StoryEditor

Sołtysi na miarę XXI wieku i ich pomysły na aktywizację wsi!

Cóż znaczy w skali kraju niecały miliard złotych? Ale to właśnie on jest jednym z filarów cywilizacyjnej rewolucji, która dzieje się obecnie na wsi. A kto jak kto, ale ludzie na wsi wiedzą, jak z głową wydawać każdą złotówkę. I to robią. Już wiecie, o kim mowa? Tak, to fundusz sołecki.

Arkadiusz Jakubowski
02.01.2026., 19:00h

Ale to nie fundusz sołecki będzie głównym bohaterem tego tekstu. Fundusz sołecki to przecież tylko słowa zapisane w ustawie, artykułach i paragrafach. To jedynie ramy, które treścią muszą wypełnić ludzie w terenie. Jacy ludzie? To jasne – sołtysi. W Polsce jest ich ponad 40 tys., wciąż wśród nich więcej mężczyzn, ale proporcje od kilku lat się wyrównują (ok. 18 tys. kobiet i ok. 22 tys. mężczyzn). I to oni są drugim filarem zachodzących na polskiej wsi – nie bójmy się tego słowa – cywilizacyjnych zmian i ich efektów.

– To prawda – potwierdza Ireneusz Niewiarowski, prezes Krajowego Stowarzyszenia Sołtysów. – Rola, jaką sołtys odgrywa w życiu wsi, na pewno się zmieniła. Kiedyś była bardziej techniczna, choćby polegająca na zbieraniu podatku od nieruchomości, ale przy współczesnej technologii znaczenie tej funkcji się zmniejsza. Nadal pełni funkcję pośrednika, czyli z jednej strony reprezentanta wsi, a z drugiej osoby mającej kontakt z urzędem gminy. Przede wszystkim jednak współczesny sołtys jest liderem, który prowadzi wspólnotę w określonym kierunku. I dobrze, jeśli ma fundusz sołecki.

image
Łukasz Śmietanko ma 36 lat i sołtysem jest od 2020 roku. Piec chlebowy powstał z jego inicjatywy. To miejsce integrujące mieszkańców wsi.
FOTO:

Fundusz sołecki żyje

To właśnie Ireneusz Niewiarowski i kierowane przez niego stowarzyszenie byli przed laty inicjatorami powołania w Polsce funduszu sołeckiego. Pieniądze z funduszu sołeckiego można wydatkować na przedsięwzięcia, które spełniają trzy warunki jednocześnie: są zadaniami własnymi gminy, służą poprawie warunków życia mieszkańców danego sołectwa oraz są zgodne ze strategią rozwoju gminy. Teoria na wskroś słuszna i chwalebna. A życie? Przekonajmy się.

Racot to duża (ok. 1300 mieszkańców) i wiekowa (od 1366 roku) wieś w gminie Kościan w Wielkopolsce. Sołtysem jest 66-letni Jarosław Donaj. Od roku emeryt, zawodowo całe życie związany był z weterynarią. Sołtysem jest od października 2019 roku. Siedzimy w wiejskiej sali, na pierwszym piętrze nowoczesnego budynku, który wybudowano z gminnych i sołeckich funduszy i który pełni wiele funkcji: sali wiejskiej, lokalnego centrum kultury, centrum kryzysowego z pokojami interwencyjnymi oraz remizy dla racockiej jednostki OSP, która od lat jest w Krajowym Systemie Ratowniczo-Gaśniczym.

Choć jest na emeryturze, trudno mu znaleźć wolną chwilę: za dwa dni już piąty Rowerowy Rajd Sołtysa, a potem zebranie wiejskie, podczas którego planowane będą przyszłoroczne wydatki w ramach funduszu sołeckiego wsi Racot – tym razem do wydania będzie 69 tys. zł. Dla top agrar Polska czas jednak znalazł. Na stole przed nami statuetka za II miejsce w konkursie "Fundusz sołecki – najlepsza inicjatywa", rozpisanym przez Wielkopolski Urząd Marszałkowski.

image
Łukasz Śmietanko ma 36 lat i sołtysem jest od 2020 roku. Piec chlebowy powastał z jego inicjatywy. To miejsce integrujące mieszkańców wsi.
FOTO:

– To za Oazę – wyjaśnia Donaj. – W nagrodę dostaliśmy 5000 zł. Dołożyliśmy do zelektryfikowania Oazy.

