StoryEditor

SUR do kosza, niekoniecznie - debata o przyszłości ochrony roślin

W tle protestów rolniczych przeciwko polityce Komisji Europejskiej i importowi ukraińskiego zboża odbyła się 21 lutego w Warszawie debata zorganizowana przez BASF. Tematem spotkania były wyzwania regulacyjne dla krajowego rolnictwa – co nas czeka w 2024 r. i jak się przygotować.
22.02.2024., 13:28h

Dyskusję zdominowały jednak sprawy ruchów Komisji Europejskiej reprezentowanej przez Ursulę von der Leyen w reakcji na protesty rolników przelewające się przez UE.

Aż 74% badanych Polaków uważa, że rolnictwo jest kluczową gałęzią polskiej gospodarki, a 67% uznaje żywność z Polski za lepszą od importowanej – powiedziała podczas otwarcia spotkania dr Anna Zalewska z BASF Polska. Dodała, że Europejski Zielony Ład nałożył na rolników wiele celów, jak np. zapewnienie bezpieczeństwa żywnościowego, zmniejszenie śladu środowiskowego czy przeprowadzenie transformacji w kierunku zrównoważonego rozwoju „od pola do stołu”. W trakcie prac nad EZŁ pojawiało się z czasem coraz więcej restrykcji i ograniczeń. Jednym z nich było rozporządzanie SUR, które zakłada zmniejszenie zużycia środków ochrony roślin o 50%.

- Rozporządzenie SUR nie uwzględnia różnic regionalnych rolnictwa w UE. Przy różnych poziomach zużycia środków jest to niesprawiedliwe. To co rolnika francuskiego tylko będzie uwierać, polskiego przygniecie – powiedział Marcin Mucha z Polskiego Stowarzyszenia Ochrony Roślin, organizacji skupiającej producentów pestycydów. Odbierając rolnikom możliwość ochrony roślin nie stworzono dla nich alternatyw. Metody biologiczne nie są w pełni skuteczne. Pewnym rozwiązaniem mogą być Nowe techniki genomowe (NGT), o których mówił Rafał Strachota, dysektor biura Krajowego Związku Plantatorów Buraka Cukrowego.

- NGT są wielką szansą, ale nie są jeszcze zatwierdzone w UE. Umożliwiają one w krótkim czasie przeniesienie cechy, np. odporności na choroby. Co ważne, mogą one zostać także odpowiedzią na zmiany klimatu, gdyż pozwalają na szybką hodowlę odmian odporniejszych na stres pogodowy – mówił Rafał Strachota. Dziwił się jednocześnie, dlaczego na etapie dyskusji o dopuszczeniu NGT odrzucono możliwość przenoszenia odporności na herbicydy, gdyż to podniosłoby efekty uprawy przy ubywających substancjach.

Wykorzystanie odpornych odmian, łączenie technik w ochronie, np. chemicznej z mechaniczną i biologiczną to elementy rolnictwa zrównoważonego. Mówiła o nich Małgorzata Bojańczyk, prezes Polskiego Stowarzyszenie Rolnictwa Zrównoważonego i Żywności.

- W dyskusji ze społeczeństwem i politykami trzeba było najpierw pokazać czym jest rolnictwo zrównoważone, ponieważ pojęcie to jest cały czas mylone np. z rolnictwem ekologicznym. Rolnictwo zrównoważone stanowi kompromis pomiędzy ekologicznym, a intensywnym i pozwala na produkcję dobrych jakościowo produktów zgodnie z zasadami ekonomii – powiedziała Małgorzata Bojańczyk. Dodała, że skoro Europa postanowiła być liderem w walce z ociepleniem klimatu i cel sam w sobie jest słuszny, to jednak obrana droga do niego nie uwzględnia różnorodności kontynentu. Warto dodać, że EZŁ nie dotyczy tylko rolników. Jednym z uczestników debaty był Andrzej Gantner z Polskiej Federacji Producentów Żywności, Związek Pracodawców.

- W dyskusji nad EZŁ nie bierze się pod uwagę opinii i uwag środowisk najbardziej zainteresowanych zmianami prawa. Przykładowo za wprowadzanie opakowań plastikowych w 40% odpowiadają producenci żywności. W czasie planowania zmian przepisów w tej kwestii w ogóle nie wzięto pod uwagę naszego głosu i stworzono niemożliwe do realizacji cele – mówił Gantner. Zauważył, że EZŁ nie wziął się z próżni, ale powstał pod wpływem długich lat nacisków środowisk ekologicznych, które nie zawsze brały pod uwagę ekonomię.

Podobnego zdania był Jacek Brol z BASF kierujący badaniami wdrożeniowymi firmy. Dodał, że firma BASF stara się szukać rozwiązań, które umożliwią gospodarowanie rolnikom, jak np. produkty do ochrony roślin, np. Revysol, ale także zwiększające odporność roślin na warunki zimowania czy suszę. Widzi on także nadzieję w rozwinięciu NGT. Cały czas są jednak trudności we wprowadzaniu nowych substancji czynnych do środków ochrony roślin.

- Ocenia się, że zaledwie jedna na 140 tys. substancji branych do testów, ma szansę na znalezienie się w środkach ochrony roślin. Jest to efekt bardzo restrykcyjnych wymagań środowiskowych. Pestycydy podlegają im bardziej niż lekarstwa – zauważył Marcin Mucha z PSOR.

- Choć Komisja Europejska wstrzymała się z rozporządzeniem SUR, to nie oznacza, że zostało ono całkowicie wycofane z przestrzeni prawnej. Zostało jedynie odłożone w czasie, być może do czasu po wyborach do Parlamentu Europejskiego – dodał Marcin Mucha.

tcz

Tomasz Czubiński
Autor Artykułu:Tomasz Czubiński

redaktor „top agrar Polska”, specjalista w zakresie ochrony, uprawy i nawożenia roślin

Pozostałe artykuły tego autora
Masz pytanie lub temat?Napisz do autora
POWRÓT DO STRONY GŁÓWNEJ
22. kwiecień 2024 09:44