Opasy są od zawsze
Daniel Więckowski prowadzi z ojcem gospodarstwo w woj. kujawsko-pomorskim. Utrzymuje około 75 opasów mięsnych ras, obecnie głównie są to herefordy, charolaise i limousine.
- Opasy w naszym gospodarstwie są od zawsze i od kiedy pamiętam bazowaliśmy na odsadkach – mówi Więckowski.
Kupuje odsadki w wieku 5-7 miesięcy w wadze 200-300 kg. W większości stara się kupować materiał opasowy z krajowych gospodarstw, sporadycznie z zagranicy. Od razu po sprzedaży pełnego kojca w podobnej wadze, wstawiane są nowe odsadki. Odsadki wstawiane w październiku 2024 r. udało mu się kupić za 5 tys. zł, teraz liczy się z tym, że będzie musiał zapłacić nawet 7 tys. zł/szt. za odsadka w wadze 250-300 kg.
- Korzystamy głównie z ogłoszeń w Internecie, przede wszystkim od polskich rolników. Jedziemy, oglądamy, załatwiamy swój transport i dopiero kupujemy. W zeszłym roku akurat kupowaliśmy z Łotwy, bo u nas był problem ze znalezieniem. Zwykle przy importowanych są problemy na początku, przez transport i nowe warunki. Wtedy są większe koszty na początku odchowu. Dlatego wolimy kupić w kraju – mówi rolnik.
Ostatnia sprzedaż odbyła się w czerwcu w zeszłym roku. To akurat była ładna partia angusa czarnego. W gospodarstwie użytkowane były różne rasy i jak zaznacza Daniel Więckowski – "rasa, rasie nie równa, ale również sztuka, sztuce".
- Trafiają się lepsze partie i gorsze. Kilka lat temu mieliśmy partię herefordów w wieku tych, które są aktualnie i były 200 kg lżejsze, niż te które mamy do sprzedania. Wszystko zależy od genetyki – mówi rolnik. Pasza składa się z kiszonki z kukurydzy, wysłodków buraczanych i paszy treściwej oraz słomy. Zadawana jest osobno, nie jest mieszana w wozie paszowym.
Trudno sprzedać w dobrej cenie
Byki są gotowe do sprzedaży i czekają na dobrą ofertę.
- Najmniejsze sztuki mają po 750 kg, średnia waga to 850-900 kg. Mają teraz średnio 24 miesiące – mówi rolnik i zaznacza, że zwykle sprzedają byki na żywą wagę. Dotychczas współpracowali z okolicznym skupującym, ale niestety zmarł, więc poszukują nowego, pewnego odbiorcy. Jednak okazuje się, że na tak ładne sztuki nie ma na razie chętnych.
- Wstawiłem ogłoszenie na początku maja. Od umieszczenia ogłoszenia było duże zainteresowanie, sporo telefonów, mieli przyjeżdżać i oglądać, a potem nikt nie przyjechał i cisza – mówi Daniel Więckowski. Jeszcze niedawno, taka partia zeszłaby na pniu.
Można podejrzewać sytuacja jest powiązana z obecną niepewnością na rynku wołowiny w UE, która jest spowodowana importem mięsa z krajów bloku Mercosur, umowa weszła w życie 1 maja. Towar już płynie szerokim strumieniem, w niskich cenach, a importerzy wstrzymują się z zamówieniami unijnego towaru, w tym krajowego.
Ceny bydła w ciągu trzech tygodni spadły o około 3 zł/kg w wadze poubojowej i około 1-2 zł/kg w wadze żywej. Oprócz niższej ceny, problem stanowi też odbiór. Ubojnie nie kupują, bo boją się, że nie będą miały komu sprzedać wołowiny. Rynek wszedł w trudny czas.
- Ostatnie oferty składane były po 16,5 zł/kg netto, ale szkoda za tyle takie dobre sztuki sprzedawać – mówi Więckowski i czeka na lepszą cenę.
