StoryEditor

Ambitny program białkowy

Jeszcze tylko w przyszłym roku będzie można legalnie importować genetycznie zmodyfikowane pasze. Rząd stara się, aby do tego czasu krajowe możliwości produkcji białka zagwarantowały samowystarczalność. Ale resort rolnictwa przyznaje, że nie może dać 100% gwarancji, że to się uda.  
21.12.2017., 13:12h
Zakaz importu pasz GMO został uchwalony jeszcze w 2008 roku. Ale nigdy nie zaczął obowiązywać. Posłowie już kilkukrotnie przesuwali jego wejście w życie. Tak się stało i podczas tej kadencji, gdy Prawo i Sprawiedliwość zdecydowało, że zakaz ma wejść w życie 1 stycznia 2019 r. Czy tak się stanie?
– Termin 1 stycznia 2019 r. jest niezwykle trudny do dotrzymania i to bardzo krótki czas, żeby udało się wykonać założenia. Aczkolwiek przy bardzo sprzyjających okolicznościach, ale to bardzo sprzyjających okolicznościach nie wykluczamy, że może się po prostu to udać. Ale powtarzam po raz trzeci, że muszą być naprawdę sprzyjające okoliczności – tłumaczył w Sejmie wiceminister rolnictwa Zbigniew Babalski.

Co robi ministerstwo rolnictwa aby poprawić bilans krajowego białka? Przede wszystkim wciąż obowiązuje wsparcie finansowe w sektorze roślin wysokobiałkowych. Płatności do powierzchni upraw roślin strączkowych na ziarno to  606,52 zł na hektar powierzchni obszaru zatwierdzonego do tej płatności, która nie przekracza 75 ha oraz 303,26 zł na hektar powierzchni obszaru zatwierdzonego do tej płatności, przekraczającej 75 ha. Płatność do roślin pastewnych to 386,46 zł na hektar powierzchni obszaru zatwierdzonego do tej płatności. Nie można też zapominać o dopłatach do kwalifikowanego materiału siewnego do roślin strączkowych. W 2016 r.  było to 111 zł, a w 2017 r. jest to 147,90 zł.  

Jednocześnie Centralny Ośrodek Badania Odmian Roślin Uprawnych prowadzi kompleksowe badania około trzydziestu odmian soi na terenie całej Polski, w aż trzydziestu różnych lokalizacjach.
– Uzyskane wyniki projektu po dwóch-trzech latach pozwolą na rekomendację najlepszych odmian soi – mówi wiceminister Babalski.

Polski rząd liczy też na pomoc na forum Unii Europejskiej, gdzie Polska poparła wspólny wniosek Niemiec i Węgier dotyczący europejskiej deklaracji dla soi. 

– Założenia projektu w pełni pokrywają się z polityką krajową odnośnie roślin białkowych, która ma na celu popularyzację i wspieranie działań na rzecz zwiększenia upraw roślin białkowych – tłumaczy Zbigniew Babalski. Jednocześnie cały czas zabiegamy w Brukseli o umożliwienie krzyżowego stosowania mączek zwierzęcych.

Sceptyczna opozycja


Opozycja trzyma kciuki za program białkowy, ale wątpi czy zakończy się on sukcesem.
– Trzeba sobie zdawać sprawę, że nie da się wyeliminować śruty sojowej w stu procentach. Wydaje mi się, że realnie jest to rząd wielkości 30%. Niemniej program powinien być kontynuowany. Uważam, że jeżeli założy się cel w wysokości 30%, to będzie sukces – twierdzi poseł Zbigniew Ajchler z Platformy Obywatelskiej.

Z kolei klub Kukiz’15 ma swój pomysł na rozwiązanie problemu. Chce mianowicie na wzór rozwiązań stosowanych przy biokomponentach wprowadzić Narodowy Cel Wskaźnikowy, który określi minimalną obowiązkową produkcję i zużycie krajowego białka.
– Chciałem powiedzieć, że ustawa o narodowym wskaźniku białkowym już jest złożona, tylko powinna być wola polityczna. W tym momencie mam prośbę do posłów PiS, żeby naprawdę chcieli się pochylić nad projektem i zacząć procedować – apeluje do posłów Prawa i Sprawiedliwości poseł Jarosław Sachajko z Kukiz’15.
wk
fot. Czubiński
Top Agrar
Autor Artykułu:Top Agrar
Pozostałe artykuły tego autora
Masz pytanie lub temat?Napisz do autora
POWRÓT DO STRONY GŁÓWNEJ
24. luty 2024 00:43