StoryEditorINTERWENCJA

Licytacje i walka z komornikiem o przetrwanie gospodarstwa. Rolnik z Zachodniopomorskiego się nie poddaje

Ponad 2200 licytacji komorniczych w rolnictwie w pół roku – za statystykami stoją ludzkie dramaty. Sebastian Jaźwiński przez 25 lat budował gospodarstwo, inwestował i zmieniał profile produkcji. Dziś walczy z długami, windykacją i groźbą utraty domu. To niestety historia tysięcy polskich rolników.

Arkadiusz Jakubowski
12.01.2026., 17:00h

Rolnicy pod ścianą: rynek, długi i komornik

Wielu polskich rolników prowadzi dramatyczną walkę o utrzymanie swoich gospodarstw na powierzchni. Przeciw sobie mają psujący się albo psuty rynek, spadające ceny, rosnącą nieuczciwą konkurencję z zagranicy, pogodę, niską rentowność lub jej brak, a także biurokrację. Niekiedy nawet urzędników, np. komornika.

Ponad 2200 licytacji w pół roku

W I półroczu 2025 roku w Polsce przeprowadzono ponad 2200 komorniczych licytacji nieruchomości w gospodarstwach rolnych. W statystykach za drugie półrocze znajdzie się też być może licytacja nieruchomości Sebastiana Jaźwińskiego, rolnika z Nowej Dąbrowy w powiecie stargardzkim w Zachodniopomorskiem. Piszemy „być może”, bo choć dwie komornicze licytacje już się odbyły, to jednak, póki co, żadna z nich nie okazała się skuteczna.

Takich rolników jak Sebastian Jaźwiński są w Polsce tysiące. Osoby 50-letnie, które na rynek rolny wchodziły na początku XXI wieku mając dwadzieścia kilka, trzydzieści kilka lat. Wielkich prezentów od nikogo nie otrzymali. Przejmowały ojcowizny liczące zazwyczaj ok. 20 hektarów. Te osoby dobrze wiedziały, że aby przetrwać i żyć z rolnictwa muszą się rozwijać już własnym sumptem: powiększać areał, kupować maszyny, inwestować w wiedzę i środki produkcji. Swojego kapitału nie mieli, pomogło wejście Polski do Unii Europejskiej. Ale to nie znaczy, że coś robiło się samo. Dostali wędkę, ale trzeba było jeszcze złowić ryby.

Śmierć ojca i przejęcie gospodarstwa w wieku 24 lat

- W 2000 roku tata zmarł tragicznie, ja miałem 24 lata i musiałem przejąć gospodarstwo – wspomina Jaźwiński. - To było 20 hektarów ziemi, 12 dojnych krów i hodowla świń licząca 10 macior.  Zlikwidowałem bydło, pozostałem przy trzodzie chlewnej, jednak z czasem także z niej zrezygnowałem – produkcja była nieopłacalna i dalszy rozwój nie miał sensu.

W tamtym okresie ANR zaczęła organizować przetargi na ziemię z zasobów Skarbu Państwa. Startował w przetargach, ale nie było łatwo wygrywać.

- Konkurencja była ogromna, czynsze bardzo wysokie – wspomina. - Na zebraniu w świetlicy wiejskiej, dyrektor Agencji Nieruchomości Rolnych apelował, aby rolnicy porozumiewali się między sobą i nie podbijali stawek. Więc doszedłem do porozumienia z innym dzierżawcą z Nowej Dąbrowy, który brał około 120 hektarów. Ustaliliśmy, że 30 hektarów przypadnie mnie, bez podbijania czynszu. Przez pięć lat uprawiałem tę ziemię, choć formalnie nie miałem umowy z agencją. Zaciągnąłem kredyty, kupiłem ciągnik Ursus 1224, większy pług i inne maszyny, aby rozwinąć gospodarstwo. Kiedy ziemię doprowadziłem do bardzo dobrego stanu, tamten zerwał nasz nieformalny układ. Straciłem ziemię, a zostały kredyty do spłaty. Na inne działki, ziemie nie było szans, bo pojawili się duzi dzierżawcy, oni wygrywali przetargi. Sytuacja finansowa zaczęła się pogarszać.

Ziemia koło Koszalina miała postawić gospodarstwo na nogi

Wtedy znowu na chwilę wyszło słońce. Znalazł ziemię w okolicach Koszalina – blisko 100 hektarów w rejonie jeziora Jamno z rąk prywatnych. Wydzierżawił je wraz z życiową partnerką na 5 lat. To już była spisana u notariusza umowa dzierżawy.

