Czy po mroźnej zimie T0 jest konieczne?
Pleśń śniegowa, mączniak, początki septoriozy i rdzy to choroby zbóż, które wiosną w ostatnich latach praktycznie zawsze znajdowały się na polach z oziminami. W tym roku sytuacja może być nieco inna, ponieważ w całym kraju w styczniu i lutym panował mróz, i choroby nie rozwijały się tak intensywnie. Czy jednak na pewno zabieg czyszczący jest zbędny?
Zacznijmy od analizy sytuacji jesienią. Na wcześnie sianych zbożach rozwinęły się objawy w zasadzie wszystkich możliwych chorób grzybowych, poza septoriozą plew na liściach. Jednak ich występowanie było bardzo zróżnicowane i zależało od:
- konkretnego pola,
- przedplonu,
- zastosowanej zaprawy,
- pochodzenia materiału siewnego,
- a przede wszystkim od odmiany.
Zobacz także: Czy uprawy wytrzymają nadmiar wody? Jak ratować rośliny po odwilży?
Dlatego jeśli nie mamy informacji z indywidualnych obserwancji jesienią, warto sprawdzić profil odporności odmiany na choroby (patrz ramka na stronie obok). Jeszcze lepsza jest sytuacja, jeśli wiemy, jakie objawy wystąpiły jesienią. Wówczas można z dużym prawdopodobieństwem stwierdzić, że choroby, których symptomy widzieliśmy jesienią wystartują jako pierwsze, a ich sprawcy będą porażać kolejne pojawiające się liście zbóż.
Nieco inna jest sytuacja z pleśnią śniegową. Jej objawów jesienią nie było, ale pojawiła się już podczas krótkiego ocieplenia na przełomie stycznia i lutego. Objawy pleśni śniegowej powstały także na roślinach zebranych w grudniu i przechowywanych w indukowanych warunkach. Ponadto mimo mrozów choroba miała dobre warunki do rozwoju pod śniegiem we wschodniej i północno-wschodniej Polsce.
Kiedy wykonać zabieg T0?
Zabieg fungicydowy T0 to dla wielu jeszcze nowość. Wypada zatem wyjaśnić o co chodzi. W typowym systemie ochrony zbóż pierwszym zabiegiem, w terminie T1, jest ochrona podstawy źdźbła i pierwszych wiosennych liści w fazie od początku strzelania w źdźbło (BBCH 30) do najpóźniej drugiego kolanka (BBCH 32). Natomiast T0 wykonuje się wcześniej, zwykle tuż przed ruszeniem wegetacji oraz na jej początku. Ma on na celu likwidację źródła porażenia, czyli zarodników wytworzonych jesienią i ewentualnie podczas ciepłej zimy. Można go wykonywać przy temperaturze w łanie powyżej 5°C.
Na początku wegetacji liście zbóż są często zmaltretowane przez warunki zimowania. Nie mają one więc w pełni sprawnego systemu chłonięcia substancji. Dlatego w tym terminie zasadne są środki powierzchniowe, czyli miedź i siarka. Ta ostatnia jest szczególnie polecana na pola z objawami mączniaka prawdziwego. Natomiast miedź działa na różne patogeny, nawet na bakterie saprofityczne (u zbóż zwykle nie przechodzą one w formę patogenną).
Miedź i siarka, a kiedy włączyć triazole?
Miedź i siarka mają jeszcze jedną zaletę. Ich mechanizm działania nie jest zlokalizowany w jednym miejscu fizjologii patogenów. Są to tzw. multimiejscowe związki fungicydowe. Zatem jeśli jest ryzyko powstania odporności grzybów na jakąś grupę substancji, to stanowią one element strategii antyodpornościowej.
Jeżeli mamy na polu silne objawy pleśni śniegowej, to zanim zastosujemy środek czyszczący, warto usunąć spleśniałe liście, aby udostępnić żywe tkanki do wnikania środka chemicznego. W tym celu pole trzeba po prostu zbronować broną lekką. Dobrze spisują się też tutaj brony chwastowniki z palcami na gwiazdach lub brony typu zgrzebło z palcami sprężynowymi. Jednak warto pamiętać, że na pleśń śniegową sama miedź i siarka nie wystarczą. Warto dodać do nich ok. 125 g/ha protiokonazolu. Jeżeli mamy odmianę wrażliwą na jedną z rdzy lub obawiamy się jednej z tych chorób, które wystąpiły już jesienią, warto do zabiegu T0 dodać tebukonazol w dawce ok. 150 g/ha.
Stosować do T0 strobiluryny?
Pojawia się pytanie, czy stosować do T0 strobiluryny? Zasadność ich stosowania może sugerować dodatkowy efekt fizjologiczny, jaki wykazują, a jaki chcielibyśmy uzyskać do regeneracji roślin po zimie. Trzeba jednak pamiętać, że są to środki o działaniu wgłębnym i do skutecznego działania musi być już odbudowany aparat liściowy. Ma to miejsce najczęściej dopiero w terminie T1, gdy stosuje się już inne preparaty. Dlatego lepiej ze względu na zapobieganie powstawaniu odporności pozostawić strobiluryny do terminu ochrony liścia flagowego, czyli T2.
Ten artykuł pochodzi z wydania top agrar Polska 3/2026
czytaj więcej
