Gospodarstwo na Mazowszu
Pan Wojciech prowadzi gospodarstwo rolne w województwie mazowieckim, w powiecie łosickim, na terenie gminy Sarnaki. Gospodarstwo obejmuje około 50 hektarów i specjalizuje się wyłącznie w produkcji roślinnej.
W tym sezonie struktura zasiewów obejmuje:
- około 20 ha owsa,
- około 20 ha pszenżyta,
- około 6 ha rzepaku,
- około 4 ha grochu.
Rolnik prowadzi gospodarstwo równolegle z pracą zawodową, dlatego jak sam przyznaje część decyzji technologicznych musi dostosowywać do ograniczeń czasowych.
Przymrozki zniszczyły rzepak. „Strata jest niesamowita”
Największym problemem okazały się kwietniowe przymrozki. Według rolnika temperatura przy gruncie spadła nawet do -7°C lub -8°C. Skutki były bardzo poważne.
- Popękały łodygi, bardzo mocno wpłynęły na kondycję roślin. Miałem termometr i było między siedem a osiem stopni mrozu - mówi Wojciech. Rolnik przyznaje, że nie zastosował wcześniej preparatów mających ograniczyć skutki stresu mrozowego.
- Nie zabezpieczyłem go przed tymi mrozami żadnymi środkami. Nie miałem czasu i nie przewidziałem tego - tłumaczy.
Dziś nie ma większych złudzeń co do potencjału plantacji.
- Na rzepaku mam stratę niesamowitą. Zbioru nie będzie - relacjonuje gospodarz.
Jak tłumaczy, rośliny po uszkodzeniach zaczęły odbudowywać część masy zielonej, jednak energia została skierowana w regenerację, a nie w tworzenie nasion. - On drugi raz zaczął odbijać. Energia poszła w co innego zamiast w nasiona - tłumaczy.
Dodatkowym problemem były trudne warunki
Rolnik nie ukrywa, że na końcowy efekt wpłynęło kilka czynników jednocześnie. W poprzednim sezonie zastosował herbicyd doglebowy w warunkach suszy, przez co jego skuteczność była ograniczona. W tym roku z kolei zabrakło czasu na wykonanie części działań zabezpieczających przed przymrozkami. Mimo to standardowe zabiegi ochronne zostały wykonane.
- Do płatka wszystkie zabiegi robiłem jak trzeba, ale to nie odzwierciedliło mojego zaangażowania w to pole - mówi.
Zboża wyglądają lepiej niż rzepak
Znacznie lepiej prezentują się pozostałe uprawy. Największe nadzieje rolnik wiąże obecnie z owsem oraz pszenżytem, choć nie spodziewa się rekordowych wyników. Gospodarstwo znajduje się na glebach IV, V i VI klasy, które nie dają tak wysokiego potencjału plonowania jak najlepsze stanowiska w kraju. - U nas nie ma 12 ton jęczmienia. Jak ktoś osiągnie 8 ton, to już się cieszy- mówi.
W przeciwieństwie do części regionów, gdzie problemem były mszyce, w gospodarstwie największą presję wywierała skrzypionka. Rolnik szybko zareagował na pojawienie się szkodnika i nie spodziewa się większych konsekwencji dla plonu.
- Był taki nalot, ale w czas się skontrolowałem, więc nie będzie problemu - tłumaczy Wojciech.
Zobacz także: Demofarma u Rolnika NIEprofesjonalnego. Jak gospodarować na mozaikowatych glebach?
Groch bardziej dla gleby niż dla zysku
Choć w gospodarstwie znajduje się kilka hektarów grochu, rolnik traktuje tę uprawę przede wszystkim jako element poprawiający stanowisko. Roślina jest przyorywana i pełni funkcję nawozu zielonego.
- Głównie sieję go jako poplon. Nie zbieram go, tylko przeoruję - mówi. Jak przyznaje, największą korzyścią są dopłaty oraz poprawa jakości gleby. - To jest cały mój zysk z tego grochu - zaznacza.
Oszczędności na nawozach i ochronie
Wysokie koszty produkcji zmusiły gospodarstwo do ograniczenia części wydatków. Rolnik zdecydował się na zmniejszenie dawek nawozów mineralnych oraz ograniczenie liczby zabiegów ochronnych. Powodem były zarówno wysokie ceny, jak i problemy z dostępnością niektórych produktów. Ze względu na suszę wykonano również tylko jeden zabieg fungicydowy.
- Podjąłem decyzję, że zrobimy jedną grzybówkę i więcej nic nie robiłem - mówi Wojciech.
Dla własnego eksperymentu rolnik zrezygnował także ze skracania zbóż. - Powinienem skrócić, ale zrobiłem wbrew sobie. Zobaczymy, co się stanie - tłumaczy.
Kukurydza nie spełniła oczekiwań
W poprzednim sezonie rolnik próbował również uprawy kukurydzy na ziarno. Efekt ekonomiczny okazał się jednak rozczarowujący. Przy plonie około 10 t/ha i konieczności wynajęcia kombajnu koszty pochłonęły praktycznie cały dochód z produkcji. Dlatego w najbliższym czasie nie planuje powrotu do tej uprawy.
Powrót do żyta i prostszych technologii
Patrząc na kolejny sezon, rolnik zamierza postawić na sprawdzone rozwiązania.
W planach znajduje się:
- żyto,
- pszenżyto,
- rzepak,
- częściowo owies.
Jak podkreśla, przy łączeniu gospodarstwa z pracą zawodową kluczowe stają się uprawy mniej wymagające pod względem liczby zabiegów i nakładów pracy.
Dopłaty do nawozów? „Pieniądze nie zostaną u rolnika”
Rolnik sceptycznie ocenia również programy wsparcia związane z nawozami. Jego zdaniem większość środków nie trafia realnie do gospodarstw, lecz do producentów i dostawców środków produkcji.
- Te dopłaty do nawozów nie trafią do rolnika do kieszeni - dodaje.
Patrycja Bernat
Fot: Katarzyna Sierszeńska zdjęcie poglądowe
