Ten sezon przynosi spory wzrost importu kukurydzy do Chin. Jak dużo kukurydzy Chiny zużywają i skąd ta kukurydza do Chin przyjeżdża? Unia Europejska jest importerem kukurydzy netto, ale unijne wykorzystanie kukurydzy w tym sezonie nieco spada. Jak na zapotrzebowanie na kukurydzę i zmiany w eksporcie pszenicy reagują giełdowe kursy i ceny zbóż w krajowym handlu?
Chiny chwiejnym klientem na kukurydzę
Choć w tym sezonie import kukurydzy w Chinach wzrasta ponad czterokrotnie w stosunku do sezonu 2024/25, to warto zauważyć, że w porównaniu do sezonu 2023/24 ma być prawie trzy razy mniejszy. Według USDA import kukurydzy przez Chiny w całym sezonie 2025/26 ma wynieść 8 mln t, podczas gdy przed rokiem było to tylko 1,82 mln t. Dwa lata temu jednak Chiny zaimportowały aż 23,33 mln t kukurydzy. Tak spora chwiejność w zakupach kukurydzy w Kraju Środka wynika z produkcji nie do końca nadążającej za zapotrzebowaniem. To wszystko dzieje się równocześnie z tendencją do zmniejszania chińskich zapasów kukurydzy.
Przed dwoma laty Chiny zbierały bowiem 288,8 mln t kukurydzy, zużycie wynosiło 307 mln t, ale zapasy stanowiły 211,2 mln t. Sezon 2024/25 zaowocował co prawda wyższą o 6 mln t produkcją (294,9 mln t), jednak wykorzystanie podwyższyło się o 9 mln t. Zapasy kukurydzy zostały zredukowane aż o 19 mln t (do 192 mln t). To dlatego import mógł być taki nieznaczny.
Ten sezon przynosi w Chinach kolejny raz wzrost zbiorów kukurydzy, tym razem o 6 mln t do 301,2 mln t i o 5 mln t większe zużycie do 321 mln t. Zapasy spadają o 12 mln t w stosunku do przedniego sezonu i wyniosą 180,2 mln t, a różnicę trzeba nadgonić rosnącym importem.
Chiny kupują kukurydzę głównie z Brazylii
Największym dostawcą kukurydzy do Chin jest Brazylia, której udziały w całkowitym chińskim imporcie kukurydzy w tym sezonie zwiększyły się o 20% i osiągają już 73%. Od początku tego sezonu do końca marca Brazylia do Chin wysłała 1,6 mln t swojej kukurydzy, co było potrojoną ilością w porównaniu do analogicznego okresu w poprzedniego sezonu.
W ostatnich sezonach mocno ograniczają się natomiast udziały importu kukurydzy ze Stanów Zjednoczonych. Według chińskiej Generalnej Administracji Celnej, udział USA w sezonie w roku 2024/25 spadł z 13% do 3%, a w tym sezonie Chiny amerykańskiej kukurydzy do marca nie kupiły 2025/26.
Jednocześnie można zauważyć znaczny wzrost zakupów rosyjskiej kukurydzy. Jak podaje Federacyjne Ministerstwo Rolnictwa w bieżącym sezonie w okresie do połowy kwietnia Rosja wysyłając ok. 330 tys. t zwiększyła eksport kukurydzy do Chin dwukrotnie, a w pierwszej połowie tego sezonu rosyjska kukurydza stanowiła ok. 13% chińskiego importu.
UE jest większym importerem niż Chiny
W porównaniu do Chin, z ich aktualnymi potrzebami importowymi UE jest znacznie większym importerem kukurydzy. Na cały ten sezon USDA unijne zakupy tego zboża oszacował na 19,5 mln t i są to ilości o 0,7 mln t większe niż to miało miejsce w poprzednim roku gospodarczym.
Te amerykańskie prognozy modyfikuje jednak życie, gdyż unijny import kukurydzy w okresie od początku lipca do 19.04.2026 r. wynosząc 14,14 mln t jest o 2,8 mln t mniejszy od analogicznego ubiegłego sezonu. Aż 6 mln t z tej całkowitej ilości zaimportowała Hiszpania, a drugie Włochy ściągnęły do siebie 2,8 mln t kukurydzy spoza Unii.
UE pomimo dość niestabilnej polityki USA, kukurydzy amerykańskiej sobie nie odmawia. Co prawda według danych KE z DG Agri wciąż 43% całości dostaw stanowi kukurydza z Ukrainy (6,1 mln t), ale przed rokiem było to 9,7 mln t. Za to kukurydza ze Stanów dziś stanowi niemal 30% całkowitego importu a dostawy z USA wynosząc 4,2 mln t wzrosły o 700 tys. t.
Kolejnym jakże hojnym dostawcą kukurydzy do Europejskiej Wspólnoty jest Brazylia. Ośmieleni umową UE z Mercosur „Canarinhos” dostarczyli już 3 mln t kukurydzy, co jest ilością aż o 1,4 mln t większą od analogicznego okresu poprzedniego sezonu. Spadek dostaw i to aż o 550 tys. t notuje natomiast Kanada, która dotychczas do Unii dostarczyła nieco ponad pół miliona ton kukurydzy.
