Światowe rolnictwo może w najbliższych miesiącach zmierzyć się z jednym z najsilniejszych epizodów El Niño od początku porównywalnych pomiarów. The Guardian ostrzega, że susze, powodzie i upały mogą uderzyć jednocześnie w kilka ważnych regionów produkcyjnych, a wpływ na ceny żywności może być widoczny jeszcze w 2028 roku.
Dla polskich gospodarstw największym zagrożeniem nie musi być jednak bezpośrednia zmiana pogody. Skutki mogą dotrzeć do Polski przez ceny soi, śruty sojowej, kukurydzy, olejów roślinnych i innych surowców wykorzystywanych w produkcji pasz.
Znaczenie tego kanału jest duże. Według danych Ministerstwa Rolnictwa Polska sprowadza około 2,5 mln ton śruty sojowej rocznie, a importowany surowiec pokrywa ponad 70% zapotrzebowania na białko wykorzystywane w produkcji pasz. Ewentualne problemy ze zbiorami lub eksportem soi mogą więc przełożyć się na koszty produkcji drobiu, trzody chlewnej, mleka i wołowiny.
Nie oznacza to jednak, że światową produkcję rolną czeka pewne załamanie. Analiza danych NOAA, FAO, Wspólnego Centrum Badawczego Komisji Europejskiej i Europejskiego Banku Centralnego pokazuje bardziej złożony obraz. El Niño może przynieść poważne straty w części regionów, a w innych poprawić warunki uprawy. Wiele zależy także od zapasów, przebiegu handlu i decyzji państw eksportujących.
Bardzo silne El Niño coraz bardziej prawdopodobne
El Niño rozwija się, gdy w środkowej i wschodniej części równikowego Pacyfiku utrzymują się wyższe niż zwykle temperatury powierzchni morza. Zmiana wpływa na cyrkulację atmosferyczną, a przez to na rozkład opadów i temperatur w wielu częściach świata.
W mediach pojawiają się określenia „super El Niño” lub „Godzilla El Niño”. Nie są to jednak oficjalne kategorie meteorologiczne. NOAA posługuje się określeniem „bardzo silne El Niño”.
Według prognozy amerykańskiej agencji z 9 lipca istnieje 81% prawdopodobieństwa, że zjawisko osiągnie taką siłę między październikiem a grudniem 2026 roku. NOAA ocenia również na 97% prawdopodobieństwo, że El Niño utrzyma się co najmniej do początku wiosny 2027 roku.
Jeżeli prognoza się sprawdzi, obecny epizod może znaleźć się wśród najsilniejszych w serii danych sięgającej 1950 roku. Nie przesądza to jednak o wystąpieniu suszy lub powodzi w każdym kraju.
NOAA wyraźnie podkreśla, że nawet bardzo silne El Niño nie zawsze wywołuje typowe skutki pogodowe we wszystkich regionach. Siła zjawiska zwiększa prawdopodobieństwo określonych anomalii, ale nie stanowi gotowej prognozy dla konkretnego gospodarstwa.
Gdzie rolnictwo jest najbardziej zagrożone?
Największe ryzyko dotyczy regionów, w których rolnictwo silnie zależy od opadów, a gospodarstwa mają ograniczony dostęp do nawadniania, ubezpieczeń i kapitału potrzebnego do odbudowy produkcji.
FAO przeanalizowała 41 lat obserwacji satelitarnych, aby wskazać obszary, na których podczas silnych i bardzo silnych epizodów El Niño najczęściej występowała susza rolnicza. Wśród szczególnie narażonych regionów organizacja wymienia:
- Sahel i południową Afrykę,
- Azję Południową i Południowo-Wschodnią,
- suchy korytarz Ameryki Środkowej,
- Karaiby,
- część północnej Ameryki Południowej.
Na niektórych obszarach prawdopodobieństwo wystąpienia suszy na gruntach rolnych lub pastwiskach przekracza 50%. Nie oznacza to jednak, że plony spadną tam o połowę.