To miejsce wskaże każdy mieszkaniec Racotu: staw i teren obok niego w centrum wsi, z wiatą, małym parkingiem, krótko przystrzyżoną trawą, boiskiem do siatkówki, skrzyniami z ogólnodostępnym sprzętem sportowym, oświetleniem i szafką z narzędziami do szybkiej naprawy rowerów. Oaza to nie tylko miejsce spotkań mieszkańców, ale przy okazji przystanek dla rowerzystów przejeżdżających przez Racot trasami rowerowymi.

– Wie pan, zostałem sołtysem trochę z konieczności – opowiada Donaj. – Wcześniej byłem w radzie sołeckiej i mieliśmy wybranego świetnego, młodego sołtysa, Przemka Kaczmarka. Sołtysował dziewięć miesięcy, ale zachorował i zmarł. Byłem radnym, miałem jakieś doświadczenie i zgodziłem się kandydować. Wybrano mnie w październiku 2019 r. na zebraniu wiejskim. Przyszło ponad 200 osób.

image
Piec chlebowy to miejsce integrujące mieszkańców wsi: Pajtuny Warmińsko-mazurskie.
FOTO:

Aktywny Racot

Nie bez powodu wspomina tę liczbę – świadczy ona o poparciu mieszkańców, bez którego sołtys niewiele może zdziałać. Dziś, po sześciu latach, chyba nie ma w Racocie mieszkańca, który zagłosowałby inaczej. Liczba inicjatyw, pomysłów sołtysa Donaja wraz z radą sołecką i kalendarz cyklicznych wydarzeń w Racocie mogą przyprawić o zawrót głowy. Liczne rajdy rowerowe, np. Rodzinne Rajdy Rowerowe; Racocka Pętla Rowerowa organizowana w rocznicę odzyskania niepodległości; Majówka z rowerem – śladami rodu Chłapowskich; Rowerowy Rajd Sołtysa po gminie Kościan, w którym przewodnikami są włodarze gminy na rowerach. Imprez i wydarzeń jest mnóstwo, a dwie napełniają sołtysa szczególną dumą. Zajączek szuka pisanek (w tym roku na boisku koło szkoły rozrzucono tysiąc "pisanek" – czyli kapsułek po zabawkach z kinder-niespodzianek zebranych w miejscowym przedszkolu) oraz Chatka Poczty św. Mikołaja – drewnianą chatkę zbudowali z pomocą lokalnych firm. Co roku staje ona przed szkołą w Racocie. W środku jest skrzynka na listy do św. Mikołaja – w ubiegłym roku wyjęto z niej 267 listów. W Wigilię o godz. 11 spod szkoły wyrusza bryczką (z miejscowej stadniny) Gwiazdor i Śnieżynki.

image
Racot rajd rowerowy fundusz sołecki
FOTO:

– Nie wiem, czy to fenomen, ale wiem, skąd to się bierze – mówi Jarosław Donaj. – Ludzie. Sekretem są ludzie. Ja owszem, coś tam wymyślam, ale bez rady sołeckiej i aktywności wszystkich ludzi pewnie by się to nie udawało.

Nie ukrywa, że radę sołecką dobrał sobie już wtedy, na zebraniu wiejskim w październiku 2019 r. Znał ludzi, wiedział, na kogo można liczyć i kto będzie się angażował. I do dziś wiele spraw we wsi ogarniają siłami właśnie rady sołeckiej – jak choćby koszenie trawy na Oazie.

Zobacz także: 11 marca świętujemy Dzień Sołtysa!

A tak w ogóle, to od tej Oazy wszystko się zaczęło – wspomina. – W 2019 r. zorganizowaliśmy tam piknik dla mieszkańców. Wyglądało inaczej niż teraz, więc poprosiliśmy, żeby ludzie przyszli od razu z łopatami i grabkami. Pojawiło się wtedy jakieś 70 osób i udało się naszymi, racockimi siłami stworzyć tę naszą Oazę.

Pewnie swoje dołożyła też wielkopolska gospodarność i umiłowanie porządku. To widać na pierwszy rzut oka. Racot to duża wieś z ulicami – wszystkie utwardzone, z chodnikami. Nie brakuje klombów i drzewnych alei – o wszystko dbają mieszkający w pobliżu ludzie.

