Systemy chłodnicze należą do kluczowych elementów infrastruktury każdego gospodarstwa produkującego surowiec na rynek.
Bez szybkiego schłodzenia świeżo udojonego mleka do temperatury około 4°C nie jest możliwe zachowanie jego jakości mikrobiologicznej ani spełnienie wymogów odbiorców.
Tymczasem nadchodzące zmiany regulacyjne dotyczące fluorowanych gazów cieplarnianych (tzw. F-gazów) mogą w najbliższych latach znacząco wpłynąć na funkcjonowanie tej części produkcji.
Modernizacja lub wymiana będzie trudniejsza
Nowe przepisy unijne przewidują stopniowe wycofywanie z rynku czynników chłodniczych o wysokim potencjale tworzenia efektu cieplarnianego.
W praktyce oznacza to, że po 2027 roku wprowadzanie do obrotu wielu typów nowych urządzeń chłodniczych wykorzystujących popularne dziś F-gazy będzie poważnie ograniczone lub zupełnie niemożliwe.
Choć istniejące instalacje będą mogły nadal pracować, to ich modernizacja lub wymiana stanie się znacznie trudniejsza i kosztowniejsza.
Czym są fluorowane gazy cieplarniane?
F-gazy to syntetyczne substancje chemiczne stosowane głównie jako czynniki chłodnicze w urządzeniach chłodniczych, klimatyzacyjnych oraz pompach ciepła. Najczęściej należą do grupy wodorofluorowęglowodorów (HFC). Zyskały one popularność, ponieważ są nietoksyczne, niepalne i bardzo efektywne energetycznie.
Ich zasadniczą wadą jest jednak bardzo wysoki współczynnik globalnego ocieplenia (GWP). Oznacza to, że w przypadku uwolnienia do atmosfery oddziałują na klimat wielokrotnie silniej niż dwutlenek węgla. Z tego powodu stały się jednym z celów polityki klimatycznej Unii Europejskiej.
Dlaczego chłodzenie mleka jest tak ważne?
Produkcja mleka wymaga ciągłości technologicznej. Zbiorniki schładzające pracują codziennie, często przez całą dobę, a ich niezawodność bezpośrednio przekłada się na jakość i wartość handlową surowca.
Specyfika gospodarstw mlecznych powoduje, że stosowane instalacje muszą spełniać kilka jednocześnie trudnych warunków: wysoką wydajność chłodniczą w krótkim czasie, odporność na intensywną eksploatację, prostą obsługę, bezpieczeństwo użytkowania w pobliżu zwierząt i ludzi, a także relatywnie niskie koszty inwestycyjne.
Dotychczas F-gazy spełniały te wymagania najlepiej, dlatego stały się standardem w schładzalnikach mleka na całym świecie.
Kluczowe zmiany po 2027 roku
Najważniejszą konsekwencją nowych regulacji nie jest natychmiastowy zakaz użytkowania istniejących urządzeń, lecz ograniczenie dostępności nowych instalacji opartych na tradycyjnych czynnikach chłodniczych.
Oznacza to, że rolnicy będą mogli nadal korzystać z obecnych zbiorników, jednak serwisowanie stanie się z czasem droższe i trudniejsze, a zakup nowych urządzeń może wymagać przejścia na inną technologię.
Eksperci mówią krótko: szykuje się wymuszona modernizacja parku maszynowego w gospodarstwach.
Czy są alternatywne technologie?
Oczywiście istnieją na rynku rozwiązania wykorzystujące czynniki o bardzo niskim wpływie na klimat, określane często jako "naturalne". Jednak każde z nich wiąże się z określonymi ograniczeniami.
Dwutlenek węgla (CO₂) – technologia ta cechuje się wysoką efektywnością energetyczną i minimalnym wpływem na klimat. Wymaga jednak pracy pod bardzo wysokim ciśnieniem, co podnosi koszty instalacji i serwisu. Najlepiej sprawdza się w dużych systemach przemysłowych.
Amoniak (NH₃) – od lat jest stosowany w wielkich chłodniach i zakładach przetwórczych. Charakteryzuje się doskonałymi właściwościami chłodniczymi, ale jest substancją toksyczną i wymaga rygorystycznych zabezpieczeń. W małych instalacjach przy gospodarstwach jego użycie jest ograniczone względami bezpieczeństwa.
Węglowodory (np. propan) – bardzo efektywne i przyjazne dla klimatu, lecz palne. W związku z tym przepisy ograniczają ilość czynnika, jaka może znajdować się w jednym urządzeniu, co utrudnia zastosowanie w dużych zbiornikach do mleka.
