Rynek zbóż
Droższy przednówek to standard, ale...
W handlu zbożami wyższe ceny na przednówku są ponadczasowym standardem, wszak, gdy ubiegłoroczne zboże się kończy powinno być ono droższe. Jest jednak pewne ale... Ta wątpliwość pojawia się natychmiast, gdy rzucimy okiem na cenę pszenicy w trakcie ubiegłorocznych żniw, wszak była ona zdecydowanie droższa niż obecnie, Na początku sierpnia 2025 r. średnia cena pszenicy konsumpcyjnej wynosiła 800 zł/t, dziś mamy zaledwie 773 zł/t. To o jakim wzroście ceny na przednówku mówimy? A no o takim, że już w połowie września, a więc niecały miesiąc po ślimaczących się ubiegłorocznych żniwach średnia cena pszenicy spadła w okolice 700 zł/t.
I z takim właśnie obawami o powtórkę ubiegłorocznego scenariusza rynek przygląda się aktualnym podwyżkom. I nie jest wcale tak, że handlowcy i przetwórcy nie chcą płacić za zboża więcej. Uwierzcie mi, oni tego pragną! Bo kiedy ceny zbóż są wyższe, to zdecydowanie lepiej się kupuje i wypracowuje korzystniejsze marże, oczywiście są pewne granice.
Znów odwołajmy się do ubiegłorocznych doświadczeń, bo analizując krajowe ceny sprzed roku, w końcówce maja zobaczymy, że wówczas pszenica kosztowała średnio 864 zł/t, była więc prawie o 100 zł droższa. I do czego to doprowadziło? Z tej perspektywy żniwną cenę z 2025 r. (800 zł) uznać możemy za porażkę, a przecież potem i dotychczas było już tylko gorzej. Historia powinna uczyć i często zatacza koło.
Nie dziwię się więc, że oglądając się za plecy obecne podwyżki absolutnie nie cieszą i wołamy o kolejne wzrosty, bo biorąc pod uwagę koszty produkcji tak być powinno. Obawy związane są tylko z nadmiernie rozgrzanym rynkiem na przełomie sezonów, bo taki scenariusz zwykle kończy się bardzo źle.
Kiedy ceny są najwyższe w żniwa,a potem lecą w dół źle jest dla rolników, którzy sporą pracę włożyli w zebranie ziarna, zwiezienie go do magazynów i właściwe posegregowanie, bo czują się oni pokrzywdzeni w porównaniu do tych, którzy spod kombajnu ruszyli do skupów.
Handlowcy też mają spory problem, bo to co w żniwa kupili drożej potem im tanieje w oczach i uciekają oni z tym towarem na rynek, konkurując z rolnikami, którzy chcą jeszcze coś sprzedać, zanim zamkną bramy magazynów na dobre. Dlatego właśnie obecny ruch cenowy na rynku tłumiony jest obawami przed z niekorzystnym układem cen chwilę potem.
Więcej o rynku zbóż dowiesz się na Giełdzie Rzepaczano-Zbożowej na ktora zapiszesz się klikając na baner Giełdy
Rynek rzepaku
Rzepak i tak nieobliczalny
O ile w zbożach zachowania rynku można w miarę przewidzieć, o tyle na rzepa w ostatnich miesiącach wpływa tyle czynników, że każda dzisiejsza prognoza jutro może być nieaktualna. I nie ma co odwoływać się do polityki, Choć to właśnie ona mocno nadszarpnęła morale giełd huśtając rzepakowymi kursami w ślad przecież nie za ropą, bo ona też nie jest winna, tylko w ślad za słowami polityków, a w gruncie rzeczy winowajca jest jeden. Ten winowajca najpierw doprowadził do kompletnego ustania eksportu amerykańskiej soi, by teraz cieszyć się z lekkich wzrostów, a przecież skorzystali na tym głównie Brazylijczycy. Wzrost cen ropy naftowej i blokada utartych szlaków eksportowych przysłużyła się za to zdecydowanie Rosji.
Więc cieszyć się z tak zbudowanych wyższych kursów rzepaku za bardzo nie można. Korzystajmy z tego tu i teraz, bo w swojej prognozie Citi w najbliższej przyszłość spodziewa się wzrostu cen ropy naftowej do 120 USD za baryłkę, zauważając że rynki nie doceniają ryzyka przedłużających się przerw w dostawach spowodowanych konfliktem na Bliskim Wschodzie.
Jednocześnie JRC MARS Bulletin, oceniając stan rzepaku w całej UE obniża prognozę plonów z 3,25 t/ha do 3,19 t/ha. I choć jest to bardzo blisko wyniku średniego z ostatnich pięciu lat, to w poprzednim roku unijny rzepak plonował na poziomie 3,34 t/ha, a więc o 5% lepszym. Jeszcze gorzej jest w Polsce, gdzie tegoroczny plon wy niesie średnio 3,01 t/ha i będzie aż o 10% słabszy niż w 2025 r.
Wszystkie gwiazdy na niebie i na ziemi wskazują na to, ze rzepak powinien być droższy niż w poprzednim sezonie, ale zawsze jest pytanie o ile. Czy obecnie nie mamy do czynienia z tzw. maksem? Może tak być, bo obecny układ notowań zbudowany jest na sporej niepewności, a ta zawsze procentuje najlepiej. Potem, gdy wszystko jest już jasne, zwykle tak fajnie już nie bywa. Nie zapominajmy jednak o jednym, rzepak jest mocno nieobliczalny i nie wiadomo, jak zachowa się rynek tuż przed i na starcie zbiorów, w roku gdy wcześniejszych kontraktacji jest niewiele.
Więcej o rynku rzepaku dowiesz się na Giełdzie Rzepaczano-Zbożowej na ktora zapiszesz się klikając na baner Giełdy
Kursy walut
Szansa na kolejne umocnienie
Złotówka utrzymuje kursy i pomimo światowej niepewności związanej z toczącymi się wojnami reakcje naszej waluty są tylko delikatne. Dłuższy okres stabilizacji może być oznaką chęci do umocnienia, któremu sprzyjać będą najnowsze informacje dotyczące gwałtownego zwrotu w decyzji administracji USA o rozmieszczeniu wojsk amerykańskich w naszym kraju. Według tych informacji 5 tys. żołnierzy wspierać będzie naszą autonomię, więc i złoty powinien na tym wzmocnieniu skorzystać.
Juliusz Urban