Sołtys z przypadku

Jeśli chodzi o rozmiar, wieś Pajtuny (stu kilkunastu mieszkańców) w gminie Purda w Warmińsko-Mazurskiem to inna kategoria niż Racot daleko, ale to akurat o niczym nie świadczy. Łukasz Śmietanko ma 36 lat i sołtysem jest od 2020 roku. Jak sam mówi, został nim… przez przypadek.

image
Piec chlebowy Pajtuny Warmińsko-mazurskie fundusz sołecki
FOTO:

– Bo tak właściwie to jestem miastowy – mówi. – W Pajtunach dom mieli moi rodzice i babcia, ale ja wychowałem się w mieście. Po prostu po latach sprowadziliśmy się tutaj z żoną i dziećmi. Pierwszy rok robiliśmy kompletny remont w domu, potem postanowiłem wpaść na zebranie wiejskie, żeby poznać mieszkańców. Akurat wybierano sołtysa, bo sołtyska zrezygnowała – wyjeżdżała. Stanąłem pod ścianą i obserwowałem.

Tylko jedną osobę – panią Basię – kojarzyłem z czasów wakacji; reszta wsi się wymieniła. No i pani Basia, która mnie pamiętała, powiedziała: – Łukasz, może ty byś wystartował? Młody jesteś, może jakieś świeże pomysły. Powiedziałem, że nie mam pojęcia, czym zajmuje się sołtys, ale jak chcecie mieć demokrację, to wpiszcie mnie na listę. W wyborach startowała też jedna pani, fajnie przygotowana – mówiła o współpracy naszej wioski z jakąś szkocką wioską i piknikach. A ja byłem świeży i jedyne, co mi się rzuciło w oczy, to że nie ma we wsi miejsca, gdzie ludzie mogliby się spotykać. Byliśmy świeżo po pandemii. Brakowało miejsca w centrum, żeby ludzie czuli się jak na rynku, a nie na czyjejś posesji. Powiedziałem, że mam dwie ręce do roboty i jeśli chcemy zbudować lokalną społeczność, musimy zakasać rękawy. Zestresowałem się, bo wyszło to śmiesznie.

Wybrali mnie na sołtysa, a ja nie miałem zielonego pojęcia, co sołtys robi. Jak wróciłem do domu, żona tylko spojrzała: – W co ty się wpakowałeś? Jestem przedsiębiorcą i mam przedsiębiorcze podejście do życia. Trzeba było działać. Zaraz wpisałem w Google "szkolenie dla sołtysów". Wyskoczyła Fundacja Batorego i Fundacja Wspomagania Wsi. Korzystałem z ich szkoleń.

Zaczątki tego "pajtuńskiego rynku" już były – stała w połowie zrobiona wiata, którą zaczęła stawiać poprzednia sołtys. Nowy sołtys zaczął od niwelacji i uporządkowania terenu, by nie wyglądał jak pastwisko, ale jak miejsce do rekreacji. Potem były prace nad dokończeniem wiaty – wylanie posadzki i budowa przyłącza energetycznego.

– Trzeba było o to trochę zawalczyć, choćby w gminie – mówi Łukasz Śmietanko. – Ale super było to, że w dużym stopniu mieszkańcy się zaangażowali. Zrobiłem "przepytkę", kto czym się zajmuje, i każdy dołożył cegiełkę – od upieczenia ciasta, przez zrobienie przyłącza energetycznego, po niwelację terenu. Robiliśmy powolutku, małym sumptem.

A potem pojawił się pomysł, dzięki któremu sołectwo zgarnęło nagrody, a który podchwytuje coraz więcej wsi w Polsce.

Zobacz także: Sołtyska z Palędzia – jedna z liderek polskiej wsi

Piec chlebowy sercem wsi

– W u nas jest cały przekrój. Widziałem przekrój naszej społeczności – są starsi i tacy jak my, z dziećmi w podobnym wieku. Kombinowałem, co zrobić, by wszystkich połączyć – wspomina sołtys Śmietanko.

– Moją pasją jest gotowanie, więc to przyszło pierwsze do głowy: wspólne gotowanie. A potem olśnienie: piec chlebowy w centrum wsi, ogólnodostępny. Pierwsze reakcje były przewidywalne: obawy, że ktoś ukradnie, zniszczy, że nie będzie pieniędzy. Ale pomysł chwycił.

Udało się znaleźć firmę Kalabria pod Kielcami, która takie piece produkuje. Ale finansowo były poza zasięgiem Pajtun.

image
Chatka Poczty św. Mikołaja co roku staje przed szkołą w Racocie. Pomysłodawcą był Jarosław Donaj - sołtys Racotu.
FOTO:

– Tyle razy do nich dzwoniłem, że z szefem chyba się zaprzyjaźniliśmy – śmieje się sołtys Pajtun. – Bardzo poszli nam na rękę. Dostarczyli nam jednokomorowy piec chlebowy, tzw. "piersiowy", wzorowany na piecach wojskowych. To superurządzenie – można w nim piec nie tylko chleb, ale i mięsa. Naprawdę sporo opuścili.