Ekonomiczne aspekty zmian
Najpoważniejszą barierą transformacji nie jest sama dostępność technologii, lecz jej koszt. Wymiana systemu chłodzenia w gospodarstwie może oznaczać potężny wydatek inwestycyjny, szczególnie w przypadku dużych stad.
Do kosztów zakupu urządzeń dochodzą często: przebudowa pomieszczeń technicznych, dostosowanie instalacji elektrycznej, szkolenia z obsługi nowych systemów, droższy serwis, a także przestoje w produkcji podczas modernizacji.
Dla wielu gospodarstw rodzinnych może to być obciążenie trudne do udźwignięcia bez wsparcia zewnętrznego.
Czy zmiany są realne dla wszystkich?
Z technicznego punktu widzenia rozwiązania zastępujące F-gazy istnieją, jednak nie zawsze są dostępne w formie gotowych produktów przeznaczonych do typowych schładzalników mleka stosowanych w gospodarstwach. Szczególnie trudna sytuacja dotyczy średnich i mniejszych producentów, którzy potrzebują niezawodny urządzeń, które będą łatwe w obsłudze, stosunkowo tanie, a przede wszystkim dostępne w standardowej ofercie rynkowej.
W wielu przypadkach takie rozwiązania są dopiero rozwijane lub mają ograniczoną dostępność.
Jakie są możliwe kierunki działań? W obliczu nadchodzących zmian gospodarstwa mleczne rozważają kilka strategii. Po pierwsze – maksymalne wydłużanie eksploatacji obecnych urządzeń. Po drugie – modernizację istniejących instalacji, jeśli jest technicznie możliwa. Po trzecie – stopniowe inwestowanie w nowe technologiei i wreszcie po czwarte – oczekiwanie na programy wsparcia publicznego.
Coraz częściej podkreśla się, że transformacja chłodnictwa w rolnictwie powinna być rozłożona w czasie i wsparta finansowo, aby nie doprowadzić do spadku produkcji mleka.
Zmiany dotyczące F-gazów mogą mieć konsekwencje wykraczające poza pojedyncze gospodarstwa. Wzrost kosztów produkcji surowca może przełożyć się na: przyspieszenie koncentracji produkcji, presję na ceny skupu mleka, czy wreszcie rezygnację części mniejszych producentów z hodowli bydła mlecznego.
W dłuższej perspektywie może to zmienić strukturę całego sektora mleczarskiego.
Można ubiegać się o derogację przepisów
Stopniowe wycofywanie fluorowanych gazów cieplarnianych stanowi element globalnej polityki ograniczania emisji gazów o wysokim wpływie na klimat. Dla rolnictwa, a szczególnie dla gospodarstw mlecznych, oznacza to jednak konieczność kosztownej modernizacji jednego z najważniejszych elementów infrastruktury produkcyjnej.
Choć obecne instalacje nie zostaną nagle wyłączone z użytkowania, to dostępność nowych urządzeń opartych na dotychczasowych technologiach będzie malała. Kluczowe znaczenie dla stabilności sektora będzie miało tempo rozwoju bezpiecznych i opłacalnych alternatyw oraz ewentualne mechanizmy wsparcia inwestycyjnego.
Federacja Branżowych Związków Producentów Rolnych zwraca uwagę, że poszczególne państwa członkowskie UE mogą ubiegać się o derogacje w Komisji Europejskiej, czyli czasowe odstępstwo od unijnych przepisów.
"Copa-Cogeca planuje rozpoznać sytuację w pozostałych krajach Unii, aby ocenić skalę problemu i możliwość wypracowania wspólnego stanowiska sektora. Dyskusja nad rozporządzeniem trwa, a jego skutki obejmą wiele gałęzi gospodarki, w tym produkcję mleka" – czytamy w komunikacie po ostatnim spotkaniu grupy roboczej "Mleko" Copa-Cogeca.
Jak jest skala problemu?
Dorota Grabarczyk z Polskiej Federacji Hodowców Bydła i Producentów Mleka wyjaśnia, że temat jest aktualnie analizowany, jednak z pierwszych danych wynika, że kłopot nie będzie bardzo duży, jeżeli chodzi o polskie gospodarstwa mleczarskie.
Dlaczego? – W większości gospodarstw mamy dosyć nowoczesny sprzęt, który już spełnia nowe normy. Natomiast problem może być tam, gdzie są trochę starsze urządzenia chłodzące – zaznacza Grabarczyk.
Nowe przepisy oprócz np. schładzarek do mleka dotyczą także chłodni i magazynów żywności, instalacji do przechowywania owoców i warzyw oraz agregatów chłodniczych i systemów klimatyzacji w budynkach inwentarskich.
Krzysztof Zacharuk