Wskaźnik pokazuje ryzyko wystąpienia stresu wodnego na podstawie wcześniejszych epizodów El Niño. Rzeczywiste straty będą zależeć od momentu pojawienia się suszy, fazy rozwojowej roślin, rodzaju gleby, dostępności wody oraz możliwości przesunięcia terminu siewu.
Susza rolnicza obejmuje już 65% gmin w Polsce. Jakie uprawy są najbardziej zagrożone?
Brak opadów może również pogarszać stan pastwisk, ograniczać dostęp do wody dla zwierząt i zmniejszać dostępność pasz objętościowych. W gospodarstwach prowadzących produkcję zwierzęcą może to prowadzić do spadku wydajności, wcześniejszego uboju części stada lub konieczności zakupu droższej paszy.
W innych regionach problemem może być nadmiar wody. Według analiz przywołanych przez The Guardian El Niño zwiększa ryzyko intensywnych opadów w części Ameryki Południowej. Ulewne deszcze mogą powodować podtopienia pól, erozję, wymywanie składników pokarmowych oraz opóźniać siewy i zbiory.
El Niño nie obniży plonów każdej uprawy
Wpływ zjawiska na rolnictwo nie jest jednolity. Ten sam epizod może ograniczyć produkcję w jednym regionie, a jednocześnie poprawić warunki uprawy w innym.
Europejski Bank Centralny zwraca uwagę, że El Niño historycznie sprzyjało plonom soi w Stanach Zjednoczonych i części Ameryki Południowej, natomiast częściej szkodziło jej produkcji w Azji.
Znaczenie ma więc nie tylko to, czy pojawi się susza, ale również gdzie wystąpi. Straty w państwach odgrywających dużą rolę w światowym eksporcie soi, kukurydzy lub ryżu mogą mieć znacznie większy wpływ na ceny niż podobny spadek produkcji w kraju, który większość zbiorów zużywa na własnym rynku.
Sytuację komplikują także zależności między poszczególnymi surowcami. Producenci mogą zmieniać strukturę zasiewów pod wpływem cen, a przemysł paszowy zastępować jeden składnik innym. Spadek podaży kukurydzy może więc zwiększać popyt na inne zboża lub śrutę sojową.
Wspólne Centrum Badawcze Komisji Europejskiej podkreśla, że prognozy cen podstawowych upraw nadal są obarczone dużą niepewnością. Modele JRC wskazują przede wszystkim na możliwość wzrostu cen pszenicy durum oraz, choć mniej jednoznacznie, kukurydzy.
Nie ma natomiast podstaw, aby zakładać jednoczesny spadek światowej produkcji wszystkich zbóż i roślin oleistych. Największe zagrożenie pojawi się wtedy, gdy straty wystąpią w tym samym czasie w kilku ważnych regionach eksportowych.
Skutki dla cen mogą być widoczne jeszcze w 2028 roku
Jak wynika z noty Goldman Sachs przytoczonej przez The Guardian, bardzo silne El Niño mogłoby podnieść światowe ceny surowców żywnościowych o 15,8%. W strefie euro ceny żywności dla konsumentów miałyby z tego powodu wzrosnąć o około 1,3%.
Pełne skutki rynkowe mogłyby być widoczne dopiero w drugiej połowie 2028 roku. Wynika to z różnych terminów siewu i zbiorów, stopniowego zużywania zapasów oraz czasu potrzebnego na przeniesienie kosztów przez kolejne ogniwa łańcucha żywnościowego.
Po nieudanych zbiorach najpierw zmieniają się notowania surowców. Dopiero później rosną koszty pasz, przetwórstwa, transportu i produkcji zwierzęcej. Podwyżki na sklepowych półkach mogą więc pojawić się znacznie później niż sama anomalia pogodowa.
