StoryEditor

J. K. Ardanowski komentuje ustawę o aktywnym rolniku: Kuriozum prawne, które uderzało w małe gospodarstwa

Prezydent RP Karol Nawrocki zawetował ustawę o tzw. aktywnym rolniku, którą rząd i minister rolnictwa przedstawiali jako sposób na uszczelnienie dopłat i odcięcie tzw. „rolników z Marszałkowskiej” od publicznych pieniędzy. Zdaniem Jana Krzysztofa Ardanowskiego ustawa nie uderzała w „cwaniaków z miasta”, tylko w małe, starsze gospodarstwa i groziła masywnym skłóceniem wsi.

23.02.2026., 20:00h

Jan Krzysztof Ardanowski, były minister rolnictwa i przewodniczący Rady Rolnictwa i Obszarów Wiejskich przy Prezydencie RP, jednoznacznie popiera weto prezydenta. Podczas konferencji "Wspólnie możemy więcej", zorganizowanego w Dżwiżynie (woj. zachodniopomorskie) w sobotę 21. lutego przez Stowarzyszenie Wspólna Rola poprosilismy byłego szefa MRiRW o komentarz do prezydenckiego weta. Jego zdaniem ustawa nie uderzała w „cwaniaków z miasta”, tylko w małe, starsze gospodarstwa i groziła „masywnym skłóceniem wsi”.

"Weto prezydenta było słuszne. Ustawa niczego nie rozwiązywała”

W ocenie Jana Krzysztofa Ardanowskiego decyzja prezydenta o wecie była konieczna, bo projekt, który trafił do Sejmu, pogarszał sytuację rolników zamiast ją poprawiać.

– Jestem Panu Prezydentowi wdzięczny za zawetowanie ustawy o aktywnym rolniku, ponieważ to było jakieś kuriozum prawne, które niczego nie rozwiązywało, tylko dodatkowo wprowadzało zamieszanie. Również zwiększało wymogi biurokratyczne stawiane przed gospodarstwami – podkreśla były minister rolnictwa.

Jak zaznacza, w realiach coraz mniejszych środków z WPR i dopłat bezpośrednich co do zasady zgoda jest jedna – pieniądze dla rolników powinny trafiać do tych, którzy faktycznie żyją z rolnictwa.

– Pewnie wielu z nas się zgadza z tym, że te coraz mniejsze środki unijne […] powinny trafiać do tych, którzy rzeczywiście żyją z rolnictwa – mówi Ardanowski. – Natomiast ta ustawa absolutnie tego nie zapewniała.

Dwuzawodowy rolnik to nie oszust, a mniejsze gospodarstwa utrzymuje coś więcej niż dopłaty

Były minister zwraca uwagę, że polskie rolnictwo jest dziś oparte w dużej mierze na dwuzawodowości. Rolnik to często ktoś, kto łączy produkcję rolniczą z pracą poza gospodarstwem.

– Struktura polskiego rolnictwa, i to jest niezależne od regionu, pokazuje, że coraz więcej rolników zajmuje się dwuzawodostwem, szukając dodatkowych źródeł dochodu również spoza rolnictwa – mówi.

Dotyczy to zwłaszcza najmniejszych gospodarstw, które z samego rolnictwa utrzymać się już nie są w stanie.

– Te mniejsze gospodarstwa, o których tyle się złego mówi, one już od dawna nie żyją z dochodów rolniczych, bo po prostu rodziny się z tego nie utrzymały. To jest jedno z wielu źródeł – jest praca poza gospodarstwem, są czasami te transfery społeczne, typu emerytury czy renty – wylicza Ardanowski.

Jednocześnie podkreśla, że obecność tych gospodarstw w krajobrazie wsi i rolnictwa wciąż ma znaczenie.

– Cieszyć się, że te gospodarstwa trwają, nawet jeżeli produkują stosunkowo niedużo, jeżeli produkują na swoje zaopatrzenie, czy trochę dla rodziny – dodaje.

„Rolnicy z Marszałkowskiej” jako wygodny cel. „To gra propagandowa”

Rząd, PSL i m.in. minister rolnictwa Stefan Krajewski w debacie publicznej przekonywali, że ustawa o aktywnym rolniku ma odciąć od dopłat osoby, które kupiły ziemię jako lokatę kapitału i mieszkają w dużych miastach. Ardanowski nie neguje istnienia takiej grupy, ale uważa, że nie ona byłaby realnym adresatem ustawy.

– Nie rozumiem argumentów, które przede wszystkim partii PSL, która się zacietrzewiła i chce tę ustawę na siłę przepychać, mówiąc, że zaszkodzi tym tzw. „rolnikom z Marszałkowskiej” – mówi.

Przywołuje przy tym twarde dane.

– Ci, którzy kupili kiedyś ziemię, bo była tania, gdzieś tam w różnych regionach Polski, a mieszkają w dużych miastach, […] jest ich zarejestrowanych 64 tysiące, czyli biorąc pod uwagę milion dwieście tysięcy rolników ubiegających się o dopłaty bezpośrednie, to jest stosunkowo mało – podkreśla.

Według Ardanowskiego minister rolnictwa i PSL sięgają po prosty przekaz, który dobrze brzmi w mediach, ale rozjeżdża się z realnym działaniem ustawy.

