżdża miesiąc wcześniej”
Rolnicy zwracają uwagę na zjawisko, które nazywają „migracją przetargową”. Rolnik Damian Pacek mówi wprost, że część uczestników zmienia meldunek tuż przed przetargiem, by poprawić swoją pozycję w ofercie.
Jego zdaniem to jeden z powodów, dla których w przetargach pojawiają się osoby z innych województw, oddalonych nawet o około 200 km.
Punkty, które budzą wątpliwości
Najwięcej zastrzeżeń dotyczy systemu punktowego. Rolnicy wskazują, że obecne kryteria nie zawsze odzwierciedlają rzeczywistą produkcję i skalę gospodarstwa.
Rolniczka Berenika Leszczuk zwraca uwagę, że punkty można zdobywać za produkcję rolną nawet wtedy, gdy ma ona niewiele wspólnego z realnym prowadzeniem gospodarstwa. W praktyce — jak podkreślają rozmówcy — przewagę mogą zyskiwać podmioty, które formalnie spełniają warunki, ale niekoniecznie produkują na rynek w sposób porównywalny z innymi.
Licytacja? Mali przegrywają z dużymi
W przetargach licytacyjnych problem jest inny: wygrywa ten, kto da więcej. I właśnie to — zdaniem rolników — wyklucza mniejsze gospodarstwa.
Rolnik Paweł Żegota podkreśla, że przy działkach 12–15-hektarowych lokalny rolnik nie ma szans z podmiotem gospodarującym na setkach czy nawet tysiącach hektarów.
— To jak mały ma wygrać z dużym? — pytają rolnicy.
Ziemia pod domem też staje się polem walki
Emocje rosną szczególnie wtedy, gdy chodzi o niewielkie działki położone blisko gospodarstw. Rolnicy mówią, że zamiast wzmacniać lokalną produkcję, system pozwala na podbijanie ceny ziemi „na siłę”, nawet jeśli dla kogoś innego byłaby ona kluczowa do rozwoju.
KOWR pod presją zmian
Samorząd rolniczy przyznaje, że z KOWR-em współpraca układa się dobrze, ale sam system wymaga korekt. Jak mówi Wojciech Malec, pojawiły się niedopracowane elementy i kwalifikacje do przetargów trzeba uszczelnić.
Rolnicy mają podobne oczekiwania: chcą zasad, które będą bardziej sprawiedliwe i trudniejsze do obejścia.
Więcej szczegółów w reportażu dr Magdaleny Szymańskiej i Macieja Siwińskiego na Kanale Rolniczym PL oraz w najnowszym wydaniu Tygodnika Poradnika Rolniczego.