Wartości Goldman Sachs należy jednak traktować jako scenariusz analityków banku. „The Guardian” nie przedstawił pełnej metodologii ani przedziału niepewności tych wyliczeń.
Bardziej przejrzyste, choć oparte na danych historycznych, szacunki opublikował Europejski Bank Centralny. Według jego analizy przejście od zwykłego do silnego El Niño mogło podnosić światowe ceny surowców żywnościowych maksymalnie o około 9%.
Najsilniejszy efekt następował średnio po 16 miesiącach, a wpływ mógł utrzymywać się przez dwa lata. Największą wrażliwość wykazywały soja, kukurydza i ryż. W przypadku pszenicy kierunek zmian był dodatni, ale wynik pozostawał statystycznie nieistotny. Oznacza to, że wzrost cen jest realnym zagrożeniem, ale nie można dziś wiarygodnie określić jednej wartości dla wszystkich produktów.
Spadek produkcji o 14,3% to skrajny scenariusz
Jedną z najbardziej alarmujących liczb przytoczonych przez The Guardian jest możliwy spadek światowej produkcji rolnej o 14,3%. Straty miałyby osiągnąć wartość 342,2 mld dolarów. Wyliczenie pochodzi od firmy Risilience, która analizuje ryzyko klimatyczne. Nie jest to jednak scenariusz bazowy, ale najwyższy z trzech wariantów przedstawionych przez firmę.
- W pierwszym scenariuszu Risilience zakłada anomalię temperatury powierzchni morza przekraczającą 2°C w analizowanym obszarze równikowego Pacyfiku. W takim wariancie model wskazuje na spadek produkcji rolnej o 3,7%. i straty o wartości 77,5 mld dolarów.
- Przy anomalii przekraczającej 3°C spadek produkcji miałby wynieść 9,1%, a wartość strat 192,9 mld dolarów.
- Dopiero trzeci wariant, łączący anomalię powyżej 4°C, silną falę upałów na półkuli północnej oraz wpływ na drugi sezon uprawowy, daje wynik 14,3%.
Progów stosowanych przez Risilience nie należy bezpośrednio porównywać z klasyfikacją NOAA. Instytucje mogą wykorzystywać inne wskaźniki, obszary pomiarowe i okresy odniesienia.
Risilience nie przypisała także poszczególnym scenariuszom konkretnego prawdopodobieństwa. Są to testy pokazujące możliwą skalę strat w określonych warunkach, a nie prognozy stwierdzające, że światowa produkcja na pewno spadnie o daną wartość.
Podobnie należy traktować możliwość wzrostu cen ryżu, oleju palmowego, cukru lub kawy o 50-100%. Tak silne podwyżki wymagałyby dotkliwych niedoborów, prawdopodobnie wzmocnionych ograniczeniami eksportowymi, działaniami rządów i reakcjami spekulacyjnymi.
Globalne zapasy zbóż są wysokie, ale nie każdy rynek jest odporny
Obecna sytuacja na światowym rynku zbóż nie wskazuje jeszcze na nieuchronny kryzys. FAO prognozuje, że światowe zapasy zbóż na koniec sezonów w 2027 roku wyniosą około 957,8 mln ton. Wskaźnik zapasów w relacji do zużycia ma utrzymać się na poziomie około 32%.
System Informacji o Rynku Rolnym AMIS oceniał na początku lipca, że rynki pozostają zasadniczo stabilne. Dostępne zapasy, dobre warunki części upraw i postęp zbiorów nadal ograniczają presję cenową.
Wysoki globalny poziom zapasów nie oznacza jednak, że cały zgromadzony towar jest łatwo dostępny dla importerów. Część znajduje się w krajach, które mogą ograniczyć eksport w przypadku obaw o własne bezpieczeństwo żywnościowe.
Zapasy pszenicy lub kukurydzy nie zrekompensują też bezpośrednio niedoboru ryżu, oleju palmowego, kawy czy kakao. Poszczególne rynki mają inną strukturę produkcji, zapasów i handlu.
