Sąd Rejonowy w Nysie skazał sześcioro hodowców trzody chlewnej na kary więzienia za zapachy pochodzące z gnojowicy rozlewanej na polach oraz odory wydobywające się z chlewni i ze zbiorników na odpady. Dodatkowo sąd orzekł podanie wyroku do publicznej wiadomości na łamach lokalnej gazety.
Rodzina Bulików i działalność hodowlana w Domaszkowicach
Sprawa dotyczy rolniczej rodziny Bulików: ojca, synów i synowych. W sumie przed sądem stanęło sześcioro członków rodziny. W miejscowości Domaszkowice w powiecie nyskim prowadzą oni pięć chlewni, zlokalizowanych w budynkach po byłej RSP, które kupili przed laty. Formalnie to pięć odrębnych chlewni, w praktyce funkcjonujących wspólnie – jako niewielka grupa producencka. Produkcja trzody chlewnej prowadzona jest w cyklu otwartym, w systemie bezściołowym. W budynkach jednocześnie przebywa ok. 8 tys. sztuk zwierząt.
Akt oskarżenia prokuratury i podstawa prawna
W marcu 2024 r. Prokuratura Rejonowa w Nysie skierowała do sądu akt oskarżenia przeciwko hodowcom. Prokurator zarzucił im popełnienie przestępstwa z art. 182 § 1 Kodeksu karnego:
„Kto zanieczyszcza wodę, powietrze lub powierzchnię ziemi substancją albo promieniowaniem jonizującym w takiej ilości lub w takiej postaci, że może to zagrozić życiu lub zdrowiu człowieka lub spowodować istotne obniżenie jakości wody, powietrza lub powierzchni ziemi lub zniszczenie w świecie roślinnym lub zwierzęcym w znacznych rozmiarach, podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8”.
Zagrożenie wysoką karą wskazuje, że przestępstwo to w polskim prawie uznawane jest za poważne.
Zarzuty dotyczące emisji odorów
Co konkretnie robili Bulikowie? W akcie oskarżenia każdemu z nich zarzucono to samo: że w okresie od lipca 2020 r. do 19 lipca 2023 r. w Domaszkowicach, w województwie opolskim, działając wspólnie i w porozumieniu z innymi osobami objętymi postępowaniem, prowadząc hodowlę trzody chlewnej w chlewniach, doprowadzili do „zanieczyszczenia powietrza w ten sposób, że doszło do emisji do atmosfery z pól spryskiwanych gnojowicą z lagun, z pomieszczeń inwentarskich oraz z miejsc gromadzenia odpadów stałych odorów, w szczególności amoniaku, gazów cieplarnianych i siarkowodoru, co mogło doprowadzić do negatywnego samopoczucia mieszkańców Domaszkowic i spowodowało znaczne obniżenie jakości powietrza, gdyż zalecana odległość tego typu działalności od zabudowań mieszkalnych wynosi 500 metrów, co nie zostało w żaden sposób zachowane”.
Wyrok Sądu Rejonowego w Nysie
21 stycznia 2026 r. Sąd Rejonowy w Nysie wydał wyrok w tej sprawie. Wszystkich oskarżonych uznał za winnych. Skazał ich na kary po 8 miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na rok, nakazał każdemu zapłatę po 10 tys. zł nawiązki na rzecz Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej, obciążył kosztami sądowymi oraz orzekł podanie wyroku do publicznej wiadomości.
Zapowiedź apelacji i brak uzasadnienia
Wyrok nie jest prawomocny. Rajmund Bulik, z którym rozmawialiśmy, zapowiada złożenie apelacji. Na razie nie ma więc pisemnego uzasadnienia wyroku, dlatego nie wiadomo, czym kierował się sąd, wydając takie rozstrzygnięcie. Wiadomo natomiast, jaką argumentację przedstawiła prokuratura w akcie oskarżenia i że sąd w Nysie zgodził się z nią.
Reakcja środowiska rolniczego i stanowisko hodowców
Wyrok ten z pewnością zszokuje całe środowisko rolnicze w Polsce. Bulikowie podkreślają, że prowadzą hodowlę zgodnie z wszystkimi wymogami rolno-środowiskowymi.
