Susza zatrzymała nalewanie ziarna
Łukasz Wolski, rolnik z Małopolski prowadzi 6-hektarowe gospodarstwo nastawione wyłącznie na produkcję roślinną. Od kilku lat uprawia głównie pszenicę, jednak tegoroczny sezon ocenia jako wyjątkowo trudny. Największym problemem okazał się brak opadów.
- Pszenica schnie na pniu. Nawet się nie nalała tak jak trzeba. Na pewno będzie przerażone ziarno od tej pogody - mówi Łukasz Wolski. Jak podkreśla, nawet ewentualne opady nie są już w stanie poprawić sytuacji. - Widzę po liściach, że zaczęły zamierać z tej suszy. One już się raczej nie wzbudzą - tłumaczy.
Większe nakłady, ale plon podobny
Mimo trudnych warunków gospodarz nie oszczędzał na technologii produkcji. W tym sezonie zwiększył wydatki zarówno na nawożenie, jak i ochronę fungicydową. - W tym roku zainwestowałem więcej i w nawóz, i w ochronę. Zrobiłem trzy zabiegi ochronne, ale chyba będzie plon podobny - mówi rolnik.
W poprzednich latach z hektara uzyskiwał około 8 ton pszenicy. Tegoroczne wyniki pozna dopiero podczas żniw.
Opryski wykonywał w krótkich „okienkach”
Rolnik przyznaje, że wykonanie zabiegów ochronnych w tym sezonie było wyjątkowo trudne. Pogoda praktycznie nie dawała możliwości wjazdu w pole.
- To były takie okienka, gdzie się wstrzeliwałem na styku przymrozków albo czegoś innego. Jak nie za zimno, to za gorąco - tłumaczy Wolski i dodaje, że dawno nie pamięta sezonu, w którym warunki do wykonywania oprysków były aż tak wymagające.
- Ciężki rok był. Nie pamiętam, kiedy tak było, że nie szło po prostu wjechać w pole.
Zobacz także: Rolnik z Mazowsza po przymrozkach: Zbioru rzepaku praktycznie nie będzie
Choroby i szkodniki dołożyły swoje
Problemy nie ograniczały się jedynie do suszy. W trakcie sezonu na plantacji pojawiły się także szkodniki oraz pierwsze objawy chorób kłosów.
- Pokazało się tyle robactwa. Kłosy zaczęły chorować. Zapowiadało się pięknie, ale ta susza to zniszczy - dodaje rolnik. Dlatego też gospoadarz zdecydował się na wykonanie dodatkowego zabiegu ochrony kłosa.
Po ośmiu latach rezygnuje z pszenicy
Po wielu latach uprawy tego samego gatunku rolnik postanowił zmienić strukturę zasiewów. W przyszłym sezonie cała powierzchnia pola zostanie obsiana kukurydzą na ziarno.
- Na przyszły rok na pewno planuję kukurydzę siać na całym. Trzeba coś pozmieniać, bo już chyba z osiem lat pod rząd tę pszenicę siałem - tłumaczy.
Jak przyznaje, będzie to jego pierwsza uprawa kukurydzy, dlatego dopiero rozpoczyna przygotowania do nowej technologii.
Nawozy kupuje z wyprzedzeniem
Rolnik od lat stosuje podobną strategię zakupową. Nawozy stara się kupować jeszcze przed sezonem, gdy ceny są korzystniejsze.
- Ja zawsze kupuję nawozy na przełomie czerwca i lipca. W tamtym roku były w porównaniu do tego roku prawie pół ceny - mów i podkreśla jednak, że również przed kolejnym sezonem nie zamierza rezygnować z nawożenia.
Żniwa przyspieszyła susza, nie dojrzewanie
Zdaniem rolnika tegoroczne żniwa początkowo zapowiadały się na późniejsze z powodu wiosennych przymrozków, które opóźniły rozwój roślin. Ostatecznie sytuację zmieniła jednak susza.
- Żniwa byłyby pewnie z dwa tygodnie później, ale ta susza zrobiła swoje. Przymrozki wszystko zatrzymały, a później przyszły upały i bardzo szybko zabrały wodę - dodaje Łukasz.
Choć kombajny w jego okolicy jeszcze nie wyjechały w pole, spodziewa się, że zbiory rozpoczną się już w najbliższych dniach.
