StoryEditor

Zakaz reklamy mięsa, czyli rolnictwo kozłem ofiarnym polityki klimatycznej?

Od 1 maja 2026 r. w Amsterdanie zacznie obowiązywać zakaz reklamy mięsa. Władze miasta argumentują, że to element strategii klimatycznej i zdrowotnej, natomiast sektor rolno-spożywczy ostrzega przed niebezpiecznym precedensem dla producentów mięsa w całej Europie.

17.02.2026., 15:00h

Decyzja włodarzy holenderskiej stolicy to jeden z najbardziej radykalnych kroków podejmowanych dotychczas przez europejskie samorządy w obszarze polityki żywnościowej.

Zakaz obejmie wszystkie miejskie nośniki reklamowe – od przystanków autobusowych po cyfrowe ekrany w metrze – i dotyczy zarówno mięsa czerwonego, drobiu, jak i produktów przetworzonych.

Choć regulacja nie ogranicza sprzedaży ani produkcji, jej znaczenie wykracza poza symbolikę. W praktyce może ona wpływać na strukturę popytu oraz wizerunek sektora hodowlanego w całej Europie.

Presja klimatyczna a sektor zwierzęcy

Produkcja zwierzęca znajduje się pod rosnącą presją polityki klimatycznej UE. Hodowla bydła, trzody chlewnej i drobiu odpowiada za znaczną część emisji gazów cieplarnianych w rolnictwie, a jednocześnie stanowi fundament bezpieczeństwa żywnościowego i eksportu wielu krajów.

image
Liczący ponad 900 tys. mieszkańców Amsterdam to miasto, które słynie z wielu kontrowersyjnych decyzji
FOTO: Archiwum

Dla Polski – jednego z największych producentów mięsa drobiowego w UE oraz istotnego eksportera wołowiny – wszelkie działania ograniczające konsumpcję produktów zwierzęcych w Europie Zachodniej mogą mieć wymierne skutki gospodarcze.

Możliwe konsekwencje dla polskich producentów

Jeżeli na podobne pomysły wpadną władze innych miast, to polskiemu rolnictwu grozi nie tylko chwilowy spadek popytu, ale również trwałe zmiany nawyków konsumenckich, szczególnie wśród młodszych mieszkańców dużych miast.

Niższa konsumpcja w Europie Zachodniej oznacza większą podaż na rynku wewnętrznym i potencjalne obniżki cen skupu. Realny jest tzw. efekt domina, jeśli podobne regulacje wprowadzą inne metropolie – np. w Belgii, Niemczech czy krajach skandynawskich. Ograniczenia mogą stać się elementem nowej normy politycznej.

Firmy eksportujące mięso będą zmuszone do większej obecności w kanałach prywatnych, cyfrowych i bezpośrednich, co znacznie zwiększy koszty promocji.

Niepokojący sygnał zmiany polityki żywnościowej

Zakaz reklam nie eliminuje mięsa z rynku, ale wpływa na jego postrzeganie. Produkty pochodzenia zwierzęcego przestają być traktowane jako neutralne dobro konsumpcyjne, a zaczynają funkcjonować w debacie publicznej podobnie jak paliwa kopalne czy alkohol – jako towary obciążone kosztami społecznymi i środowiskowymi.

image
Jacek Zarzecki, wiceprzewodniczący Polskiej Platformy Zrównoważonej Wołowiny
FOTO: Krzysztof Zacharuk

Dla polskiego rolnictwa to sygnał, że przyszłe wyzwania mogą dotyczyć nie tylko produkcji i standardów środowiskowych, lecz także wizerunku całego sektora.

– W całej sprawie oficjalnie chodzi o klimat i zdrowie publiczne. Nieoficjalnie – o redefinicję modelu żywienia i stopniowe ograniczanie znaczenia produktów pochodzenia zwierzęcego. Zakaz reklam mięsa wpisuje się w coraz wyraźniejszy trend polityczny, w którym produkcja zwierzęca przedstawiana jest jako problem, a nie filar gospodarki żywnościowej – komentuje Jacek Zarzecki, rolnik z woj. warmińsko-mazurskiego, wiceprzewodniczący Polskiej Platformy Zrównoważonej Wołowiny.

Podkreśla, że taka sytuacja jest nie do zaakceptowania. – To po prostu próba forsowania pewnej ideologii – zaznacza.

Podobnie uważa Jerzy Wierzbicki, prezes Polskiego Zrzeszenia Producentów Bydła Mięsnego, który wskazuje, że europejskie rolnictwo już dziś należy do najbardziej regulowanych i efektywnych środowiskowo na świecie. – Ograniczanie promocji legalnych produktów spożywczych może prowadzić do paradoksalnych skutków – zwiększenia importu z regionów o niższych standardach produkcji – zaznacza.

image
Jerzy Wierzbicki, prezes Polskiego Zrzeszenia Producentów Bydła Mięsnego
FOTO: Krzysztof Zacharuk

Wierzbicki jest zdania, że taka sytuacja oznacza dla producentów w krajach takich jak Polska ryzyko podwójnej presji: rosnących kosztów środowiskowych oraz malejącego popytu w zamożnych społeczeństwach Zachodu.