Kukurydza wciąż w cenie
To unijne zapotrzebowanie na kukurydzę powoduje, że jej ceny na europejskiej giełdzie MATIF są aż o 13,5 euro wyższe od pszenicy. Notowania pszenicy na maj, w porównaniu do poprzedniego tygodnia zmieniają się tylko nieznacznie i kosztują 196,75 €/t, a kukurydza na czerwiec drożeje bardziej jest wyceniana na 210,25 €/t, To oznacza, że jest również nawet nieznacznie droższa od pszenicy z nowych zbiorów. Pszenicę na wrzesień MATIF w czwartek (23.04.26 r.) wycenia bowiem na 210 €/t.
Taki układ rynkowy powoduje, że Unia nadgania z eksportem pszenicy, bo kraje wspólnotowe wyeksportowały już 19 mln t pszenicy miękkiej, tj. o 1,4 mln t więcej od poprzedniego sezonu. Co będzie dalej z eksportem unijnej pszenicy trudno powiedzieć, zwłaszcza, że w Rosji wracają właśnie zerowe cła eksportowe na to zboże. Zerowa stawka celna obowiązuje także na jęczmień i kukurydzę.
W pszenicy Polska, jak na razie z ilością 2,5 mln t wciąż jest w trójce największych eksporterów. Tej grupie przewodzi Rumunia (6,3 mln t), a stale druga jest Francja (4,9 mln t). Niemcy „odstawiliśmy” aż o 0,9 mln t, a nawet Litwa jest od nich lepsza o 200 tys. t. Według danych MF w okresie VII 2025–II 2026 r. nasza pszenica trafiała głównie do Angoli (286 tys. t), RPA (221 tys. t), Nigerii (209 tys. t) i Gwinei (194 tys. t), a z krajów unijnych największymi klientami na naszą pszenicę są oczywiście Niemcy (760 tys. t), Hiszpania (67 tys. t) i Holandia (57 tys. t).
Pozaunijny eksport polskiej kukurydzy jest nieznaczny, bo wynosi 134 tys. t, ale i tak pozycjonuje nas również na 3 miejscu po Francji (550 tys. t) i Holandii (209 tys. t). Zdecydowanie więcej kukurydzy eksportujemy w ramach obrotu wewnątrzwspólnotowego, a nasze porty w okresie VII–III załadowały jej już dziesięć razy więcej niż sprzedaliśmy poza Unię. Nasza kukurydza nie musi więc szukać sobie odejścia aż w Chinach, wystarczy rozejrzeć się po europejskim podwórku. Poza wymienionymi wolumenami wysyłanymi poza obszar UE, głównie do Wielkiej Brytanii i Norwegii, swoją kukurydzę wywozimy zasadniczo do Niemiec, gdzie do lutego włącznie trafiło 820 tys. t oraz Holandii (293 tys. t).
W kraju też do góry
Nic dziwnego, że przy dość ograniczonej podaży kukurydza w krajowym handlu wciąż drożeje, bowiem w obliczu w miarę stabilnych kursów na giełdzie MATIF, na dość spokojnym rynku mamy kolejny tydzień z podwyżkami w tle. Generalnie podwyżki cen średnich dokumentują zmiany w cennikach u tych skupujących, którzy wcześniej nieco od rynku odstawali.
I to właśnie w kukurydzy mamy do czynienia z największymi wzrostami. To zboże już drugi tydzień z rzędu drożeje o 8 zł i średnia wynosząc 758 zł/t przeskoczyła ją już o 15 zł. Kukurydzę możemy sprzedać po 720–820 zł/t.
A dzieje się tak pomimo, iż średnia cena pszenicy konsumpcyjnej w tym tygodniu także wzrasta i to o 5 zł i wynosi obecnie 743 zł/t. Klasyczna konsumpcja z zawartością 12,5% białka jest skupowana po 690–790 zł/t. Paszówka także lekko drożeje, w tym tygodniu idzie do góry o 3 zł/t i średnia wynosi 711 zł/t, a na skupach oferuje się 650–780 zł/t.
Podobnie do pszenicy paszowej wzrasta średnia cena jęczmienia, która obecnie wynosi 663 zł/t, jednak oferty nadal zawierają się w korytarzu 590–730 zł/t.
Także w pszenżycie dokonują się niewielkie podwyżki, bo średnia rosnąc o 2 zł wynosi dokładnie 630zł/t. Pszenżyto w skupach jest aktualnie wyceniane na 580–680 zł/t.
Żyto i owies zachowują się bardzo stabilnie, średnia cena żyta wciąż wynosi 575 zł/t, a krajowe skupy za żyto nadal oferują ceny 500–640 zł/t.
Natomiast owies w dalszym ciągu kosztuje średnio 507 zł/t, a ceny mieszczą się w zakresie 460–580 zł/t netto.
Juliusz Urban, Fot. Bujoczek
