StoryEditor

20 ognisk guzowatej choroby skóry. Jakie objawy i działania w gospodarstwach?

Guzowata choroba skóry wciąż utrzymuje się w Europie. W Hiszpanii liczba ognisk wzrosła już do 20. Jak rozpoznać chorobę i co dzieje się w stadzie po jej wykryciu?

20.03.2026., 14:00h

LSD w Europie. Choroba nadal obecna, ogniska rosną w Hiszpanii

Guzowata choroba skóry bydła (LSD), o której informowaliśmy już wcześniej na naszym portalu, wciąż pozostaje aktywnym zagrożeniem w Europie. Jak wynika z danych Komisji Europejskiej, ogniska choroby w 2025 r. pojawiły się m.in. we Włoszech, Francji i Hiszpanii. W wielu regionach wdrożono wówczas działania likwidacyjne oraz szeroko zakrojone szczepienia.

Najnowsze informacje z Hiszpanii pokazują jednak, że sytuacja nie jest jeszcze całkowicie opanowana. Według danych Ministerstwa Rolnictwa (MAPA), przytoczonych przez portal Animal Health, w kraju potwierdzono już 20 ognisk choroby – z czego 18 w prowincji Girona (Katalonia, przy wschodnim wybrzeżu) oraz 2 w prowincji Huesca (Aragonia, blisko granicy z Francją).

Nowe przypadki pojawiły się mimo wcześniejszego zniesienia części restrykcji, co pokazuje, że wirus nadal krąży w środowisku i może ponownie pojawiać się w kolejnych gospodarstwach. Według mapy EFSA choroba ta w 2026 roku pojawiła się w trzech krajach UE: w Hiszpanii, Francji oraz we Włoszech.

Jak bydło się zaraża guzowatą chorobą skóry?

Najważniejszą drogą szerzenia się choroby pozostają owady krwiopijne – komary, muchy czy kleszcze. Jak wskazują Komisja Europejska, GIW czy WOAH, możliwe są także inne drogi przenoszenia wirusa:

  • kontakt z wydzielinami chorego zwierzęcia,
  • mleko i nasienie,
  • zakażenie płodu,
  • skażony sprzęt, pasza, odzież lub środki transportu.

Choroba najczęściej pojawia się w okresie ciepłym i wilgotnym. WOAH zwraca też uwagę, że wirus może rozprzestrzeniać się na duże odległości wraz z przemieszczaniem zwierząt, a nawet pośrednio przez owady przenoszone przez wiatr.

Objawy LSD u bydła. Na co zwrócić uwagę w stadzie?

Objawy choroby mogą pojawić się nawet po kilku tygodniach od zakażenia. Początkowo zwierzęta mają gorączkę i są osłabione. Najbardziej charakterystyczne są:

  • twarde guzki skórne (0,5–5 cm),
  • pojawiające się na głowie, szyi, wymieniu i narządach płciowych.

Zmiany te mogą z czasem ulegać martwicy i pozostawiać trwałe blizny.

W stadzie obserwuje się także:

  • spadek mleczności,
  • brak apetytu i niechęć do ruchu,
  • powiększone węzły chłonne,
  • wypływy z nosa i oczu,
  • poronienia i problemy z płodnością.

Choć śmiertelność jest stosunkowo niska, choroba powoduje wyraźne straty produkcyjne.

Ognisko choroby to nie tylko problem jednego gospodarstwa

Guzowata choroba skóry należy w UE do chorób kategorii A, co oznacza obowiązek jej natychmiastowego zwalczania. Jak podaje Główny Inspektorat Weterynarii, po wykryciu ogniska:

  • zwierzęta są zabijane,
  • zwłoki i skażone materiały są utylizowane,
  • gospodarstwo jest czyszczone i dezynfekowane,
  • prowadzone jest dochodzenie epidemiologiczne.

Dodatkowo wyznacza się:

  • obszar zapowietrzony – co najmniej 20 km,
  • obszar zagrożony – co najmniej 50 km.

W praktyce oznacza to ograniczenia dla wielu gospodarstw w regionie, a nie tylko dla jednego stada.

Szczepienia i bioasekuracja nadal kluczowe

Nie ma leczenia przyczynowego LSD, dlatego najważniejsze pozostaje zapobieganie. GIW wskazuje m.in. na zwalczanie owadów, izolację zwierząt podejrzanych, dezynfekcję sprzętu i pojazdów i kontrolę pochodzenia zwierząt.

Dane z Hiszpanii pokazują, że szczepienia odgrywają dużą rolę. W wielu regionach poziom szczepień przekracza 90%, a w niektórych sięga niemal 100% gospodarstw. WOAH podkreśla, że skuteczna kontrola choroby opiera się na wczesnym wykrywaniu, bioasekuracji i szybkim szczepieniu stad.

Czy choroba guzowatej skóry bydła jest groźna dla ludzi?

Choroba nie stanowi zagrożenia dla ludzi. Jednak dla gospodarstw oznacza:

  • spadek produkcji mleka,
  • problemy rozrodcze,
  • straty w kondycji zwierząt,
  • a w przypadku ogniska – likwidację stada.

Czy istnieje ryzyko zawleczenia choroby guzowatej skóry bydła do Polski?

