StoryEditor

408 KM i szerokie opony. Tak Horsch Terra Trac chronił glebę

408 KM, masa sięgająca 24 ton i szerokie opony mogły sugerować maszynę stworzoną wyłącznie do pracy z największymi agregatami. Horsch Terra Trac miał jednak spełniać także inne zadanie: ograniczać nacisk na glebę podczas szybkiej uprawy i siewu.

15.08.2026., 16:00h

Nie szukał pomysłu na kolejny model ciągnika

W połowie lat 80. XX w. Michael Horsch nie szukał pomysłu na kolejny model ciągnika. Znacznie bardziej interesowało go coś, co w tamtym czasie niewielu producentów maszyn traktowało jako priorytet – gleba. To ona była dla niego najcenniejszym elementem gospodarstwa, a każde niepotrzebne ugniatanie oznaczało utratę jej potencjału.

Problem był jednak złożony. Powstające coraz większe agregaty uprawowe i siewniki Horsch wymagały ogromnej siły uciągu. Klasyczne ciągniki stawały się coraz cięższe, a wzrost mocy niemal zawsze oznaczał wzrost nacisku na podłoże. 

Horsch uznał, że zamiast dostosowywać maszyny do istniejących ciągników, lepiej stworzyć ciągnik dosłowny - nośnik narzędzi zaprojektowany dokładnie pod potrzeby własnych maszyn.

Tak narodziła się idea Terra Traca.

Uniwersalny ciągnik na cały rok

Terra Trac od początku nie miał być uniwersalnym ciągnikiem pracującym przez cały rok. Michael Horsch postawił na rozwiązanie wyspecjalizowane – platformę roboczą stworzoną wyłącznie do szybkiego przygotowania gleby i siewu na wielkoobszarowych gospodarstwach.

Brzmi prosto, ale właśnie w tej prostocie tkwił cały pomysł.

Najważniejsze było odpowiednie rozłożenie masy. Kabina znalazła się centralnie, układ napędowy oraz zbiorniki rozmieszczono tak, aby równomiernie obciążyć obie osie. Dzięki temu nacisk jednostkowy na glebę był znacznie mniejszy niż w wielu ówczesnych ciągnikach dysponujących podobną mocą.

Drugim filarem projektu było ogumienie. Terra Trac otrzymał bardzo szerokie opony pracujące przy stosunkowo niskim ciśnieniu. W połączeniu z równomiernym rozkładem masy pozwalały one ograniczyć koleinowanie i zagęszczenie gleby, mimo że maszyna pracowała z ogromnymi agregatami uprawowo-siewnymi.

Dziś brzmi to jak opis nowoczesnego rolnictwa regeneratywnego czy precyzyjnego. Trzydzieści lat temu była to prawdziwa rewolucja.

Ochrona gleby szybko stała się czymś więcej niż tylko założeniem konstrukcyjnym. Była filozofią, która przenikała kolejne maszyny niemieckiego producenta.

Trzeba chronić strukturę gleby

Michael Horsch wychodził z prostego założenia – zwiększanie wydajności nie może odbywać się kosztem struktury gleby. Jeżeli uda się połączyć dużą moc z niskim naciskiem na podłoże, rolnik zyska podwójnie. Wykona więcej pracy w krótszym czasie, a jednocześnie pozostawi pole w lepszej kondycji.

To właśnie dlatego Terra Trac stał się czymś więcej niż kolejnym pojazdem. Był demonstracją tego, że konstruktor może projektować maszynę nie tylko z myślą o koniach mechanicznych, ale również o tym, co dzieje się kilka centymetrów pod kołami.

Zobacz także: Komu dziś opłaci się inwestować w fotowoltaikę?

Jak rozwijała się cała seria?

Tutaj zaczynają się historyczne niuanse. Pierwszy Terra Trac TT 220 został zaprezentowany już w 1985 roku jako trójkołowy nośnik narzędzi współpracujący z siewnikiem Seed-Exaktor. Napędzał go sześciocylindrowy silnik Mercedes o mocy około 220 KM. W wielu opracowaniach jest on traktowany jako prototyp lub pierwsza wersja rozwojowa, która później została zastąpiona przez modele TT 250. Dlatego nie zawsze pojawia się w oficjalnych zestawieniach modeli.

