Zachęcamy do wysłuchania kolejnego, 79. odcinka podcastu "Czekał(a) na Urbana, czyli rynkowy last minute".
Pszenica konsumpcyjna lekko w dół, paszowa nadal drożeje
Na koniec października pojawiły się pierwsze od dawna, choć niewielkie obniżki cen pszenicy konsumpcyjnej. Jej średnia cena spadła w tydzień o 2 zł i wynosi 923 zł/t. Skupy oferują za ziarno z zawartością 12,5 proc. białka od 850 do 995 zł/t.
– W tym tygodniu pszenica konsumpcyjna zaliczyła pierwsze od dawna, choć bardzo delikatne spadki cen – mówi dr Juliusz Urban. Podkreśla jednak, że w ciągu dwóch tygodni średnia cena wciąż wzrosła łącznie o 2 zł/t.
Inaczej zachowuje się pszenica paszowa. Jej średnia cena wzrosła w tydzień o 3 zł, a w ciągu dwóch tygodni o 8 zł, do 890 zł/t. Oferty skupu wynoszą 800–990 zł/t. Niektórzy kupujący wyceniają ziarno paszowe na poziomie zbliżonym do konsumpcyjnego.
Czy spadki na MATIF pociągną w dół krajowe ceny?
Na europejskiej giełdzie pszenica zaczęła tanieć już w poprzednim tygodniu. Jednym z czynników wpływających na notowania są doniesienia o możliwym wznowieniu rozmów pokojowych między Rosją i Ukrainą. Rynek liczy, że jednym z efektów mogłoby być ograniczenie zagrożeń dla transportu zboża przez Morze Czarne.
Presję na ceny wywierają także poprawiające się warunki zasiewów we Francji. Jak wskazuje dr Urban, w ciągu dwóch tygodni notowania pszenicy na MATIF spadły o 20 euro.
– Scenariusz obniżki pszenicy na giełdzie MATIF może przynosić jeszcze kolejne korekty – przewiduje ekspert.
Jego zdaniem obniżki mogą przełożyć się na krajowy rynek. Firmy handlowe, które zdecydują się korygować cenniki, mogą obniżać ceny kilku gatunków zbóż jednocześnie. Słabszy złoty częściowo łagodzi jednak presję wynikającą ze spadku notowań giełdowych.
Paszarnie podtrzymują ceny zbóż paszowych
Wzrost cen pszenicy paszowej i innych zbóż wynika z popytu ze strony firm paszowych. To właśnie zapotrzebowanie przetwórców może przez pewien czas ograniczać skalę obniżek.
– Rynek przetwórczy będzie nadal wspierany potrzebami firm paszowych – ocenia dr Urban.
Jęczmień podrożał w tydzień o 5 zł, a w ciągu dwóch tygodni o 15 zł, do średniej 726 zł/t. Pszenżyto kosztuje średnio 747 zł/t, po wzroście o 20 zł w ciągu dwóch tygodni. Owies podrożał w tym czasie o 21 zł i osiągnął średnią cenę 570 zł/t.
Ekspert spodziewa się, że pszenica paszowa i konsumpcyjna mogą jeszcze bardziej zbliżyć się do siebie cenowo. Taka sytuacja może utrzymać się, dopóki paszarnie nie zabezpieczą potrzeb surowcowych.
Kukurydza mokra: coraz większa podaż może obniżać ceny
Średnia cena kukurydzy mokrej wynosi 652 zł/t. W tydzień wzrosła zaledwie o złotówkę, a w ciągu dwóch tygodni o 6 zł. Oferty skupu są jednak bardzo rozbieżne – od 600 do 710 zł/t.
Zdaniem dr. Urbana sama średnia może nie pokazywać pełnego obrazu rynku. Część firm nadal chce pozyskać ziarno do suszenia i podnosi ceny, podczas gdy inni kupujący obniżają stawki w reakcji na szybko rosnącą podaż.
– Kukurydziane żniwa zaczną powodować, że niektóre firmy, widząc szybciej schodzącą do nich masę towaru, mogą jeszcze bardziej korygować ceny skupu kukurydzy mokrej – prognozuje ekspert.
Kukurydza sucha lekko podrożała, a jej średnia cena wynosi 849 zł/t. W transkrypcji podano także oferty skupu na poziomie 900–1000 zł/t.
Dwa scenariusze dla rzepaku
Na rynku rzepaku sytuacja jest mniej jednoznaczna. Lutowe notowania na MATIF zbliżają się do poziomu 550 euro/t, a krajowe ceny wspiera słabszy złoty. W firmach handlowych średnia cena wzrosła w ostatnim tygodniu o 8 zł, ale w ciągu dwóch tygodni rzepak potaniał średnio o 19 zł. Oferty handlowców wynoszą 2230–2500 zł/t.
Dr Juliusz Urban wskazuje dwa możliwe scenariusze. Pierwszy zakłada szybki wzrost notowań na przełomie października i listopada, a następnie mocniejszą korektę w drugiej połowie listopada. Drugi przewiduje umiarkowany wzrost i dłuższe utrzymywanie się wysokich cen, po którym spadki przyszłyby w grudniu.
– Ja stawiałbym raczej na ten pierwszy, który w gruncie rzeczy został już zapoczątkowany – mówi ekspert. W obu wariantach zakłada jednak, że styczeń może przynieść korzystniejsze notowania.
Unijne zbiory kukurydzy słabsze niż przed rokiem
Najnowsza prognoza dla Unii Europejskiej zakłada, że średni plon kukurydzy będzie o 10 proc. niższy niż w 2025 roku i wyniesie 6,42 t/ha. We Francji ma sięgnąć 6,3 t/ha, a na Węgrzech – zaledwie 3,12 t/ha. To spadek o 46 proc. względem średniej z ostatnich pięciu lat.
Dla Polski prognoza pozostaje na poziomie 7,3 t/ha, czyli o 7 proc. mniej niż przed rokiem. Dr Urban zaznacza, że w kraju trwa już zbiór późniejszych, zwykle bardziej plennych odmian kukurydzy.
Plony kukurydzy w Polsce są mocno zróżnicowane
Informacje napływające z krajowych pól są niejednolite. W części regionów rolnicy zbierają 10–14 t/ha, a w okolicach Inowrocławia odnotowano nawet 16 t/ha. Wilgotność ziarna często wynosi 28–32 proc., a na północy kraju bywa jeszcze wyższa.
Są jednak także słabsze wyniki. Na Lubelszczyźnie miejscami plony wynoszą 6–7 t/ha, mimo że wilgotność kukurydzy sięga około 30 proc.
– Odczucia rolników są dość zbieżne z unijną prognozą, że kukurydza w tym roku sypie średnio o około 10 proc. słabiej – podsumowuje dr Urban.
Dalszy kierunek cen będzie zależał między innymi od tempa zbiorów i ilości ziarna trafiającego do skupów. Rosnąca podaż może ograniczyć ceny kukurydzy mokrej, podczas gdy popyt paszarni będzie nadal ważnym wsparciem dla pszenicy i pozostałych zbóż paszowych.
Bartłomiej Czekała