– Mamy w gospodarstwie plany nawozowe, które realizujemy – mówi Rajmund Bulik – Dysponujemy 300 hektarami ziemi, na które wywozimy gnojowicę. Wszystko odbywa się w przewidzianych rozporządzeniem terminach. Mamy też umowy na odbiór nadmiaru gnojowicy, jeśli do takiej sytuacji dojdzie. Wszystko odbywa się według norm i przepisów. Nie mamy żadnych zastrzeżeń ani ze strony ARiMR, ani weterynarii. Co więcej, z ARiMR otrzymujemy dodatkowe wsparcie w ramach ekoschematów za stosowanie nawozów naturalnych. Gleba na polach jest badana – nie ma żadnych przekroczeń norm, co potwierdzają ekspertyzy. Nie zarzuca się nam zresztą przekraczania norm, tylko odór. To prawda, że wywozimy gnojowicę na pola, bo taka jest specyfika hodowli trzody chlewnej. W Polsce nie ma zakazu wywożenia gnojowicy na pola – są jedynie określone warunki jej stosowania, których przestrzegamy. Obowiązuje limit 170 kg azotu na hektar rocznie i my go nie przekraczamy. Działamy zgodnie z prawem. Ten wyrok został wydany tak, jakby w Polsce obowiązywał zakaz wylewania gnojowicy na pola, a takiego zakazu nie ma. Jeśli komuś to się nie podoba, powinien walczyć o zmianę przepisów, a nie wyroki dla nas.
Skargi mieszkańców i działania administracyjne
Z treści aktu oskarżenia wynika, że w latach 2011–2021 do burmistrza Nysy wpłynęło 47 zgłoszeń dotyczących wylewania nieczystości płynnych i gnojowicy w Domaszkowicach. Prowadzone były wizje w terenie, z czego 14 zgłoszeń dotyczyło odczuwanej uciążliwości zapachowej. W 12 przypadkach uciążliwość tę potwierdzono. Wskazywano na niewłaściwy sposób nawożenia pól przez właścicieli fermy oraz degradację środowiska.
Argumentacja prokuratury i decyzja WIOŚ
W akcie oskarżenia czytamy m.in.:
„Jak wynika ze zgromadzonego w sprawie obszernego materiału dowodowego, w tym zeznań przesłuchanych w sprawie świadków, z pomieszczeń chlewni wydobywa się na co dzień odór, w szczególności amoniaku, gazów cieplarnianych i siarkowodoru (…)”.
W związku z licznymi zgłoszeniami mieszkańców wielokrotnie prowadzone były kontrole Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska w Opolu. Jak wynika z dokumentacji, 9 października 2023 r. Opolski Wojewódzki Inspektor Ochrony Środowiska wydał decyzje administracyjne (…) nakazując wstrzymanie z dniem 29 lutego 2024 r. działalności fermy tuczu trzody chlewnej prowadzonej w Domaszkowicach.
Spór o charakter instalacji i pozwolenie zintegrowane
Prokuratura powołuje się na ekspertyzy naukowe (…) i uważa, że funkcjonujące w Domaszkowicach chlewnie należy traktować nie jako autonomiczne, oddzielne obiekty, ale jako instalację wymagającą pozwolenia zintegrowanego. „Skala produkcji przesądza o tym, że działalność należy uznać za uciążliwą” – czytamy w akcie oskarżenia.
Brak badań olfaktometrycznych w materiale dowodowym
Do mierzenia uciążliwości zapachowej służą badania olfaktometryczne. (…) Czy w przypadku rodziny Bulik i ich chlewni w Domaszkowicach przeprowadzono takie badania – nie wiadomo.
W samym akcie oskarżenia nie ma wzmianki o przeprowadzeniu takich badań ani o innych pomiarach (…) czy wynikach kontroli wskazujących na przekroczenie obowiązujących norm środowiskowych.
Możliwe konsekwencje dla całej branży?
Finał sprawy chlewni w Domaszkowicach może mieć fundamentalne znaczenie dla kondycji całej branży hodowlanej w Polsce. Z uwagą będziemy śledzić dalszy bieg postępowania, przede wszystkim losy zapowiedzianej apelacji. Do sprawy będziemy wracać.
