StoryEditor

Wiatraki 300 metrów od budynków mieszkalnych? Burza nad ustawą w Sejmie

Nowa sejmowa większość przy okazji zamrożenia cen energii chce... odmrozić inwestycje w energię wiatrową. Takie instalacje, czyli wiatraki mogłyby powstać od 300 do 400 metrów od budynków mieszkalnych. Ustawa została złożona w Sejmie i wywołała prawdziwą burzę.
01.12.2023., 00:07h

Grupa posłów Koalicji Obywatelskiej i Trzeciej Drogi - Polska 2050 złożyła w Sejmie projekt ustawy zakładającej zamrożenie cen prądu, gazu i ciepła dla gospodarstw domowych i podmiotów wrażliwych do końca czerwca 2024 r. 

- Do Sejmu dziś trafi projekt ustaw naszej koalicji o mrożeniu cen prądu, uwolnieniu rozwoju turbin wiatrowych na lądzie i powrocie obliga giełdowego. Gdy jedni bawią się w rząd inni pracują – zapewniała we wtorek posłanka Paulina Hennig-Kloska Wiceprzewodnicząca partii Polska2050.

Jaki cel nowej ustawy wiatrakowej?

Ale w ustawie znalazły się także przepisy dotyczące rozwoju lądowej energetyki wiatrowej. Przypomniano, że w 2016 r. Prawo i Sprawiedliwość wprowadziło przepisy, które na terenie całej Polski zablokowały możliwość budowy nowych elektrowni wiatrowych, co było całkowicie sprzeczne z potrzebą rozwoju ekologicznych form wytwarzania energii elektrycznej. Teraz nowa sejmowa większość chce to zmienić i ułatwić inwestycje w elektrownie wiatrowe.

- W szczególności projekt zmierza do zmiany regulacji, które ograniczyły możliwości prowadzenia inwestycji w zakresie elektrowni wiatrowych w związku z wprowadzonymi wymogami dotyczącymi odległości elektrowni wiatrowej od budynku mieszkalnego – czytamy w uzasadnieniu projektu.

Dlatego ustawa likwiduje bariery rozwoju lądowych elektrowni wiatrowych wynikające z tzw. reguły „10H”.  Wprowadziła ona zasadę, że wiatrak nie może być zbudowany w odległości mniejszej niż 10-krotna wysokość turbiny od zabudowań o funkcji mieszkaniowej. W praktyce, zasada 10H spowodowała zahamowanie rozwoju inwestycji wiatrowych na lądzie.

Kryterium głośności zamiast wysokości

Przepisy projektowanej ustawy dokonują zmiany w zakresie wymogu minimalnej odległości elektrowni wiatrowej od zabudowy mieszkalnej oraz parku narodowego. Odległość ta będzie zależeć od natężenia dźwięku emitowanego przez elektrownie wiatrowe. W przypadku nowocześniejszych urządzeń o niskim natężeniu hałasu ich lokalizacja będzie mogła nastąpić w bliższym otoczeniu zabudowy mieszkaniowej. Wiatraki cichsze będą mogły stanąć bliżej, natomiast te głośniejsze powinny być lokowane znacznie dalej od zabudowań, tak aby nie powodować uciążliwości.

- Zaproponowane zmiany ustawowe przyczynią się z jednej strony do zapewnienia właściwej ochrony terenów mieszkaniowych, a z drugiej zracjonalizują lokalizowanie elektrowni wiatrowych – czytamy w uzasadnieniu projektu.

Odległośc wiatraków od budynków mieszkalnych

Dlatego w załącznikach do ustawy zamieszczono wyrażone w metrach dopuszczalne odległości lokalizacji elektrowni wiatrowych od poszczególnych rodzajów terenów. Odległości zostały wyznaczone na podstawie analiz akustycznych, które pozwalają na określenie odległości występowania hałasu o wartościach kryterialnych zgodnie z obowiązującymi przepisami szczegółowymi, od hipotetycznej elektrowni wiatrowej.

W praktyce w przypadku najcichszych elektrowni dopuszczono, aby wiatraki były 300 metrów od:

  • terenów zabudowy mieszkaniowej wielorodzinnej i zamieszkania zbiorowego
  • terenów zabudowy zagrodowej
  • terenów rekreacyjno-wypoczynkowe
  • terenów mieszkaniowo-usługowe.

Oraz 400 metrów od:

  • terenów zabudowy mieszkaniowej jednorodzinnej,
  • terenów zabudowy związanej ze stałym lub czasowym pobytem dzieci i młodzieży,
  • terenów domów opieki społecznej,
  • terenu szpitali,
  • strefy ochronna uzdrowiska.

Zaproponowano także rozszerzenie katalogu inwestycji strategicznych o elektrownie wiatrowe, co oznacza, że nie trzeba będzie analizować zgodności ich lokalizacji z miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego.

Sejmowa walka z wiatrakami

Złożenie projekty w Sejmie wywołało prawdziwą burzę po prawej stronie sceny politycznej.

- Chcecie komisji śledczych? Oto temat na komisję śledczą: w jaki sposób do Sejmu trafił projekt zmian w przepisach wyglądający jak spełnienie marzeń lobbystów biznesu farm wiatrowych? Ta sprawa powinna zostać wyjaśniona w każdym szczególe. Prawo w Polsce nie może być tworzone pod dyktando tych, czy innych biznesmenów – napisała na platformie X była  premier Beata Szydło.

- Na gruntach klas IV - około 40% gruntow rolnych w Polsce - będzie można bez planu miejscowego realizować inwestycje w instalacje fotowoltaiczne. Dodatkowo bez zgody MRiRW na gruntach klas I-III będzie można lokalizować elektrownie wiatrowe – dodał wiceminister rolnictwa Janusz Kowalski, którego zdaniem zagrozi to bezpieczeństwu żywnościowemu kraju.

Pojawiły się także zarzuty, że nowe prawo dopuści do wywłaszczanie właścicieli gruntów pod inwestycje elektrowni wiatrowych. - „Demokratyczna większość” zaczyna od projektu poselskiego o wywłaszczeniach, z pominięciem konsultacji i zawarciem wrzutek legislacyjnych w stylu PiS. A miała być zmiana jakościowa! – powiedział Krzysztof Bosak z Konfederacji.

Rolnicy przeciwko zmianom obecnych przepisów

Przeciwko zmianom obecnych przepisów wypowiadał się także wcześniej samorząd rolniczy, który zwracał uwagę na wpływ infradźwięków emitowanych przez elektrownie wiatrowe na ludzkie zdrowie oraz zakłócenie czy wręcz oszpecenie wizualne przestrzeni.

Będą zmiany w projekcie ustawy wiatrakowej?

Ale protesty polityków Prawa i Sprawiedliwości przyniosły jakiś efekt. W czwartek wieczorem Władysław Kosiniak – Kamysz szef Polskiego Stronnictwa Ludowego zapowiedział, że nie ma mowy o żadnych wywłaszczaniach, a PSL zaproponuje, aby do 500 metrów zwiększyć minimalną odległość pomiędzy wiatrakami a budynkami mieszkalnymi.

Pierwsze czytanie ustawy ma się odbyć w przyszłym tygodniu.

Masz pytanie lub temat?Napisz do autora
POWRÓT DO STRONY GŁÓWNEJ
28. luty 2024 14:40