StoryEditor

Brakuje jaj w sieciach handlowych. Co się dzieje na rynku?

W części sklepów zaczyna brakować jaj, a sytuacja może się pogorszyć. Skąd biorą się te braki i dlaczego rynek jaj coraz wyraźniej się rozjeżdża?

21.01.2026., 19:00h
Z tego artykułu dowiesz się:
  • Dlaczego w polskich sklepach zaczyna brakować jaj
  • Jak grypa ptaków wpływa na podaż jaj w 2026 roku
  • Czemu sieci handlowe mają problem z dostępnością jaj
  • Jak zmiany w handlu wpływają na ceny i strukturę rynku
  • Co obecna sytuacja może oznaczać dla producentów jaj

Coraz więcej klientów dużych sieci handlowych zauważa, że na sklepowych półkach brakuje jaj. Problem dotyczy na razie wybranych sklepów i konkretnych asortymentów, ale branża ostrzega: w najbliższych tygodniach sytuacja może się pogorszyć.

Jak wynika z informacji Krajowej Izby Producentów Drobiu i Pasz (KIPDiP), przyczyny są znacznie głębsze niż chwilowe zakłócenia w dostawach.

Braki jaj w sklepach to efekt kilku procesów naraz

Z punktu widzenia rynku mamy dziś do czynienia z nakładaniem się kilku zjawisk. Najważniejsze z nich to grypa ptaków, zmiany w strukturze sprzedaży jaj oraz napięcia między popytem a realną podażą.

Jak podaje KIPDiP, tylko w ostatnich sześciu tygodniach pogłowie kur nieśnych w Polsce zmniejszyło się o co najmniej 5 mln sztuk, czyli o blisko 10% krajowego potencjału produkcyjnego. Co istotne, likwidacji podlegały w dużej mierze stada utrzymywane w alternatywnych systemach chowu – ściółkowym, wolnowybiegowym i ekologicznym. To właśnie te jaja dominują dziś w ofercie większości dużych sieci handlowych.

Grypa ptaków realnie zmniejsza podaż jaj

Problem nie jest teoretyczny. W połowie stycznia potwierdzono w Wielkopolsce jedno z największych ognisk HPAI w ostatnich latach. W samym stadzie kur niosek objętym chorobą utrzymywano ponad 1,46 mln ptaków. Łącznie do 20 stycznia 2026 r. w Polsce wykryto 19 ognisk grypy ptaków, a liczba drobiu objętego likwidacją przekroczyła 2,95 mln sztuk.

Mniej niosek to mniej jaj, a odbudowa stad trwa miesiącami, nie tygodniami.

Detal postawił na jaja alternatywne, których dziś brakuje

Drugim filarem problemu są decyzje handlu detalicznego. W ostatnich latach wiele sieci handlowych wycofało jaja klatkowe ze swojej oferty. Stało się to pod presją kampanii społecznych i deklaracji wizerunkowych.

Tymczasem struktura produkcji w Polsce pozostaje niezmienna: ok. 68% potencjału produkcyjnego nadal opiera się na chowie klatkowym. Jaja ściółkowe odpowiadają za ok. 24%, wolnowybiegowe za 7%, a ekologiczne za zaledwie 1,4% podaży.

Efekt jest taki, że popyt sieci handlowych koncentruje się na segmencie, który dziś ucierpiał najmocniej wskutek grypy ptaków.

Na rynku mamy klasyczną sytuację niedostosowania popytu do podaży. Wszyscy wielcy detaliści sprzedają już tylko jaja alternatywne. Teraz tych jaj jest po prostu zbyt mało – ocenia Katarzyna Gawrońska, prezeska KIPDiP.

Ceny jaj rosną nierówno, rynek się rozjeżdża

W hurtowym obrocie jajami sytuacja staje się coraz bardziej niespójna. Ceny jaj alternatywnych rosną, bo ich brakuje. Jednocześnie ceny jaj klatkowych spadają, ponieważ część produkcji nie znajduje odbiorców w dużym detalu.

Zdaniem KIPDiP najprostszym sposobem na szybkie złagodzenie napięć byłoby czasowe dopuszczenie jaj klatkowych do sprzedaży w sieciach, przynajmniej tam, gdzie półki świecą pustkami. Taki ruch mógłby poprawić dostępność i ograniczyć presję cenową.

image

Czy UE zakaże chowu klatkowego? Producenci jaj mówią o skutkach

Import jaj zamiast krajowej produkcji?

Branża obawia się jednak innego scenariusza. W miejsce krajowych jaj klatkowych sieci mogą sięgnąć po import, w tym z Ukrainy, Turcji, a w dłuższej perspektywie także z Brazylii.

To szczególnie istotne w kontekście zmian proceduralnych na poziomie UE. Pod koniec 2025 r. Komisja Europejska zgodziła się na stosowanie wobec Brazylii systemu pre-listingu, co upraszcza drogę tamtejszych producentów na rynek unijny. Pierwsze oferty dostaw na I kwartał 2026 r. już trafiły do europejskich kupców – o czym pisaliśmy wcześniej na portalu. Więcej szczegółów znajdziesz TUTAJ.

Na razie wolumeny importu z Brazylii pozostają symboliczne. Decyzja zapadła jednak w momencie, gdy import jaj do UE i do Polski wyraźnie rośnie. Pamiętajmy również, że zaledwie tydzień temu, 17 stycznia br., została podpisana umowa handlowa UE-Mercosur. Pisaliśmy o tym w artykule:

image

Umowa UE–Mercosur podpisana. Powstanie największa strefa wolnego handlu na świecie

Co to oznacza dla polskiego rolnika?

Z perspektywy producenta jaj obecna sytuacja pokazuje jedno: rynek znalazł się w punkcie, w którym decyzje handlu rozmijają się z realiami produkcji. Braki jaj w sklepach nie wynikają z braku jaj w ogóle, lecz z braku jaj w konkretnym segmencie, przy jednoczesnym nadmiarze w innym.

Jeśli sieci handlowe nie skorygują swojej polityki zakupowej, a grypa ptaków nadal będzie ograniczać podaż, presja na import będzie rosła. To z kolei oznacza większą konkurencję dla krajowych producentów – często na zasadach, które nie zawsze są równe.

Oprac. Mkh na podst. KIPDiP

Maria Khamiuk
Autor Artykułu:Maria Khamiukdziennikarz, współpracownik PWR Online
Pozostałe artykuły tego autora
Masz pytanie lub temat?Napisz do autora
POWRÓT DO STRONY GŁÓWNEJ
21. styczeń 2026 20:44