To problem nie tylko dla przetwórców. Kondycja zakładów ma znaczenie również dla hodowców, bo to one są jednym z najważniejszych ogniw łączących gospodarstwo z rynkiem.
Branża mięsna walczy o konkurencyjność
Eksport odgrywa coraz większą rolę w funkcjonowaniu polskiego sektora mięsnego. Według danych przywoływanych przez przedstawicieli branży w 2025 roku jego wartość wyniosła blisko 13 mld euro, a w pierwszych sześciu miesiącach 2026 roku przekroczyła już 6 mld euro.
Polskie firmy konkurują na zagranicznych rynkach jakością i bezpieczeństwem produktów, ale jednym z najważniejszych argumentów pozostaje cena. Ostateczna cena produktu jest natomiast związana z kosztami jego wytworzenia.
Jednym z istotnych składników kosztów zakładów mięsnych jest energia elektryczna. Prąd jest potrzebny nie tylko do prowadzenia procesów produkcyjnych. Zakłady wykorzystują go również do chłodzenia i mrożenia mięsa, utrzymywania odpowiednich temperatur, wentylacji oraz pracy urządzeń wykorzystywanych podczas uboju i przetwórstwa.
Wzrost cen energii oznacza więc większą presję na koszty działalności i marże przedsiębiorstw.
UPEMI: przemysł mięsny pominięty
Sprawa nabrała znaczenia w związku z projektem ustawy "O wsparciu przedsiębiorców sektorów energochłonnych z tytułu ponoszenia kosztów energii elektryczne" z 2 września 2026 roku.
Jak wskazuje Unia Producentów i Pracodawców Przemysłu Mięsnego, projekt nie przewiduje wsparcia dla producentów i przetwórców mięsa. Organizacja zwraca uwagę, że w katalogu przedsiębiorstw przewidzianych do objęcia pomocą znalazły się inne sektory przemysłu spożywczego.
– W mojej opinii to kuriozalna sytuacja – mówi Wiesław Różański, prezes Unii Producentów i Pracodawców Przemysłu Mięsnego. – Mieliśmy już do czynienia z podobnym projektem za poprzednich rządów. Wydaje się, że nie wyciągnięto żadnych wniosków ze zgłaszanych przez nas apeli i próśb.
Zdaniem przedstawiciela sektora brak wsparcia może pogorszyć pozycję polskich firm.
– Wysokie koszty energii to nie tylko niższa konkurencyjność na rynkach międzynarodowych, ale również ryzyko wyższych cen na rynku krajowym. Nie widzę powodu, dla którego takim wsparciem może być objęty producent soków i przetworów rybnych, a nie producent wędlin i mięsa – przekonuje Różański.
Ile energii zużywa przemysł mięsny?
Jednym z argumentów UPEMI jest wysokie zapotrzebowanie energetyczne sektora. Organizacja powołuje się na wyniki badań opublikowanych w 2021 roku przez zespół naukowców związanych m.in. z University of Sussex Business School, Colorado School of Mines, Hanyang University oraz Trinity College Dublin.
Analiza obejmująca Austrię, Polskę, Francję, Niemcy, Hiszpanię i Wielką Brytanię wskazywała na średnie zużycie energii elektrycznej na poziomie 366 kWh na tonę w przetwórstwie mięsa oraz 326 kWh na tonę podczas uboju.
Dla porównania w produkcji napojów oraz przetwarzaniu owoców i warzyw było to średnio 253 kWh na tonę.
Są to wartości średnie wynikające z analizowanych procesów, a nie zużycie charakterystyczne dla każdego zakładu. Pokazują jednak, że energia stanowi istotny element kosztów funkcjonowania zakładów zajmujących się ubojem i przetwórstwem mięsa.
Co ma do tego hodowca?
Rolnika nie interesuje sam rachunek za prąd wystawiony zakładowi. Ważniejsze jest pytanie, czy wyższe koszty przetwórstwa mogą wpłynąć na popyt na jego żywiec i sytuację na rynku skupu.
Łańcuch jest prosty: hodowca produkuje żywiec, zakład dokonuje uboju i przetworzenia, a następnie mięso trafia do handlu i konsumenta. Część produkcji kierowana jest również na eksport.
Dlatego kondycja ekonomiczna zakładów ma znaczenie dla producentów trzody chlewnej, bydła i drobiu.
Nie oznacza to jednak automatycznie niższych cen skupu. Na ich poziom wpływa wiele czynników – przede wszystkim podaż i popyt, koszty produkcji w gospodarstwach, ceny pasz, sytuacja na rynku europejskim oraz popyt zagraniczny.
Można natomiast wskazać potencjalne ryzyko: wyższe koszty przetwórstwa zwiększają presję kosztową w całym łańcuchu produkcji mięsa.
Jeżeli przedsiębiorstwo nie jest w stanie w pełni przenieść wzrostu kosztów na swoich odbiorców, może być zmuszone do ograniczenia innych wydatków, inwestycji lub szukania oszczędności.
Produkty przetworzone coraz ważniejsze dla eksportu
Problem kosztów przetwórstwa nabiera znaczenia również dlatego, że coraz większą rolę w polskim eksporcie rolno-spożywczym odgrywają produkty przetworzone.
Według danych KOWR wartość eksportu produktów przetworzonych i wysokoprzetworzonych wyniosła 20 mld euro, podczas gdy produktów nieprzetworzonych – 9 mld euro.
Im większe znaczenie ma sprzedaż produktów przetworzonych, tym ważniejsza staje się konkurencyjność przedsiębiorstw, które te produkty wytwarzają.
W przypadku mięsa zależność jest szczególnie istotna. Hodowca potrzebuje odbiorcy na wyprodukowany żywiec, a zakład potrzebuje surowca, który następnie może przetworzyć i sprzedać na rynku krajowym lub zagranicznym.
Branża apeluje o zmianę projektu
Unia Producentów i Pracodawców Przemysłu Mięsnego zwróciła się do Ministerstwa Finansów i Gospodarki o uwzględnienie sektora mięsnego wśród przedsiębiorstw objętych projektowanym mechanizmem wsparcia.
– Wobec wyników badań, ale także zwykłego rozsądku i rozumienia, w jaki sposób funkcjonuje dana branża gospodarki, uważam, że pominięcie branży mięsnej, zarówno przetwórstwa, jak i samej hodowli, jest co najmniej grubym niedopatrzeniem – mówi Różański.
Warto przy tym zaznaczyć, że przywoływane przez UPEMI badania dotyczą przede wszystkim zużycia energii w uboju i przetwórstwie mięsa, a nie bezpośrednio produkcji zwierzęcej w gospodarstwach.
Czy ceny mięsa wzrosną?
Na tym etapie nie można przesądzić, że brak wsparcia dla sektora mięsnego doprowadzi do wzrostu cen mięsa w sklepach. Nie ma również podstaw, aby zakładać automatyczny spadek cen skupu żywca.
Stawką jest przede wszystkim konkurencyjność polskich zakładów i całego łańcucha produkcji mięsa.
Jeżeli krajowe przedsiębiorstwa będą ponosiły wyższe koszty energii niż konkurenci z innych państw, może być im trudniej konkurować o zagraniczne kontrakty. W dłuższej perspektywie może to ograniczać możliwości inwestowania i zwiększać presję na koszty prowadzenia działalności.
Krzysztof Zacharuk