– Z pewnością decyzja Amsterdamu powinna wywołać także pytania o granice ingerencji władz publicznych w styl życia mieszkańców. Zakaz nie dotyczy samej sprzedaży mięsa, ale ogranicza jego obecność w przestrzeni publicznej, a więc wpływa na kształtowanie preferencji konsumenckich – uważa prezes Polskiego Zrzeszenia Producentów Bydła Mięsnego i dodaje: – To model polityki, w którym państwo lub samorząd nie zakazuje produktu, lecz stopniowo zmniejsza jego widoczność i społeczną akceptację.

Jednocześnie zwraca uwagę, że Amsterdam, podobnie jak Warszawa, należy do inicjatywy C40. To globalna sieć burmistrzów i prezydentów miast (zrzesza blisko 100 metropolii), którzy za jeden ze strategicznych celów stawiają sobie ograniczenie emisji i zmniejszenie śladu węglowego.

– Właśnie w ramach tej inicjatywy mówiło się o tym, żeby redukować spożywanie mięsa czy ograniczyć zakupy nowych ubrań. Pytanie, w jaki sposób miasta chcą do tego doprowadzić, jak chcą osiągnąć te cele? Bo na razie to wszystko wydaje się niedorzeczne – podkreśla Jerzy Wierzbicki.

"Nie możemy zaniechać działań na rzecz ochrony klimatu"

Czy takie pomysły są do obrony? Dr hab. Zbigniew Karaczun, prof. Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie, który jest ekspertem think tanku Żywność dla Przyszłości, uważa, że zdecydowanie tak.

Podkreśla, że reklama ma realny wpływ na wybory konsumentów, często wzmacniając zachowania niekorzystne dla zdrowia i klimatu – jej odpowiedzialność społeczna jest więc kluczowa.

image
dr hab. Zbigniew Karaczun, prof. SGGW
FOTO: Robert Jeszke

– Świat szybko się zmienia, ale jedno pozostaje pewne: jeśli chcemy zapewnić sobie bezpieczeństwo, nie możemy zaniechać działań na rzecz ochrony klimatu. O ich skuteczności decydują decyzje polityczne i działania biznesu, lecz część odpowiedzialności spoczywa także na nas – konsumentkach i konsumentach. Dlatego wspieranie prawidłowych decyzji konsumenckich ma dziś kluczowe znaczenie – tłumaczy Karaczun.

Ekspert zwraca uwagę, że marketing w dużym stopniu wpływa na nasze nawyki. Często wzmacnia zachowania niekorzystne z punktu widzenia ochrony klimatu, środowiska czy zdrowia.

– W przeszłości widzieliśmy to choćby w latach 50. i 60., gdy reklamy przekonywały, że palenie tytoniu nie szkodzi zdrowiu. Podobne mechanizmy działają do dziś – w reklamach samochodów, które nigdy nie stoją w korkach, czy w kampaniach podkreślających pojedyncze "zielone" inicjatywy firm, sugerujące ich większe zaangażowanie w zrównoważony rozwój, niż ma to miejsce w rzeczywistości. Dlatego tak istotna jest społeczna i ekologiczna odpowiedzialność branży reklamowej – przyznaje naukowiec.

"Decyzja może stać się ważnym punktem odniesienia"

Czy zakaz reklamy mięsa ma duże znaczenie? – Z punktu widzenia zdrowia i klimatu jest to decyzja o wyjątkowym ciężarze. Badania Lancet Countdown wskazują, że nadmierne spożycie mięsa przyczynia się do wielu chorób dietozależnych. Jego produkcja odpowiada natomiast za 60–80% emisji gazów cieplarnianych generowanych przez światowe rolnictwo – zauważa prof. Zbigniew Karaczun.

Jego zdaniem, ograniczenie promocji produktów o tak dużym wpływie na klimat i zdrowie może przełożyć się na realne korzyści dla mieszkanek i mieszkańców, a także stanowić impuls do zmian w innych miastach.

image
Czy zakaz reklamy mięsa obejmie również inne miasta Unii Europejskiej?
FOTO: Pixabay

– Decyzja Amsterdamu może stać się ważnym punktem odniesienia dla innych europejskich stolic i władz lokalnych na całym świecie. Pokazuje, że odpowiedzialność za klimat i zdrowie może być realizowana także poprzez politykę reklamową i że branża kreatywna może odegrać w tym procesie kluczową rolę – podkreśla.

Wycieczki i samochody również z zakazem

Na koniec warto dodać, że w Amsterdanie oprócz zakazu reklamy mięsa od 1 maja zostanie wprowadzony także zakaz promocji paliw kopalnych.

To oznacza, że zakazane będą nie tylko billboardy czy citilighty zachęcające do zjedzenia wieprzowiny, wołowiny czy drobiu, ale również podróży lotniczych, rejsów wycieczkowych oraz samochodów z silnikami spalinowymi. Taka promocja zniknie z ulic, stacji metra i dworców w całym Amsterdamie.

Krzysztof Zacharuk

Krzysztof Zacharuk
Autor Artykułu:Krzysztof Zacharuk
Pozostałe artykuły tego autora
Masz pytanie lub temat?Napisz do autora
POWRÓT DO STRONY GŁÓWNEJ
17. luty 2026 15:11