Historia pokazuje, że obawy o braki żywności mogą skłaniać rządy do wprowadzania ograniczeń eksportowych. Takie decyzje zmniejszają podaż na rynku światowym i mogą podnosić ceny bardziej niż sam spadek zbiorów.
Co El Niño może oznaczać dla polskich rolników?
Najbardziej bezpośrednie ryzyko dla polskiego rolnictwa wiąże się z rynkiem pasz. Polska produkcja zwierzęca w dużym stopniu zależy od importowanej śruty sojowej. Wzrost jej światowych notowań może podnieść koszty żywienia drobiu, trzody chlewnej i bydła, nawet jeżeli zbiory zbóż w Polsce będą dobre.
Poszczególne grupy producentów mogą jednak odczuć skutki El Niño w różny sposób.
Hodowcy drobiu i trzody będą zwracać uwagę przede wszystkim na ceny śruty sojowej, kukurydzy i innych komponentów wysokobiałkowych.
Producenci mleka i bydła mogą odczuć wzrost cen pasz, zwłaszcza gdy globalne niedobory zbóż lub roślin oleistych zbiegną się z gorszą sytuacją paszową w Europie.
Dla producentów zbóż wyższe światowe notowania mogą oznaczać lepsze ceny sprzedaży, jeżeli gospodarstwo uzyska dobre plony. Jednocześnie wzrost cen pasz i nawozów może podnieść koszty w gospodarstwach prowadzących produkcję mieszaną.
Kluczowe będzie także to, czy przetwórcy i odbiorcy zaakceptują wzrost cen produktów zwierzęcych. Wyższe koszty żywienia nie zawsze od razu przekładają się na ceny skupu żywca lub mleka.
Co warto obserwować w kolejnych miesiącach?
O rzeczywistym wpływie El Niño zdecyduje nie tylko jego oficjalna klasyfikacja. Dla rynków rolnych szczególne znaczenie będą miały:
- rozwój monsunu w Indiach i sytuacja na rynku ryżu,
- warunki dla soi i kukurydzy w Stanach Zjednoczonych oraz Ameryce Południowej,
- produkcja oleju palmowego w Azji Południowo-Wschodniej,
- stan pastwisk w Afryce i części Ameryki Łacińskiej,
- ewentualne ograniczenia eksportowe,
- ceny śruty sojowej, kukurydzy i olejów roślinnych,
- kolejne prognozy NOAA oraz oceny FAO i AMIS.
Dopiero połączenie tych informacji pozwoli ocenić, czy El Niño pozostanie głównie źródłem większej zmienności, czy przerodzi się w poważniejszy szok podażowy.
Większa zmienność jest bardziej prawdopodobna niż globalne załamanie
Bardzo silne El Niño stanowi realne zagrożenie dla rolnictwa. Najbardziej narażone są regiony zależne od opadów, w których gospodarstwa mają ograniczone możliwości ochrony przed suszą i odbudowy produkcji.
Nie ma jednak podstaw, aby traktować spadek światowej produkcji o 14,3% albo wzrost cen niektórych produktów o 100% jako scenariusz przesądzony. Są to wyniki skrajnych symulacji, zakładających jednoczesne wystąpienie kilku wyjątkowo niekorzystnych zjawisk.
Bardziej prawdopodobnym skutkiem będzie nierówny rozkład strat: susza i problemy z pastwiskami w jednych regionach, powodzie w innych oraz poprawa warunków produkcji w części krajów.
Dla polskich gospodarstw najważniejszym kanałem wpływu mogą okazać się ceny pasz i surowców importowanych. To właśnie notowania soi, kukurydzy i olejów roślinnych pokażą, czy globalne ostrzeżenia zaczną przekładać się na realne koszty produkcji w Polsce.
Oprac. Maria Khamiuk