O to, jak realne jest zagrożenie dla Polski, zapytaliśmy lekarza weterynarii Macieja Perzynę z Katedry Chorób Dużych Zwierząt i Kliniki SGGW.

Jak ocenia Pan ryzyko zawleczenia guzowatej choroby skóry bydła do Polski, na przykład z Hiszpanii, gdzie ponownie pojawiły się ogniska?

Maciej Perzyna: Ryzyko oceniam jako niskie, a nawet bardzo niskie. Obrót żywymi zwierzętami między Polską a Hiszpanią jest znikomy. Z kolei naturalne szerzenie się tej choroby odbywa się za pośrednictwem owadów, które przenoszą wirusa mechanicznie, a więc na stosunkowo niewielkie odległości. Z tego względu ryzyko dla Polski pozostaje małe.

A jeśli mimo wszystko choroba przedostałaby się do Polski, jakie działania byłyby wtedy podejmowane przez inspekcję weterynaryjną?

Maciej Perzyna: Guzowata choroba skóry bydła występuje dość szeroko na świecie. Wiąże się z pewną śmiertelnością, która w populacji bez odporności może sięgać nawet kilkunastu procent, a także ze stratami produkcyjnymi. Jednocześnie jest to choroba dobrze poznana i istnieje kilkadziesiąt zarejestrowanych szczepionek. Są one dość skuteczne, bezpieczne i relatywnie tanie. Oczywiście najlepiej, gdy szczepionka jest dobrze dopasowana do wariantu wirusa krążącego w danym regionie.

Z chorobą tą radzą sobie nawet kraje słabiej rozwinięte, dlatego w polskich czy szerzej europejskich realiach największym problemem nie musi być sama choroba, lecz sposób administracyjnego reagowania. Przykładem jest sytuacja we Francji, gdzie jako główną metodę zwalczania wybrano likwidację stad. W przypadku choroby, dla której istnieją skuteczne, tanie i bezpieczne szczepionki, taka strategia budzi wątpliwości.

Trzeba też podkreślić, że guzowata choroba skóry bydła nie jest zoonozą, nie przenosi się na ludzi, a dotyczy głównie bydła i bawołów. Ma ponadto wyraźnie sezonowy charakter, ponieważ szerzy się za pośrednictwem krwiopijnych owadów. W okresie chłodnym transmisja praktycznie ustaje, co daje czas na wykrycie zakażonych zwierząt, eliminację przypadków dodatnich, zaszczepienie pozostałych i wygaszenie choroby.

Opieranie zwalczania wyłącznie na wybijaniu stad jest więc, moim zdaniem, niezrozumiałe i może prowadzić do większych strat niż sama choroba. Dobrym przykładem są Bałkany, gdzie chorobę udało się skutecznie zwalczyć. To pokazuje, że jest ona jak najbardziej możliwa do opanowania.

Większym zagrożeniem niż sama choroba bywają czasem mechanizmy polityczne i rynkowe, które uruchamiają się przy okazji chorób zakaźnych zwierząt. Tego rodzaju zjawiska towarzyszą epizootiologii od wieków i często mają również wymiar gospodarczy.

Czy gdyby choroba zbliżała się do granic Polski, możliwe byłoby zastosowanie szczepień prewencyjnych?

Maciej Perzyna: Tu wchodzimy już w kwestie administracyjno-prawne. W polskim prawie istnieje wykaz chorób, przy których obowiązuje zakaz szczepień, akurat w tym przypadku nie ma jej na liście. Więc jest taka możliwość, jednak nie każde państwo członkowskie się na to zdecyduje

Znaczenie ma także podejście międzynarodowe. Światowa Organizacja Zdrowia Zwierząt nie zawsze rozróżnia status zwierząt zaszczepionych i chorych w taki sposób, który byłby korzystny dla handlu. W praktyce wprowadzenie szczepień może oznaczać utratę statusu kraju wolnego od choroby, a to wiąże się z ograniczeniami w obrocie zwierzętami i produktami pochodzenia zwierzęcego. I tutaj ponownie pojawia się wymiar gospodarczo-polityczny.

Być może pewne znaczenie ma również to, że choroba jest silniej związana z cieplejszymi regionami świata, gdzie owady-wektory są aktywne przez większą część roku. Polska może więc pozostawać częściowo poza głównym zasięgiem geograficznym tej choroby, bardziej niż na przykład Francja czy Hiszpania.

Mimo to prewencyjne szczepienia mogłyby być problematyczne właśnie ze względu na kwestie formalne i statusowe. Podobnie wygląda sytuacja w przypadku choroby niebieskiego języka — również przenoszonej przez owady — gdzie dostęp do szczepień także bywa ograniczany z powodów administracyjnych. To pokazuje, że nie są to proste decyzje.

Oprac. Maria Khamiuk na podst. GIW, DG SANTE, WOAH, Dairy Global, Animal Health

Maria Khamiuk
Autor Artykułu:Maria Khamiukdziennikarz, współpracownik PWR Online
Pozostałe artykuły tego autora
Masz pytanie lub temat?Napisz do autora
POWRÓT DO STRONY GŁÓWNEJ
20. marzec 2026 15:01