- Przede wszystkim produkowaliśmy siano – mówi S. Jaźwiński. - Gospodarstwo funkcjonowało w systemie ekologicznym, objętym pięcioletnim programem rolno-środowiskowym, na całym areale. Inwestowałem we własny sprzęt, finansując go z kredytów. Kupiłem duży ciągnik, agregat, siewnik, pług. No i wszystko było pięknie.

Tyle że w czwartym roku trwania umowy dzierżawy właścicielka gruntów sprzedała część z tych 100 hektarów nowemu właścicielowi. A nowy właściciel nie uznał umowy dzierżawy Jaźwińskiego, kazał po czwartym roku dzierżawy opuścić ziemię.

- Przez to nie mogliśmy dokończyć programu rolno-środowiskowego, straciliśmy dopłaty i jeszcze musieliśmy zwracać, to co do tej pory z otrzymaliśmy – opowiada S. Jaźwiński. - Poszliśmy do sądu w Koszalinie po sprawiedliwość, ale sprawa ciągnęła się długo, minął termin umowy dzierżawy i sąd na końcu uznał, że wydawanie orzeczenia w tej sprawie jest już bezprzedmiotowe. Wróciliśmy do Nowej Dąbrowy.

500 tys. zobowiązań, ale rolnik nie załamał się

Sebastian Jaźwiński to twardy zawodnik, łatwo się nie załamuje. Po tej koszalińskiej „przygodzie” pozostało mu ok. 500.000 zł zobowiązań, głównie kredytów w dużych bankach, ale nie załamał rąk. Postanowił odbudować działalność. Udało się wydzierżawić z KOWR 25 hektarów ziemi i 8 hektarów od prywatnego właściciela. Kupił w okolicy starą oborę i postanowił rozpocząć produkcję ślimaków. Przeszedł szkolenia, kupił materiał hodowlany, przystosował obiekt, wydzielił hektar pola dla ślimaczego stada. W pierwszym roku uzyskał około 5 ton ślimaka, z czego część była pierwszej klasy. To dawało nadzieję na kolejny rok, czyli na 2020. Ten, w którym wybuchła pandemia COVID-19 i zamknięte zostały rynki eksportowe. Cena ślimaków spadła z 12 tys. zł do 6 tys. zł za tonę. Jaźwiński nie odzyskał zainwestowanych środków – około 100 tys. zł. I nie miał kapitału na kontynuację produkcji.

- Po upadku produkcji ślimaków próbowałem ratować się pracami leśnymi i usługami – mówi i dodaje: - Ale już zacząłem tracić płynność finansową. Musiałem oddać te 8 hektarów, bo właściciel chciał sprzedać ziemię, a nie było mnie stać na jej zakup.

Kredyt za kredytem aby ratować gospodarstwo

Jego sytuacja się pogarszała. Miał kilkanaście kredytów i limitów odnawialnych. Ratował się zaliczkami od firm skupowych. W jednym przypadku firma wypłaciła zaliczkę, odebrała towar, ale resztę należności wypłacała przez wiele miesięcy w małych transzach. Musiał zaciągać szybkie kredyty gotówkowe na spłatę bieżących rat. Przychód z gospodarstwa sięgał 400 tys. zł, a jemu  brakowało płynności finansowej. Banki zaczęły odmawiać kolejnych kredytów. Pojawiły się pierwsze pozwy i nakazu zapłaty. Jego długi zostały sprzedane firmom windykacyjnym. Potem pojawili się komornicy.

- Miałem kredyty rozłożone w kilku bankach i starałem się je obsługiwać w ten sposób, że jednemu bankowi spłacałem 20 tysięcy, innemu 10 tysięcy, kolejnemu 5 tysięcy, a część rat przesuwałem w czasie, licząc na poprawę płynności. Sprzedałem kombajn, jeden ciągnik i przyczepę. Wszystkie te pieniądze trafiały do windykatorów. Presja była ogromna. Codziennie odbierałem kilkanaście telefonów. Płaciłem tym firmom pieniądze, ale bez żadnego realnego efektu. Nie otrzymywałem rozliczeń, zestawień ani informacji, jaka część długu została spłacona. Nie było dokumentów potwierdzających stan zadłużenia. Pieniądze były przyjmowane w gotówce, bez jasnego wskazania tytułu wpłaty. W pewnym momencie przestałem orientować się, ile i komu dokładnie jestem winien. Odsetki narastały, pojawiły się kary i odsetki od odsetek – dodaje.

