– To oznacza, że tanio raczej nie będzie, jeśli chodzi o ochronę roślin, chociażby herbicydową. Pozostaje mało mechanizmów działania, którymi trzeba mądrze żonglować, by nie doprowadzić do powstawania odporności chwastów – mówi prof. Łukasz Sobiech z UP w Poznaniu.
Ale w ochronie nie można polegać tylko na chemii. Ta jest wygodnym rozwiązaniem, ale na dłuższą metę może zaszkodzić. Walczyć musimy jeszcze uprawą gleby, bo pamiętajmy, że wszelkie uproszczenia powodują, że chwasty stają się coraz bardziej uporczywe i w takich sytuacjach same herbicydy na pewno sobie z nimi nie poradzą. Grać trzeba uprawą gleby, terminem siewu np. ozimin. Ten element sprawdza się w przypadku groźnego wyczyńca, którego zwalczanie mechanicznie jest bardzo skuteczne.
Mamy mało mechanizmów działania
Mamy 82 substancje herbicydowe dopuszczone w Europie, które reprezentują 13 mechanizmów działania. To oznacza powstawanie odporności u chwastów. Nie uchowa się tu żadna substancja, także np. glifosat. Widać to szczególnie np. w USA, kiedy w 1995 r. wprowadzono uprawy GMO i glifosat zaczęto stosować na szeroką skalę. Natury nie da się oszukać i zaczęła się bronić. Stąd odporności na tę substancję – mówił prof. Sobiech.
Brakuje upraw jarych
Ekspert podkreśla, że walka płodozmianem z chwastami to niezmiernie ważny element.
– Ważne są uprawy jare, ale pytanie, czy w będą się one nam opłacać. Zboża jare czy strączkowe mogą być zawodne. Ważnym jednak elementem jest tutaj agrotechnika, bo wiosną przed ich siewem możemy z chwastami walczyć mechanicznie. Ważne też są zabiegi mechaniczne pogłówne, jak bronowanie czy pielenie międzyrzędowe – mówił ekspert.
Szkodniki rzepaku coraz groźniejsze
Coraz większego znaczenia w uprawie rzepaku nabierają szkodniki. Do najgroźniejszych dziś nalezą pchełka, chowacz brukwiaczek i chowacz czterozębny.
– Wymagają one bezwzględnie zwalczania. Na przykładzie chowaczy łodygowych widać, jakie straty mogą przynieść. Jak pokazały nasze doświadczenia, stosując 3 zabiegi na wiosnę możemy oczekiwać 100-proc. skuteczności. Chroniąc 2 razy mamy już 12% strat, jeden zabieg to przynajmniej 16% strat, ale bez ochrony plon spada przynajmniej o 1/3 – mówił Ferenc Kornis z N.U. Agrar.
Monitoruj progi szkodliwości
Bardzo prostym, ale skutecznym narzędziem oceny presji szkodników są żółte naczynia. W przypadku brukwiaczka to 5–10 osobników odłowionych w ciągu 3 dni, a w przypadku chowacza czterozębnego 10–20 odłowionych owadów.
– Problem chowaczy narasta, kiedy rzepak jesienią był uszkodzony przez pchełki i dodatkowo ich larwy zimowały wewnątrz roślin. Osłabiona w ten sposób roślina atakowana przez chowacze na wiosnę jest w dużo wyższym stopniu narażona na uszkodzenia przymrozkowe, które mogą spowodować dodatkowe straty w plonie – mówił doradca. Podkreśla, że kluczowe dla ratowania takiego rzepaku jest to, czy ma dostęp do odpowiedniej ilości azotu i fosforu.
Problemy z ochroną
– Często okazuje się, że rolnicy wykonują 3 zabiegi insektycydowe na wiosnę, ale okazują się one nieskuteczne. Najczęstszy problem jest taki, że są one wykonywane zbyt późno. Problem też w tym, że mamy mało substancji czynnych do zwalczania szkodników. Są to raptem 2 substancje stosowane w zaprawach nasiennych i parę nalistnych pyretroidów plus acetamipryd –mówił ekspert. O nowościach w kontekście zwalczania szkodników nie możemy mówić, bo jak dotąd żadna nowa substancja się nie pojawiła.
Ochronić rzepak przed chorobami wiosną
Niezmiernie ważna jest ochrona rzepaku przed chorobami wiosną, szczególnie występującymi w okresie kwitnienia. Przekonywał o tym Jakub Kucz z firmy BASF.
– Rekomendujemy do ochrony przed przede wszystkim zgnilizną twardzikową preparat Pictor Revy z formulacją SC+, dzięki której pokrycie roślin cieczą roboczą jest dużo lepsze niż w przypadku zwykłej formulacji SC – mówił Jakub Kucz. Preparat ma także rejestrację przeciwko czerni krzyżowych czy mączniakowi prawdziwemu czy białej plamistości liści.