Można go przedstawić w skrócie tak:

  • 1985 – TT 220 (pierwszy trójkołowy Terra Trac),
  • TT 250 H,
  • TT 250 P,
  • TT 280 P,
  • TT 350 VS,
  • TT 351,
  • 2001 – TT 352, ostatni i najmocniejszy model o mocy 408 KM,
  • 2002 – zakończenie produkcji całej serii Terra Trac.

Ostatni: Trac TT 352

Zwieńczeniem rozwoju całej serii był Horsch Terra Trac TT 352 – najbardziej zaawansowana i najmocniejsza wersja tego niezwykłego nośnika narzędzi.

Sercem maszyny był sześciocylindrowy, turbodoładowany silnik Deutz BF6M 1015 C o pojemności 11,9 litra, rozwijający 300 kW (408 KM) oraz imponujące 1960 Nm momentu obrotowego przy 1250 obr./min.

Napęd realizował hydrostatyczny układ 4×4 współpracujący z czterema zakresami jazdy. Maksymalna prędkość transportowa wynosiła 40 km/h, a hydraulika robocza oferowała wydatek 150 l/min przy ciśnieniu 210 barów, co pozwalało bez problemu zasilać najbardziej wymagające agregaty uprawowo-siewne.

Maszyna mierzyła 7,79 m długości, 3 m szerokości i 3,65 m wysokości, przy rozstawie osi wynoszącym 5,5 m. Masa własna wynosiła około 9,5 tony, natomiast dopuszczalna masa robocza sięgała 24 ton. Do dyspozycji operatora pozostawał również 700-litrowy zbiornik paliwa, pozwalający na wielogodzinną pracę bez tankowania.

image

Packer, ceownikowy czy rurowy? Jaki wał wybrać do talerzówki?

Na pierwszy rzut oka liczby mogły sugerować kolosa, który musi pozostawiać głębokie koleiny. Tymczasem było dokładnie odwrotnie. Dzięki odpowiedniemu rozkładowi masy oraz szerokim oponom – 1000/50 R25 z przodu i 1050/50 R32 z tyłu – nacisk na glebę pozostawał zaskakująco niski. 

To właśnie ta cecha sprawiała, że Terra Trac realizował swoje podstawowe zadanie – chronił glebę mimo pracy z bardzo ciężkimi zestawami.

{embed_foto}904288{/embed_foto}

Minęło już dwadzieścia lat

Terra Trac nigdy nie stał się rynkowym bestsellerem. Był zbyt wyspecjalizowany, a wielu rolników wolało inwestować w uniwersalne ciągniki mogące wykonywać dziesiątki różnych prac przez cały rok.

Nie oznacza to jednak, że projekt zakończył się niepowodzeniem.

Wręcz przeciwnie. Doświadczenia zdobyte podczas budowy Terra Traca stały się fundamentem dalszego rozwoju maszyn Horsch oraz całej filozofii ograniczania ugniatania gleby. Dziś podobne założenia można odnaleźć w nowoczesnych platformach roboczych, autonomicznych nośnikach narzędzi czy koncepcjach wielkoobszarowego rolnictwa precyzyjnego.

Minęło już ponad dwadzieścia lat od zakończenia produkcji serii Terra Trac. W tym czasie zmieniły się silniki, elektronika i systemy prowadzenia maszyn. Nie zmieniła się natomiast jedna myśl, od której wszystko się zaczęło – że najważniejszym elementem każdego gospodarstwa nie jest ciągnik, lecz gleba.

I być może właśnie dlatego Horsch Terra Trac nie jest dziś wspominany jako ciekawostka z historii mechanizacji. Jest dowodem na to, że czasem jedna odważna idea wizjonera potrafi wyprzedzić swoją epokę o całe dekady.

Adam Ładowski
Autor Artykułu:Adam Ładowski
Pozostałe artykuły tego autora
Masz pytanie lub temat?Napisz do autora
POWRÓT DO STRONY GŁÓWNEJ
15. sierpień 2026 17:01