StoryEditor

W marketach tureckie i serbskie czereśnie. Sadownik: nie mamy gdzie sprzedać towaru

Podczas protestu pod MRiRW sadownik z powiatu grójeckiego zwracał uwagę na trudności ze sprzedażą polskich owoców. Wskazywał, że w sieciach handlowych dominują importowane czereśnie, a producentom coraz trudniej znaleźć opłacalny rynek zbytu.

Agnieszka Kozłowska
18.07.2026., 17:00h

W zorganizowanym 14 lipca br. pod Ministerstwem Rolnictwa i Rozwoju Wsi przez NSZZ Solidarność RI proteście wziął udział m.in. Dominik Zawadzki, sadownik z powiatu grójeckiego (woj. mazowieckie). Rolnik starał się zwrócić uwagę na problemy także tej gałęzi rolnictwa.

– Praktycznie każda branża rolnicza jest już dojechana, dochodzi do ściany. My sadownicy też wielokrotnie mówiliśmy o tym, że poprzednie lata nas docisnęły przymrozkami, niższymi zbiorami. Ten sezon mamy podobny, do tego część upraw owoców miękkich została zniszczona przez upały – mówił Zawadzki.

Zalewają nas owoce z innych krajów

W jego ocenie, do tego dochodzi kolejny problem, jakim jest import owoców, sprzedawanych na krajowym rynku jako polski towar. – Zalewają nas owoce z innych krajów – grzmiał rolnik, wskazując głównie na import truskawek i czereśni.

– Sadownicy mają problem ze sprzedażą, ponieważ w marketach, przeważnie oferowana jest czereśnia turecka albo serbska. Nasza czereśnia praktycznie w marketach nie istnieje, nie mamy gdzie sprzedać towaru. Czy o to nam chodziło? Czy nam mówili wchodząc do Unii Europejskiej, że będą takie zagrożenia, że my nie będziemy mieli gdzie sprzedać towaru? – pytał rolnik dodając: - Gdzie my, Polacy, którzy pracujemy na tej ziemi, gdzie my mamy sprzedawać swoje towary?

Zobacz także: Kołodziejczak: rolnicy nie mogą żyć od klęski do klęski. "Wieś jest bardzo łatwo sterowalna"

Zakłady nie będą skupować jabłek?

Dominik Zawadzki przyznał też, że – według jego informacji – tegoroczny sezon jabłkowy też nie będzie udany dla sadowników.

– Zbiory będą niższe, do tego dochodzą głosy, że zakłady i tak nie będą skupować jabłek, bo podobno mają zapasy, a jeśli nawet to ceny będą bardzo niskie – mówił rolnik wskazując, że przyczyną tego stanu rzeczy są przede wszystkim zawirowania międzynarodowe.

To niezbyt dobre wiadomości, gdyż w magazynach sadowników znajdują się wciąż – jak ocenia Zawadzki – jeszcze spore zapasy jabłek z zeszłego roku.

image

Nie będzie dopłat do świń. Minister wyjaśnił, dlaczego odrzucił postulat hodowców

– Sadownicy nie mają co z tym zrobić, chłodnie cały czas chłodzą, bo jest gorąco. Pieniądze, które uzyskują ewentualnie za sprzedaż, nie pokrywają w tej chwili praktycznie już nawet kosztów przechowywania – przyznał Dominik Zawadzki.

Rolnicy potrzebują rozwiązań!

Sadownik alarmował pod ministerstwem rolnictwa: – Nie tylko zboża, nie tylko trzoda chlewna, nie tylko mleko, również sadownicy, widzą swoją sytuację w czarnych barwach. Nie wiemy co dalej. Potrzebujemy rozwiązań systemowych, nie mamy żadnej ochrony własnego rynku, nie mamy przetwórni, nie mamy ubezpieczeń. Jesteśmy pozostawieni w samym sobie, doszliśmy wszyscy do ściany, czas to zmienić! – apelował Dominik Zawadzki.

Zobacz WIDEO:

Agnieszka Kozłowska

Agnieszka KozłowskaAgnieszka Kozłowska
POWRÓT DO STRONY GŁÓWNEJ
18. lipiec 2026 17:02