Protesty rolników, brak skutecznego systemu ubezpieczeń, polityczne nastroje na wsi i przyszłe członkostwo Ukrainy w Unii Europejskiej – o tych wyzwaniach mówił na antenie radia TOK FM poseł Michał Kołodziejczak (Klub Parlamentarny Koalicja Obywatelska).
Protest rolników to sygnał narastających problemów
We wtorek przed Ministerstwem Rolnictwa i Rozwoju Wsi protestowali rolnicy, którzy alarmowali o pogarszającej się sytuacji ekonomicznej gospodarstw. Wśród najczęściej podnoszonych problemów znalazły się niskie ceny skupu, rosnące koszty produkcji oraz ryzyko bankructw wielu gospodarstw.
Zdaniem Michała Kołodziejczaka lista problemów jest jednak znacznie dłuższa. W rozmowie z Tomaszem Sekielskim były wiceminister rolnictwa wskazał, że jednym z najsłabszych elementów funkcjonowania polskiego rolnictwa pozostaje system ubezpieczeń.
Potrzebujemy nowoczesnych ubezpieczeń, a nie pomocy po klęskach
Według byłego wiceministra obecny model nie zapewnia rolnikom realnego bezpieczeństwa. W praktyce gospodarstwa wciąż są uzależnione od decyzji kolejnych rządów o uruchomieniu nadzwyczajnej pomocy po suszy, gradobiciu, przymrozkach czy powodziach.
– Rolnicy powinni mieć możliwość zabezpieczenia swojego gospodarstwa wcześniej, a nie czekać na kolejne programy pomocowe po wystąpieniu strat – podkreślał.
W ocenie Kołodziejczaka Polska potrzebuje systemu, który pozwoli producentom skutecznie zarządzać ryzykiem i ograniczy konieczność każdorazowego uruchamiania specjalnych programów wsparcia po wystąpieniu klęsk żywiołowych. Jego zdaniem stabilne ubezpieczenia są dziś równie ważnym elementem bezpieczeństwa gospodarstw jak dopłaty bezpośrednie czy dostęp do preferencyjnych kredytów.
"Największe wpływy mają PiS i Konfederacja"
Rozmowa dotyczyła również sytuacji politycznej na polskiej wsi. Pytany o to, które ugrupowania mają dziś największy wpływ na mieszkańców obszarów wiejskich, Kołodziejczak nie pozostawił wątpliwości.
– Na polskiej wsi największe wpływy mają ci, którzy budują takie nienawistne emocje i to jest Prawo i Sprawiedliwość oraz Konfederacja – powiedział.
Były wiceminister ocenił, że poparcie dla tych ugrupowań wynika przede wszystkim z odwoływania się do emocji, a nie merytorycznej debaty o problemach rolnictwa. Zaznaczył jednocześnie, że nie uważa mieszkańców wsi za zacofanych.
– Mentalnie jest w bardzo trudnym momencie i niektórym środowiskom zależy, żeby była w tym miejscu, bo jest bardzo łatwo sterowalna – stwierdził.
"Budowano emocjonalne zagrożenie"
Jako przykład polityki opartej na emocjach Kołodziejczak wskazał debatę wokół umowy handlowej Unii Europejskiej z państwami Mercosur.
– Wystarczyło powiedzieć, że Mercosur jest zły. Nikt nie potrafił powiedzieć dlaczego i wszyscy to łykali, bo budowano emocjonalne zagrożenie – mówił.
Warto przypomnieć, że umowa UE–Mercosur od wielu miesięcy budzi sprzeciw części organizacji rolniczych w Europie. Producenci obawiają się zwiększonego importu żywności z Ameryki Południowej, która często wytwarzana jest przy niższych standardach środowiskowych i dobrostanowych niż obowiązujące w Unii Europejskiej.
Kołodziejczak: większym wyzwaniem będzie Ukraina
Zdaniem byłego wiceministra znacznie poważniejszym wyzwaniem dla polskiego rolnictwa może okazać się jednak przyszłe rozszerzenie Unii Europejskiej o Ukrainę.
– To była bardzo ciekawa gra. Dużym firmom inwestującym na Ukrainie mogło zależeć na tym, żebyśmy rozmawiali o Mercosur, a nie o zagrożeniu z Ukrainy, które do nas przyjdzie – powiedział.
Kwestia akcesji Ukrainy do UE od wielu miesięcy pozostaje jednym z najważniejszych tematów w europejskim rolnictwie. Organizacje producentów z Polski i innych państw członkowskich podkreślają, że integracja powinna zostać poprzedzona odpowiednimi okresami przejściowymi i mechanizmami ochronnymi.
Rolnicy obawiają się przede wszystkim wzrostu nierównej konkurencji w sektorach zbóż, rzepaku, cukru, drobiu i mięsa.
Rolnictwo potrzebuje systemowych rozwiązań
Wypowiedzi Michała Kołodziejczaka pokazują, że dyskusja o przyszłości polskiego rolnictwa coraz częściej wykracza poza kwestie wysokości dopłat czy cen skupu.
Coraz większego znaczenia nabierają zarządzanie ryzykiem, stabilny system ubezpieczeń oraz przygotowanie polskiego rolnictwa na zmiany, które mogą przynieść kolejne lata, w tym ewentualne rozszerzenie Unii Europejskiej.
Zdaniem byłego wiceministra bez takich rozwiązań gospodarstwa nadal będą uzależnione od doraźnych decyzji politycznych podejmowanych po każdej kolejnej klęsce.
Krzysztof Zacharuk
