Za ustawą głosowało 381 parlamentarzystów, przeciw było 28, a 5 osób wstrzymało się od głosu. Zobacz pełne wyniki głosowania.
Jej głównym celem jest odejście od praktyki długotrwałego trzymania zwierząt na uwięzi oraz zapewnienie im warunków pozwalających na realizację naturalnych potrzeb.
Zwolennicy zmian mówią o koniecznej poprawie dobrostanu zwierząt, jednak wielu rolników obawia się nowych kosztów i kolejnych obowiązków nakładanych na gospodarstwa.
Choć publiczna debata koncentrowała się głównie na psach, nowe przepisy dotyczą również kotów. To oznacza, że skutki ustawy odczują właściciele różnych zwierząt utrzymywanych na terenach wiejskich.
Drugie podejście do głośnych przepisów
Spór wokół tzw. ustawy łańcuchowej trwa od wielu miesięcy. Podobne rozwiązania zostały zawetowane przez prezydenta Karola Nawrockiego. Jednym z głównych powodów sprzeciwu były szczegółowe wymogi dotyczące utrzymywania zwierząt, w tym parametry kojców dla psów.
Krytycy argumentowali wówczas, że część przepisów może być trudna do zastosowania w praktyce i generować wysokie koszty dla właścicieli zwierząt.
Nowa wersja ustawy została zmodyfikowana, jednak jej podstawowy cel pozostał taki sam – poprawa warunków utrzymywania zwierząt domowych oraz ograniczenie przypadków ich długotrwałego przetrzymywania na uwięzi.
Co dokładnie zmieni ustawa łańcuchowa?
Najważniejszą zmianą jest zakaz trzymania zwierząt domowych na uwięzi jako stałej formy ich utrzymywania. Przepisy obejmują zarówno psy, jak i koty.
Ustawodawcy podkreślają, że zwierzęta powinny mieć zapewnioną możliwość swobodnego poruszania się, odpowiednie schronienie, dostęp do wody oraz warunki odpowiadające ich potrzebom gatunkowym i behawioralnym.
Nowelizacja wprowadza również obowiązek zapewnienia zwierzętom warunków umożliwiających realizację ich naturalnych potrzeb. To właśnie ten zapis stał się jednym z najbardziej dyskutowanych elementów ustawy.
"Naturalne potrzeby" – zapis, który budzi pytania
Według autorów projektu nowe przepisy mają przeciwdziałać sytuacjom, w których zwierzęta przez lata przebywają w warunkach uniemożliwiających normalne funkcjonowanie.
Przeciwnicy ustawy zwracają jednak uwagę, że pojęcie "naturalnych potrzeb" może być interpretowane bardzo szeroko. W praktyce pojawiają się pytania o to, jakie warunki będą uznawane za wystarczające i według jakich kryteriów będą oceniane podczas kontroli.
Organizacje rolnicze podkreślają, że nieprecyzyjne przepisy mogą prowadzić do sporów interpretacyjnych i zwiększać niepewność prawną właścicieli gospodarstw.
Kluczowe mogą okazać się rozporządzenia ministra
Choć ustawa wyznacza ogólne kierunki zmian, wiele szczegółów ma zostać określonych dopiero w przepisach wykonawczych przygotowanych przez ministra rolnictwa.
To właśnie ten etap budzi największe zainteresowanie na wsi. Rolnicy zwracają uwagę, że od treści przyszłych rozporządzeń będzie zależeć rzeczywisty zakres nowych obowiązków. Dotyczy to między innymi wymagań związanych z kojcami, wybiegami czy innymi miejscami przeznaczonymi do utrzymywania zwierząt.
W praktyce to właśnie przepisy wykonawcze mogą zdecydować o tym, czy gospodarstwa będą musiały ponosić dodatkowe nakłady inwestycyjne.
Rolnicy obawiają się kosztów
W wielu gospodarstwach psy pełnią funkcję stróżującą, a sposób ich utrzymywania jest dostosowany do specyfiki danego miejsca. Rolnicy podkreślają, że ewentualna konieczność przebudowy infrastruktury może oznaczać dodatkowe wydatki w czasie, gdy koszty prowadzenia działalności rolnej pozostają wysokie.
Obawy dotyczą szczególnie mniejszych gospodarstw rodzinnych. Ich właściciele wskazują, że nawet pozornie niewielkie zmiany mogą wymagać inwestycji w ogrodzenia, wybiegi czy nowe miejsca przeznaczone dla zwierząt.
Dodatkowym problemem jest brak informacji o ewentualnym wsparciu finansowym dla osób, które będą musiały dostosować swoje gospodarstwa do nowych wymogów.
Czy wraca duch "Piątki dla zwierząt"?
Choć obecna ustawa nie dotyczy hodowli zwierząt gospodarskich, podczas debaty wielokrotnie pojawiały się odniesienia do głośnej "Piątki dla zwierząt", która kilka lat temu wywołała masowe protesty rolników.
Część środowiska rolniczego obawia się, że kolejne regulacje związane z dobrostanem zwierząt mogą w przyszłości obejmować następne obszary działalności gospodarstw. Dlatego wielu gospodarzy z dużą uwagą śledzi obecne prace legislacyjne.
Zwolennicy ustawy odpowiadają natomiast, że poprawa warunków utrzymywania zwierząt domowych nie powinna budzić kontrowersji i jest zgodna z oczekiwaniami coraz większej części społeczeństwa.
Co będzie dalej?
Po uchwaleniu przez Sejm ustawa trafi do kolejnych etapów procesu legislacyjnego (Senat, prezydent RP). Jeżeli ostatecznie wejdzie w życie, właściciele psów i kotów będą musieli dostosować się do nowych zasad ich utrzymywania.
Dla rolników najważniejsze będą jednak szczegóły, które mają zostać doprecyzowane w przepisach wykonawczych. To właśnie one pokażą, czy zmiany będą miały przede wszystkim charakter porządkujący, czy też przełożą się na realne koszty dla gospodarstw.
Jedno jest pewne – uchwalenie ustawy nie kończy dyskusji. Dla wielu mieszkańców wsi najważniejsze pytania dotyczące skutków nowych przepisów pozostają nadal bez odpowiedzi.
Pełen proces legislacyjny ustawy można prześledzić tutaj.
Krzysztof Zacharuk