– Propagandowo jest to rozgrywane, że to jest tolerowanie w dalszym ciągu transferu środków do cwaniaków, oszustów, którzy nie zajmują się rolnictwem, kosztem tych rzeczywiście produktywnych towarowych gospodarstw. To jest nieprawda. To jest tylko i wyłącznie taka gra propagandowa, w której tutaj celuje przede wszystkim obecny minister rolnictwa i Polskie Stronnictwo Ludowe – ocenia.

Co więcej, jak zaznacza, „rolnicy z miasta” akurat poradziliby sobie z nowymi przepisami.

– Te gospodarstwa nie miałyby żadnego problemu, by spełnić normę aktywnego rolnika, ponieważ jednym ze sposobów obejścia jest to, że ktoś jest w programach rolno-środowiskowych. Ci, którzy tę ziemię mają w Bieszczadach, na Warmii i Mazurach czy gdziekolwiek indziej, najczęściej mają trwałe użytki zielone, które raz do roku są koszone, i nie byliby wykluczeni z przywileju aktywnego rolnika – dodaje.

Pieniądze dla rolników: „Kilkaset złotych do hektara nie robi z nikogo krezusa”

Debata o ustawie o aktywnym rolniku rozgrzała opinię publiczną, jakby dopłaty bezpośrednie czyniły z beneficjentów „krezusów”. Ardanowski studzi te emocje, przypominając realną skalę wsparcia.

– Podstawowe wsparcie do hektara to jest około 500 zł. Tam są dopłaty za produkcję, za zwierzęta, za niektóre typy upraw, premia dla młodego rolnika, to może być zwiększane dla rolników towarowych, młodych i tak dalej – wyjaśnia.

– Natomiast to, co otrzymują ci rolnicy podstawowi, to jest tam kilkaset złotych do hektara, co biorąc pod uwagę niewielką skalę tych gospodarstw, niewielką wartość tych pieniędzy, to raczej nie są środki, które by zapewniły im jakieś bardzo dostatnie życie i staliby się krezusami – dodaje.

Jego zdaniem właśnie najmniejsi rolnicy byliby głównymi ofiarami ustawy forsowanej w Sejmie.

– Uderzyłoby to przede wszystkim w gospodarstwa mniejsze, ludzi starszych, gospodarstwa, które produkują na swoje potrzeby, które nie kupują środków do produkcji, bo bardzo często jest to produkcja ekstensywna, czasami oparta […] o obornik od sąsiada – mówi Ardanowski.

Wskazuje też na problem z wymogiem udokumentowanego obrotu.

– Te gospodarstwa nie sprzedają z fakturami, bo albo dostarczają to do swoich najbliższych, do sąsiadów, albo zajmują się rolniczym handlem detalicznym i sprzedażą bezpośrednią. Tam nie obowiązują faktury, tylko ewidencja sprzedaży – podkreśla. – Przede wszystkim uderzyłoby to w tę grupę gospodarstw, doprowadziłoby do masywnego skłócenia wsi, nie rozwiązałoby żadnego problemu.

Co dalej? Prezydenckie projekty ustaw i krytyka rządu

Ardanowski zapowiada, że po wecie prezydenta do ustawy o aktywnym rolniku Pałac Prezydencki nie ograniczy się do roli recenzenta rozwiązań wychodzących z rządu i Sejmu.

– Pan Prezydent i Rada, którą powołał, będzie w różnych obszarach przygotowywała projekty prezydenckie, korzystając z prerogatywy, jaką jest projekt prezydencki – mówi przewodniczący Rady Rolnictwa i Obszarów Wiejskich.

Jednym z pierwszych ma być projekt ustawy o ochronie funkcji produkcyjnych wsi, ważny dla rolnictwa i inwestycji na terenach wiejskich.

– Jest przygotowany i w najbliższym czasie zostanie skierowany do Sejmu projekt ochrony funkcji produkcyjnych wsi. Chcemy, by rolnictwo nie było krępowane przez złośliwych sąsiadów, przez różnego rodzaju planistyczne zapisy, które uniemożliwią prowadzenie działalności rolniczej – zapowiada.

Równocześnie Ardanowski nie ma wątpliwości, że odpowiedzialność za przygotowywanie spójnych, policzonych finansowo ustaw spoczywa przede wszystkim na rządzie i ministrze rolnictwa.

– Do przygotowywania projektów ustaw […] od tego jest rząd, są ministerstwa, jest centrum legislacyjne rządu. Tam przede wszystkim trzeba stawiać żądania, by te problemy dostrzeżone przez rolników były rozwiązywane – podkreśla.

I dodaje, że jeśli tych rozwiązań nadal będzie brakować, Prezydent RP Karol Nawrocki będzie korzystał z prawa inicjatywy ustawodawczej.

– Jeżeli tam nie będzie tych rozwiązań, to prezydent będzie prezentował swoje – zapowiada Jan Krzysztof Ardanowski.

Bartłomiej Czekała
Autor Artykułu:Bartłomiej Czekała Dyrektor Działu Rozwoju Cyfrowego i Produktów Cyfrowych
Pozostałe artykuły tego autora
Masz pytanie lub temat?Napisz do autora
POWRÓT DO STRONY GŁÓWNEJ
23. luty 2026 21:03