– Będziemy mieli niestety coraz większe problemy ze zwalczaniem chwastów jednoliściennych. Wypada nam flufenacet należący wg HRAC do grupy 15. Zastąpić go możemy jednak prosulfokarbem, jednak jego dawkowanie zalecam zmniejszać w mieszaninach np. z diflufenikanem – 1600 zamiast 2400 g/ha – mówi prof. Łukasz Sobiech z UP w Poznaniu. Musimy uważać ze stosowaniem sulfonylomoczników, bo to mechanizm działania 2, na który mamy już uodpornienia.
Czy jest szansa na nowe substancje? Na Wyspach jest już zarejestrowana cynmetylina, która może być niezłą alternatywą dla flufenacetu i tych substancji, które jeszcze zostały na naszym rynku. Czekamy na oficjalną rejestracje tej substancji w UE.
Jest jeszcze chlorotoluron
– To substancja, która może nam w dużym stopniu pomóc w zwalczaniu chwastów jednoliściennych w zbożach. Trzeba jednak pamiętać, że na wysokie dawki mogą negatywnie reagować niektóre odmiany pszenicy – mówił ekspert.
Szkodniki rzepaku groźne już od jesieni
Okazuje się, że chowacze typowo wiosenne, jak brukwiaczek czy czterozębny mogą pojawić się już jesienią.
– Długie jesienie sprzyjają szybszemu pojawianiu się tych szkodników, ale o tej porze roku niekoniecznie muszą one złożyć jaja. Jeśli jednak tak się stanie, złożą je w ogonkach liściowych, bo jesienią nie mamy jeszcze pędu głównego. Larwy będą jednak z nich wędrować do tego pędu w miarę rozwoju i na wiosnę będą go uszkadzać – mówi Ferenc Kornis z N.U. Agrar. Niestety, ale szkodnik znajdujący się już wewnątrz rośliny jest bardzo trudny do zwalczenia. Było to możliwe dzięki działającemu m.in. gazowo chloropiryfosowi.
Żółte naczynia w odpowiednim miejscu
Najważniejszy jest monitoring przy pomocy żółtych naczyń. Trzeba je jednak umiejętnie umieścić na przedwiośniu na polu.
– Najważniejsze są miejsca od strony zadrzewień i nieużytków. Chowacze na zimę chowają się właśnie w takich miejscach. Chowacz brukwiaczek może dodatkowo zimować w resztkach pożniwnych po rzepaku, więc jeśli nasz rzepak sąsiaduje z pszenicą wysianą po rzepaku, to w takiej pszenicy też warto ustawić naczynie – mówi ekspert. Chowacze będą atakować z miejsc cieplejszych, nasłonecznionych i z obszarów, gdzie podmuchy wiatru są mniejsze.
Dlaczego rośliny nie pobierają fosforu?
Fosfor to składnik, który jest dostępny dla roślin w ograniczonym zakresie, nawet jeśli jest regularnie dostarczany w nawozach. Wpływa na to kilka czynników.
– Jednym z nich są oszczędności w nawożeniu. Trend zmniejszania dawek fosforu, bo mamy jego wysoką zawartość w glebie będzie skutkować tym, że za kilka lat tego składnika będzie za mało dla roślin. Drugim ważnym czynnikiem jest to, że dostępny fosfor jest bardzo szybko wyłapywany w glebie albo przez mikroorganizmy albo przez kationy żelaza czy glinu przy niższym pH gleby lub kationy wapnia przy wyższym – mówił Ferenc Kornis. Znaczenie ma jeszcze wilgotność gleby – im bardziej przesuszona, tym dostępność fosforu mniejsza oraz struktura gleby.
– Nawet jeśli mamy w glebie dostępny fosfor, ale gleba jest zagęszczona, to korzenie jej nie przerosną i nie pobiorą fosforu. Korzenie muszą dotrzeć do fosforu, a nie odwrotnie – mówił doradca. Podkreślał, że absolutnie nie powinno się myśleć o ograniczaniu nawożenia fosforem, jeśli zasobność gleby w ten składnik wynosi 25 ppm i poniżej.