Piec kosztował 23 500 zł, ale udało się pokryć to z dwóch źródeł: 13 500 zł z budżetu sołeckiego oraz 10 tys. zł z bezpośredniego wsparcia gminy Purda. Teraz piec te zainwestowane pieniądze "oddaje". Na swój sposób oczywiście.

– To był strzał w dziesiątkę. Piec okazał się fenomenem. Można w nim upiec chleb, pizzę, mięso, a nawet suszyć owoce. Trzyma temperaturę przez osiem godzin. Dziś rozpalamy go raz w miesiącu, najczęściej przy okazji wydarzeń – opowiada Łukasz. Piec jest otwarty dla wszystkich – nie tylko mieszkańców Pajtun, ale także sąsiednich wsi i przyjezdnych. Zdarza się, że obcy ludzie pożyczają łopatę do chleba i pieką swoje wypieki. Nigdy nic z niego nie zginęło.

Poza tym piec w Pajtunach jest "sieciujący".

– To znaczy taki, który ma łączyć wsie – mówi sołtys. – Pajtuny są zbyt małe, by wykorzystać go w 100%, dlatego zapraszamy sąsiednie wsie, by przy okazji nawiązywały się relacje między miejscowościami. Tak się dzieje. Piec zintegrował Pajtuny, a we wsi dzieje się znacznie więcej. Jak choćby wspólne oczyszczanie rzeki Kośny, czy pieczenie pierników na Boże Narodzenie.

Za pomysł postawienia w centrum wsi pieca chlebowego sołtys Pajtun Łukasz Śmietanko wraz z Kołem Gospodyń Wiejskich zostali uhonorowani przez Fundację im. Stefana Batorego nagrodą Super Głos 2023. I się nie zatrzymują. W tym roku w centrum Pajtun stanęła Chlebowa Chatka, tworząca wraz z piecem integralne miejsce spotkań.

Łukasz Śmietanko o swoim pomyśle i jego realizacji mówi podczas szkoleń dla sołtysów, organizowanych przez Fundację Wspomagania Wsi. Ale nie tylko o piecu opowiada.

– Mówię im, żeby zaczynali od małych rzeczy. Nie od razu wielkie projekty i miliony z Unii, tylko małe kroki. Spotkać się, zrobić ognisko, wypić razem herbatę, posprzątać kawałek wsi. Z tego rodzą się więzi, a z więzi – większe projekty. Mówię też o social mediach, bo ważne jest pokazywanie, co się robi. Jak się pokaże, ludzie widzą, że coś się dzieje, że wieś żyje. Wtedy inni też chcą dołączać.

Fundusz sołecki w liczbach

Pierwsza ustawa o funduszu sołeckim została uchwalona w 2009 roku, ale brak szczegółowych zapisów sprawił, że nie spełniła swojego zadania. Przełomem okazało się uchwalenie nowej ustawy w 2014 roku, która obowiązuje do dziś, które nieco zmieniła zasady i mechanizmy. Dzięki zapisom liczba gmin realizujących fundusz sołecki wzrosła z ok. 55% w 2013 roku do ok. 70% w 2024 roku. Wyodrębnienie funduszu sołeckiego jest fakultatywne, a nie obligatoryjne.

image
Jarosław Donaj sołtysem Racotu jest od października 2019 roku.
FOTO:

W praktyce realizacja funduszu sołeckiego wygląda następująco:

  • rada gminy podejmuje uchwałę o wyodrębnieniu funduszu do 31 marca roku poprzedzającego rok budżetowy,
  • do 31 lipca wójt informuje sołtysów o wysokości środków przypadających na każde sołectwo. Ta informacja uruchamia wiejskie konsultacje i zebrania,
  • do 30 września sołtys – po uchwale zebrania wiejskiego – składa do wójta kompletny wniosek: listę zadań z kosztorysami i uzasadnieniem.
image
Jarosław Donaj sołtysem Racotu jest od października 2019 roku.
FOTO:

Gminy otrzymują częściowe zwrotu z budżetu państwa wydatków w ramach funduszu sołeckiego. To zwroty w wysokości 40%, 30% lub 20%, zależnie od wskaźnika dochodów gminy. W 2024 roku zwroty wyniosły ponad 259 mln zł. Wydatki: w skali kraju w ramach funduszu sołeckiego: 2023: ok. 785 mln zł, 2024: ok. 916 mln zł, 2025: ok. 850 mln zł.

 

Arkadiusz JakubowskiArkadiusz Jakubowski
POWRÓT DO STRONY GŁÓWNEJ
02. styczeń 2026 20:01