Jeden komornik skupił długi

Początkowo jego sprawy prowadziło kilku komorników, z czasem wszystkie egzekucje zostały skupione u jednego. Obecnie prowadzi je Tadeusz Garbacz przy Sądzie Rejonowym w Stargardzie. Prowadzone były normalne czynności komornicze: blokada kont bankowych i  przejmowanie wpłat za dostarczone plony.

- W efekcie znalazłem się w sytuacji, w której zboże nie dawało mi płynności. Musiałem szukać sposobu, by zdobyć pieniądze na bieżące funkcjonowanie.

Po pierwsze spróbował odbudować dochody gospodarstwa w oparciu o nową produkcję. Zmienił profil: ograniczył uprawy, w budynku po ślimakach osadził małe stado kur i zaczął rozwijać sprzedaż jaj i budować lokalny rynek zbytu.

Po drugie spróbował dogadać się z komornikiem.

- Pojechałem do niego porozmawiać – opowiada. - Zakładałem, że będę w stanie wpłacać po 20 000 zł miesięcznie, korzystając ze sprzedaży jaj oraz częściowo ze zboża. Chciałem w ten sposób stopniowo regulować odsetki i odzyskać minimalną stabilność. Tymczasem dostałem od niego potem pismo z żądaniem wpłat po 36 000 zł miesięcznie, co było dla mnie niewykonalne. To było w 2023 roku.

Plan restrukturyzacji gospodarstwa

W tej sytuacji Jaźwiński spróbował poddać swoje gospodarstwo restrukturyzacji. Wynajął kancelarię, która przygotowała plan restrukturyzacji i przedstawiła go wierzycielom. Nie wypaliło, bo największy wierzyciel, duża firma zajmująca się zarządzaniem wierzytelnościami i windykacją długów, odmówiła zgody. Jaźwińskiego przygotowanie planu restrukturyzacyjnego kosztowała ponad 30 000 zł.

Gdy tylko zakończył się sądowy, związany z restrukturyzacją czteromiesięczny okres ochronny, komornik ze Stargardu rozpoczął procedurę licytacyjną. Zajął całe gospodarstwo:  budynki i grunty, także te dzierżawione przez Jaźwińskiego od KOWR.

image
FOTO: Jakubowski

Komornik rozdzielił majątek

- Komornik rozdzielił majątek na części. Najpierw wystawił budynek z kurami, potem ziemię, a na kolejnej licytacji dom i zabudowania – mówi Jaźwiński. - I zapowiedział mi kolejne kroki, czyli licytację sprzętu.

Na licytację domu nikt się nie stawił, więc komornik ją odwołał. Na budynek z kurami i ziemię chętnych nie brakowało – stawili się rolnicy z okolicy i zalicytowali. Nadal jednak sąd nie zatwierdził przybicia, bo rozpatrywane są skargi złożone przez Sebastiana Jaźwińskiego i reprezentującego go mec. Tomasza Żebrowskiego.

Najpierw rolnik na własną rękę składał skargi na działania komornika. W piśmie do Sądu Okręgowego w Szczecinie zarzucał komornikowi „zajmowanie jego majątku na oślep”, bez oglądania się, które składniki tegoż majątku są potrzebne do dalszego funkcjonowania gospodarstwa. Art. 829/1 kodeksu postępowania cywilnego wymienia składniki, które z automatu podlegają wyłączeniom licytacyjnym (patrz ramka), gdy dłużnikiem jest rolnik prowadzący gospodarstwo rolne. Dodatkowo art. 829/2 nie pozwala licytować także innych przedmiotów z gospodarstwa, jeśli są one niezbędne do jego prowadzenia. O opinię w tej sprawie komornik powinien zwrócić się do izby rolniczej.

Co nie podlega egzakucji komorniczej?

Zgodnie z art. 829/1 kodeksu postępowania cywilnego jeżeli dłużnikiem jest rolnik prowadzący gospodarstwo rolne, egzekucji nie podlegają m.in.:

  • stado podstawowe zwierząt gospodarskich
  • zwierzęta gospodarskie, poza stadem podstawowym, w drugiej połowie okresu
  • ciąży i w okresie odchowu potomstwa
  • podstawowe maszyny, narzędzia i urządzenia rolnicze niezbędne do
  • uprawy, pielęgnacji, zbioru i transportu ziemiopłodów
  • silosy na zboża i pasze
  • materiał siewny, zboże i inne ziemiopłody niezbędne do siewów lub sadzenia w ilości niezbędnej w danym roku gospodarczym
  • nawozy, środki ochrony roślin oraz środki wspomagające uprawę roślin, w ilości niezbędnej na dany rok gospodarczy dla gospodarstwa rolnego dłużnika
  • zaliczki na poczet dostaw produktów rolnych
  • budynki gospodarcze i grunty rolne, niezbędne do hodowli zwierząt w proporcji
  • uzależnionej od wielkości stada podstawowego i niezbędnej nadwyżki inwentarza.

