StoryEditor

Pszenica pod presją nowych kierunków. Ekspert: Polska musi szukać dodatkowych rynków zbytu

Polska pszenica coraz mocniej konkuruje na świecie, ale eksport wciąż opiera się na wąskiej grupie rynków. Wojciech Krzywosądzki z Louis Dreyfus Company wskazuje, gdzie dziś są szanse dla polskiego ziarna i dlaczego stabilność dostaw może być ważniejsza niż samo szukanie nowych odbiorców.

02.07.2026., 14:00h

Polska pszenica ma dobre parametry i coraz mocniejszą pozycję na świecie, ale eksport nadal opiera się na wąskiej grupie odbiorców. Podczas VIII Giełdy Rzepaczano-Zbożowej Wojciech Krzywosądzki z Louis Dreyfus Company podkreślał, że kluczowe dla rynku będą nie tylko zbiory, ale też stabilność dostaw, jakość i umiejętność utrzymania obecnych klientów. Coraz większe znaczenie zyskują Afryka Zachodnia, Rumunia, Hiszpania i transport morski.

Afryka Zachodnia coraz ważniejsza dla polskiej pszenicy

Polska pszenica w ostatnich 10–15 latach mocno poprawiła swoją jakość i dziś trafia tam, gdzie liczy się wysokie białko.

Jak podkreślił Wojciech Krzywosądzki, główne kierunki eksportowe z polskich portów to dziś przede wszystkim Afryka, a konkretnie Afryka Południowo-Zachodnia. Tamte rynki cenią pszenicę o zawartości 12,5 proc. białka.

Jeszcze 15 lat temu polski eksport był zdominowany przez Arabię Saudyjską i Egipt. Dziś sytuacja wygląda inaczej. Kraje arabskie w większym stopniu zwróciły się ku pszenicy z Rosji i Ukrainy, a Egipt jest dla Polski dodatkowo praktycznie niedostępny z powodów fitosanitarnych.

USA i Hiszpania nie wystarczą

Eksport poza Afrykę jest nadal ograniczony. Jak mówił Krzywosądzki, poza tym kontynentem polska pszenica trafiała m.in. do USA i Hiszpanii, ale to rynki trudne i niestabilne.

– USA są dużym producentem i bardzo wybiórczym kupującym. To nie jest łatwy kierunek – zaznaczył.

Hiszpania z kolei importuje głównie pszenicę paszową albo wysoko białkową, ale w ostatnim sezonie poradziła sobie z zakupami z USA. To oznacza, że nie potrzebowała polskiego ziarna.

image
FOTO:

Problemem nie jest tylko popyt, ale też płynność sprzedaży

Zdaniem przedstawiciela Louis Dreyfus Company, samo poszukiwanie nowych kierunków nie wystarczy. Równie ważne jest utrzymanie stabilności dostaw na już zdobytych rynkach.

Krzywosądzki zwrócił uwagę, że kupujący oczekują regularności, a polski eksport pszenicy jest mocno sezonowy.

– To raczej nie kupujący dyktują, kiedy polska pszenica wypływa, tylko polscy producenci i firmy skupowe – mówił.

To rodzi problem, bo zakłady przetwórcze w krajach importujących chcą kupować określone ilości co miesiąc, a brak płynności utrudnia budowanie trwałych relacji.

Kukurydza coraz mocniej zależy od świata

Drugim surowcem, który wymaga szukania nowych odbiorców, jest kukurydza. Polska produkuje jej coraz więcej, ale coraz większa część trafia na eksport.

Krzywosądzki przypomniał, że kiedyś polska kukurydza trafiała małymi statkami głównie do Niemiec, Wielkiej Brytanii i Skandynawii. Dziś, przy większej produkcji, konieczne są większe jednostki i konkurencja z Ukrainą czy Brazylią.

– Kukurydza to raczej produkt paszowy, gdzie głównym czynnikiem jest cena, a nie jakość – zaznaczył.

Rynek przyszłości: jakość, logistyka i maraton zamiast sprintu

W ocenie Krzywosądzkiego, szukanie nowych kierunków eksportu to proces długotrwały. Nie wystarczy sama obecność produktu.

Kluczowe są:

•    jakość dopasowana do lokalnego popytu,

•    spełnienie wymogów fitosanitarnych i handlowych,

•    utrzymywanie relacji z obecnymi odbiorcami.

– Szukanie nowego kierunku dla polskiej pszenicy to nie sprint, to maraton – podkreślił.

Rumunia i Argentyna jako główni konkurenci

Ważny wniosek z wystąpienia dotyczył też konkurencji. Jak wskazał Krzywosądzki, w Afryce Zachodniej Polska konkuruje dziś mniej z Rosją czy Ukrainą, a bardziej z Rumunią i Argentyną.

W tym roku Rumunia miała słabszą jakość pszenicy, a Argentyna rekordowy zbiór, ale niższe białko. To akurat pomagało Polsce, bo tamte ziarna trafiały na inne kierunki.

image

Rolnicy pod presją przed żniwami. „Nie opłacało się magazynować zboża”

Globalna podaż stabilna, ale pogoda może namieszać

W ocenie Krzywosądzkiego światowy bilans pszenicy wygląda stabilnie. Produkcja w Europie jest średnia, w Indiach dobra, Rosja również zapowiada dobry rok. Gorszy sezon mogą mieć Stany Zjednoczone, ale nie będzie to dramat dla globalnej podaży.

Większą niewiadomą pozostaje kukurydza. Tu zapasy końcowe maleją, bo coraz większa część surowca trafia do biopaliw. To może oznaczać mocniejszą zmienność cen w kolejnej części sezonu.

Polska powinna patrzeć nie tylko na ceny, ale też na koszty

Krzywosądzki zwrócił też uwagę na coś, o czym w debacie o rynku mówi się zbyt rzadko — na koszty produkcji. Jego zdaniem nie wystarczy patrzeć tylko na ceny zbóż.

– Bardziej trzeba patrzeć na stronę kosztową i porównywać ceny płodów rolnych do kosztów – podkreślił, wskazując na przykład saletry, której ceny również silnie wpływają na opłacalność upraw.

image

Żniwa ruszą szybciej? Upały mocno przyspieszają dojrzewanie zbóż

Eksport trzeba budować cierpliwie

Jak podkreślał ekspert, Polska ma szansę utrzymać silną pozycję na rynku zbóż, ale tylko wtedy, gdy będzie:

•    dbać o jakość,

•    utrzymywać obecnych odbiorców,

•    rozwijać logistykę,

•    i szukać nowych kierunków bez liczenia na szybki efekt.

image
FOTO: Ahm

Bartłomiej Czekała

Fot. Urban

Bartłomiej Czekała
Autor Artykułu:Bartłomiej Czekała
Pozostałe artykuły tego autora
Masz pytanie lub temat?Napisz do autora
POWRÓT DO STRONY GŁÓWNEJ
02. lipiec 2026 15:13