O sprawie pisaliśmy w top agrar w grudniu 2024 r. Kontrole prowadzone przez ośrodki terenowe KOWR dotyczyły umów sprzedaży nieruchomości rolnych Skarbu Państwa. W 2016 r. znowelizowano ustawę o gospodarowaniu nieruchomościami rolnymi, wprowadzając zapisy mające ograniczyć spekulację ziemią. Nabywcy mieli obowiązek:
- nie sprzedawać nieruchomości przez 15 lat bez zgody KOWR,
- prowadzić na niej działalność rolniczą (osobiście w przypadku osób fizycznych),
- nie ustanawiać hipoteki na rzecz innych podmiotów niż KOWR.
Przed nowelizacją ustawy te same zobowiązane umieszczane były w poszczególnych umowach kupna-sprzedaży ziemi.
Kary za 40-tki
Złamanie tych zasad skutkowało karą w wysokości 40% ceny sprzedaży. Choć podobne zapisy umieszczano już wcześniej w umowach z Agencją Nieruchomości Rolnych (poprzedniczką KOWR), dopiero w ostatnich latach rozpoczęła się fala ich rygorystycznego egzekwowania.
Pod koniec 2024 roku wymierzono 124 takie kary – niewiele liczbowo, ale ich wysokość była szokująca. Rekordzista miał zapłacić 1,6 mln zł. Najwięcej kar nakładał oddział w Opolu – 58 przypadków na łączną kwotę 15 mln zł. Sposób działania urzędników budził jednak poważne wątpliwości. Decyzje były wydawane mechanicznie, bez analizy sytuacji gospodarstw. Intencje ustawodawcy – ochrona ziemi przed spekulacją – przekształciły się w narzędzie represji, które mogło doprowadzić dobrze funkcjonujące gospodarstwa na skraj bankructwa. Po niemal roku od naszej publikacji okazuje się, że rację mieli zarówno rolnicy, jak i prawnicy wskazujący na nieprawidłowości. Sądy zaczynają stawać po stronie ukaranych. Wiadomo już o dwóch prawomocnych wyrokach z Opolszczyzny, które zapadły na korzyść rolników reprezentowanych przez mecenasa Sławomira Kubickiego.
Sprawa Pawła R. (imię i inicjał zmienione)
Paweł R. i jego żona w 2015 roku kupili 10-hektarową działkę za 193 tys. zł. Po ośmiu latach kontrolerzy KOWR uznali, że naruszyli umowę, ponieważ w 2019 r. wniosek o dopłaty obszarowe do ich działek złożyła matka rolnika. Ośrodek zażądał 77 tys. zł kary umownej z odsetkami. Małżeństwo tłumaczyło, że grunt uprawiali sami, a wniosek matki był pomyłką, skorygowaną zresztą już po roku.
Sąd Rejonowy w Prudniku częściowo przyznał rację KOWR, ale zmiarkował karę do 7,7 tys. zł. Obie strony złożyły apelację. Sąd Okręgowy w Opolu uznał, że małżonkowie faktycznie prowadzili gospodarstwo samodzielnie, a urzędowy dokument o dopłatach nie może być jedyną podstawą do wymierzania kary. Uznał, że rolnicy działali zgodnie z umową i oddalił powództwo w całości, zasądzając od KOWR zwrot kosztów postępowania w wysokości ponad 4,5 tys. zł.
Sprawa Adama L. (imię i inicjał zmienione)
Adam L. w 2013 roku kupił od Skarbu Państwa (wówczas Agencji Nieruchomości Rolnych) 4 ha ziemi za 120 tys. zł. Wkrótce przekazał działkę synowi w formie darowizny, by ten mógł rozpocząć samodzielne gospodarowanie i np. skorzystać z programu "Młody rolnik". Grunty nie zostały sprzedane ani wykorzystane w celach spekulacyjnych – syn od początku je uprawiał i uprawia
Mimo to KOWR uznał, że doszło do naruszenia warunków umowy i domagał się 49 tys. zł kary. Sąd Rejonowy w Kluczborku oddalił pozew, wskazując, że obowiązki narzucone w umowie ograniczały konstytucyjne prawo własności i opierały się na wewnętrznym zarządzeniu ANR, które nie ma mocy prawnej. Sąd uznał, że KOWR, żądając kary, nadużył prawa wbrew zasadom współżycia społecznego.
W czerwcu 2025 roku Sąd Okręgowy w Opolu oddalił apelację KOWR, potwierdzając nieważność postanowień ograniczających prawo własności. Orzekł, że obowiązek informowania Agencji o zbyciu ziemi nie miał podstawy ustawowej i nie chronił interesu publicznego, więc nie mógł stanowić podstawy do nałożenia kary. KOWR przegrał proces i musiał zapłacić na rzecz rolnika 1800 zł tytułem zwrotu kosztów postępowania apelacyjnego.
Obie sprawy dotyczyły umów zawartych przed 2016 rokiem, a więc jeszcze przed nowelizacją ustawy. Nie wiadomo, jak sądy będą orzekać w podobnych przypadkach dotyczących późniejszych lat. W Polsce nie obowiązuje prawo precedensowe, więc każdy przypadek rozpatrywany jest indywidualnie.
Przebieg opisanych postępowań ujawnia jednak poważne luki w przepisach i nadmierne uprawnienia administracji. Zdaniem mec. Sławomira Kubickiego, który reprezentował przed sądami obu rolników, decyzje KOWR pokazują, jak łatwo urzędniczy aparat może działać bezrefleksyjnie, nie zważając na rzeczywiste intencje ustawy ani na interes społeczny.
– Kary mają sens tylko wtedy, gdy służą celom, dla których zostały wprowadzone, a nie stają się narzędziem represji wobec rolników – podkreśla mecenas Kubicki.
Ten artykuł pochodzi z wydania 1/2026
czytaj więcej