Licytacja całego gospodarstwa

W odpowiedzi na skargę rolnika prezes Sądu Okręgowego w Szczecinie powołał się jednak na artykuł 829/5 KPC, według którego wyłączenia licytacyjne nie obowiązują, gdy licytacji poddawane jest całe gospodarstwo rolne. A tak, zdaniem sądu, jest w przypadku Jaźwińskiego.

Czy jednak można uznać, że taki przypadek rzeczywiście zachodzi w tej sytuacji, gdy współwłaścicielem jednej z nieruchomości tworzących to gospodarstwo, konkretnie domu, jest matka Sebastiana Jaźwińskiego w żaden sposób nie obciążona długami syna? Na dodatek:

- Komornik twierdzi, że zajął wszystkie nieruchomości wchodzące w skład gospodarstwa i to w jego ocenie uprawnia go do prowadzenia egzekucji z przedmiotów gospodarstwa. Jest to jednak błędne rozumowanie, ponieważ w skład gospodarstwa wchodzą również grunty dzierżawione z KOWR, a tych komornik zająć nie może – tłumaczy mec. Tomasza Żebrowski, pełnomocnik rolnika. - W związku z tym nie może powoływać się na przepis [czyli wspomniany wyżej art. 829/5 kpc – przyp red.], który miałby wyłączać ograniczenia egzekucyjne przy zajęciu wszystkich nieruchomości dłużnika. Skoro dłużnik posiada grunty dzierżawione, a one również tworzą gospodarstwo rolne, komornik ma obowiązek pozostawić środki produkcji niezbędne do uprawy.

image
FOTO: Jakubowski

Komornik nie sporządzał planów podziału?

W listopadzie 2025 r. mecenas T. Żebrowski złożył kolejne zażalenie na czynności komornika ze Stargardu. W zażaleniu zwraca szczególną uwagę, na inną, jego zdaniem fundamentalną kwestię. Zarzuca komornikowi, że nie sporządzał planów podziału i nie informował o nich dłużnika. Mówiąc wprost:  Sebastian Jaźwiński wpłacał wprawdzie komornikowi pieniądze, ale nie miał pojęcia któremu konkretnie dłużnikowi jaką konkretną kwotę zwraca:

- Plany podziału komornik zaczął przesyłać panu Jaźwińskiemu dopiero po ponad dwóch latach, gdy zażądaliśmy pełnego rozliczenia – tłumaczy mec. Żebrowski. - Przy każdej wpłacie dłużnika komornik ma obowiązek sporządzić plan podziału, a środki przekazać na rachunek depozytowy ministra finansów. W tym przypadku komornik tego nie zrobił – przekazywał środki bezpośrednio wierzycielom. Wszystko to zostało zaskarżone i zobaczymy, jak oceni to sąd.

Rolnik nie poddaje się i zamierza walczyć dalej

Próbowaliśmy uzyskać komentarz do tej sprawy Tadeusza Garbacza. Zadzwoniliśmy do jego kancelarii. Powiedziano nam, że nie ma możliwości bezpośredniego kontaktu dziennikarza z komornikiem. Tymczasem w oczekiwaniu na sądowe rozstrzygnięcia Sebastian Jaźwiński nie upada na duchu.

- Marzę o postawieniu w Szczecinie jajomatu, bo to dziś realny sposób dotarcia do klienta. Żeby to miało sens, musiałbym rozwinąć stado do około 1,5 tys. kur i spełnić wszystkie wymogi, w tym zgłoszenia i kontrole. Na przyszłość widzę w tym kierunek rozwoju. Ale na obecnym etapie najważniejsze jest ustabilizowanie bieżącego funkcjonowania gospodarstwa.

Czy mu się uda? Trzymamy kciuki!

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Arkadiusz JakubowskiArkadiusz Jakubowski
POWRÓT DO STRONY GŁÓWNEJ
26. luty 2026 18:41