StoryEditor

Rolnik z Podlasia zdradza, co najbardziej uderzyło w rzepak. „Przymrozki to nie wszystko”

Przymrozki, szkodniki, opóźnione zabiegi i niepewność przed zakupem nawozów. Choć w gospodarstwie Marcina z Podlasia nie doszło do największych strat po kwietniowych spadkach temperatur, tegoroczny sezon i tak nie należał do łatwych. - Jak będzie ponad trzy tony rzepaku, to będę zadowolony - przyznaje.

26.06.2026., 18:00h

Przymrozki nie były najgorsze

Marcin prowadzi gospodarstwo w województwie podlaskim. Utrzymuje trzodę chlewną w cyklu otwartym, a na polach uprawia po około osiem hektarów rzepaku, pszenicy i jęczmienia. Dodatkowo sieje mieszankę wyki z życicą przeznaczoną na paszę. Choć wielu rolników z Podlasia do dziś wspomina kwietniowe przymrozki jako jedno z najgorszych wydarzeń tego sezonu, u niego sytuacja wyglądała nieco lepiej.

- U mnie przymrozki były, ale na szczęście nie narobiły jakichś mega dużych szkód. Rozmawiałem ze znajomymi z okolicy i u nich wyglądało to znacznie gorzej - opowiada. To jednak nie oznacza, że sezon przebiegał spokojnie.

image
Rolnik z Podlasia zdradza, co najbardziej uderzyło w rzepak.
FOTO: Nadesłane
image
Rolnik z Podlasia zdradza, co najbardziej uderzyło w rzepak.
FOTO: Nadesłane

Szkodniki wykorzystały każdą okazję

Zdaniem rolnika znacznie większym problemem od pogody okazała się presja szkodników. Najbardziej dały się we znaki słodyszek i pryszczarek kapustnik. Problem polegał na tym, że warunki pogodowe praktycznie uniemożliwiały wykonanie zabiegów we właściwym terminie.

- Albo były przymrozki, albo deszcz, albo wiatr. Nie udało się trafić z zabiegami w pąk. Wszystko było trochę spóźnione - mówi.

Wiosną wykonał dwa zabiegi fungicydowe oraz trzy insektycydowe. Jak przyznaje, nie zawsze przyniosły oczekiwany efekt. - Jak się człowiek spóźni, a larwy już siedzą w roślinie i żerują, to później nie ma czym tego zwalczyć. To już jest za późno. To właśnie z tego powodu z większym niepokojem patrzy dziś na swoje plantacje niż po samych przymrozkach.

Możliwy plon rzepaku

- Myślę, że 3,5 tony byłoby naprawdę dobrym wynikiem. Wolę miło się zaskoczyć, niż nastawić się na więcej i później się rozczarować. Jak będzie ponad trzy tony, to i tak uznam ten sezon za całkiem dobry.

Pszenica pozytywnie zaskoczyła

O ile rzepak sprawiał sporo problemów, o tyle pszenica okazała się najmocniejszym punktem gospodarstwa.

-  Ze wszystkich upraw właśnie pszenica wygląda u mnie najlepiej - mówi rolnik.  Nie obyło się jednak bez niespodzianek. Pod koniec sezonu pojawiły się chwasty, których wcześniej praktycznie nie było widać.

- Najbardziej zaskoczył mnie chaber i trochę głuchego owsa. Co ciekawe, pojawiły się w miejscach, gdzie zupełnie się ich nie spodziewałem. W tej fazie rozwoju pszenicy nie ma już większego sensu z tym walczyć - mówi. 

image
Rolnik z Podlasia zdradza, co najbardziej uderzyło w rzepak.
FOTO: Nadesłane

Zobacz także: Rolnik z Mazowsza po przymrozkach: Zbioru rzepaku praktycznie nie będzie

Małe żniwa już niebawem

Pierwsze tygodnie nie napawały optymizmem również w jęczmieniu.

- Na początku nie cieszył oka. Był trochę przerzedzony po zimie. Teraz jednak ładnie się zagęścił i wygląda zdecydowanie lepiej niż jeszcze kilka tygodni temu. Jeżeli pogoda dopisze, pierwsze kombajny powinny wyjechać w pole już na początku lipca. - Myślę, że za około dwa tygodnie będzie można zaczynać żniwa jęczmienia.

Oszczędności były konieczne w nawozach

Rosnące koszty produkcji sprawiły, że Marcin zdecydował się ograniczyć nawożenie.

- Azotu dałem mniej więcej o 10–15 procent mniej niż zwykle. Zrezygnowałem też z części potasu. Z perspektywy czasu może nawet dobrze na tym wyszedłem. Dodaje także że dziś trudno podejmować decyzje zakupowe. Z jednej strony zbliżają się siewy rzepaku i nawozy powinny już znaleźć się w gospodarstwie. Z drugiej strony pojawiają się informacje o możliwych dopłatach, ale nikt nie zna szczegółów.

-  Normalnie kupowałem nawozy w czerwcu albo lipcu. To był najlepszy moment. Teraz człowiek nie wie, co zrobić. Trzeba kryształową kulę wyciągać i sobie wróżyć - martwi się rolnik i obawia się, że zbyt wczeszy zakup może wykluczyć go z ewentualnego programu wsparcia.

-  Co będzie, jeśli ogłoszą nabór od września i będą liczyć się tylko faktury od tego momentu? To jest dziś największa niewiadoma.

image

Rolnik nie ma złudzeń: „Do 3 ton w rzepaku będzie ciężko”

Coraz poważniej myśli o owsie

Rosnące koszty produkcji skłaniają go również do zmian w strukturze zasiewów.

-  Zastanawiam się, czy nie zmniejszyć powierzchni jęczmienia o połowę i nie wprowadzić owsa - tłumaczy, że decyzja wynika przede wszystkim z ekonomii.

Owies ma mniejsze wymagania nawozowe, a w gospodarstwie dostępna jest gnojowica z produkcji trzody chlewnej.

- Mam własny nawóz, więc nie muszę kupować tyle mineralnych. Owies jest mniej wymagający. Koszt uprawy robi dziś ogromną różnicę - mówi. 

image
Rolnik z Podlasia zdradza, co najbardziej uderzyło w rzepak.
FOTO: Nadesłane

40 ton z trzechy pokosów

Na tle pozostałych plantacji bardzo dobrze prezentuje się mieszanka wyki z życicą. Pierwszy pokos dał około 23 ton zielonki z hektara, a jeśli pogoda dopisze, Marcin liczy na około 40 ton z trzech pokosów. Co ważne, plantacja prowadzona jest praktycznie bez chemicznej ochrony.

-  Można powiedzieć, że to taka ekologiczna uprawa, tylko bez certyfikatu. Idzie tam wyłącznie gnojowica świńska. Pierwszy pokos oceniam naprawdę na piątkę - dodaje Marcin. 

- W tym roku było wszystko - przymrozki, deszcze, wiatr i problemy z terminowym wykonaniem zabiegów. Teraz pozostaje już czekać. Co urośnie, to urośnie. Oby tylko pogoda pozwoliła spokojnie zebrać to, co zostało wypracowane przez cały sezon.

Patrycja Bernat
Autor Artykułu:Patrycja Bernat
Pozostałe artykuły tego autora
Masz pytanie lub temat?Napisz do autora
POWRÓT DO STRONY GŁÓWNEJ
26. czerwiec 2026 18:02