Rynek zbóż
Czas gra dla paszowych
Po szybkim i dynamicznym wzroście cen pszenicy, kiedy to konsumpcja zaledwie w dwa tygodnie podrożała o ponad 50 zł/t średnio, nadchodzi czas na reakcję na rynku zbóż paszowych. Ceny pszenżyta, jęczmienia i owsa były nieco sztucznie powstrzymywane przez producentów pasz, którzy liczyli na szybsze odwrócenie wzrostowego trendu. Jednocześnie wyczekując, że do końca sierpnia i na początku września, po zakończonej akcji żniwnej coś im jeszcze z końcówki żniw skapnie.
Zwykle tak się rzeczywiście działo, gdy rolnicy potrzebowali odładować swoje wypełnione ziarnem przyczepy i dać sobie szansę na jakikolwiek ruch w zapchanych magazynach. W tym roku tak się najwyraźniej nie stało, bo ilości zebrane z pól były niższe, a niektórzy sprzedali zboże do licznych lokalnych skupów.
Nadszedł więc czas weryfikacji planów i dostosowania cen do takich poziomów, by zboża do produkcji pasz wyciągnąć już z magazynów. A że przy rosnącym rynku nie jest to sprawa łatwa, to zapewne obecne podwyżki tylko potwierdzą potencjalnych sprzedających, co do słuszności tezy żeby ze sprzedażą jeszcze chwilkę poczekać.
Od większych wolumenów oferowanych na rynek powstrzymują się także skupujący, którzy już dziś sprzedając nieźle by zarobili, ale mając za sobą dwa wyjątkowo chude sezony chcą się mocniej odkuć i maksymalizują zyski bardzo mocno wydzielając porcje do handlu. Sami jednocześnie zauważają, że w swoim regionie za te ceny, co mają w cennikach już zboża nie kupią i albo to już zrobili, albo rozważają podwyżki.
Czas do zbiorów kukurydzy gra na rzecz cen zbóż paszowych. Wszystko bowiem zmierza w kierunku dalszych wzrostów cen, do momentu pojawiania się pierwszej kukurydzy. Wówczas wszystkie siły zostaną przekierowane na rywalizacje o kukurydzę mokrą i to może spowodować zostawienie rynku pozostałych zbóż na boku. Wtedy i ceny kukurydzy suchej zaczną delikatnie spadać, bo wytwórcy pasz posiadający suszarnie skupią się na ziarnie pochodzącym wprost z pól.
Rynek rzepaku
Rzepak reaguje na dwa fronty
Dotychczas oczy inwestujących w rzepakowe kontrakty na giełdzie MATIF zwrócone były w kierunku Bliskiego Wschodu i wszystko co się działo w rejonie cieśniny Ormuz powodowało spadek, albo wzrost rzepakowych kursów.
Z czasem jednak zaczyna pojawiać się kolejny element lewarujący rzepakowe kursy, a jest nim zaogniona sytuacja w wojnie Rosji z Ukrainą. Otóż ukraińskie drony wciąż atakują rosyjskie instalacje paliwowe, a ostatnio nawet port przeładunkowy w Noworosyjsku, który odpowiada za logistykę i przeładunki oleju opałowego odpowiadający za wysyłkę 4 mln t tego paliwa rocznie.
Taki atak, połączony oczywiście z dalej trwającymi ograniczeniami w eksporcie ukraińskiego rzepaku przez Morze Czarne i beznadziejną sytuacją na Bliskim Wschodzie, spowodował kolejną świeczkę w kontraktach rzepakowych na giełdzie MATIF. Postępujące po krótkich przerwach regularne podskoki tylko utwierdzają tych, co siedzą obecnie na rzepaku, że jak nie dziś, to jutro lub może pojutrze znów będzie można korzystnie go sprzedać.
I tak się w istocie dzieje rzepakowy rynek obecnie wygląda tak, że pierwsze już nie dni, a godziny giełdowych skoków powodują chęć do zawarcia transakcji. A potem zainteresowanie biznesem gaśnie, aż do momentu gdy giełda zaczyna spadać i wtedy następuje powrót sprzedających, liczących że ktoś ze skupujących przetrzyma dla nich ofertę dłużej.
Dlatego niektóre firmy handlowe nie reagują już na spadki i niezłe ceny utrzymują dłużej, niż wskazywałby na to giełdowy kurs. Tym którym się spieszy z wywozem polecałbym rozglądnięcie się wśród okolicznych handlowców i to wcale nie tych największych, czasem naprawdę warto.
Kursy walut
Stopy stoją, to i złotówka stabilna
Na rynku walutowym złotówka utrzymuje swoje kursy, gdyż w tym miesiącu Rada Polityki Pieniężnej stopy procentowe pozostawiła bez zmian. Szef RPP wskazał, że choć ostatnio inflacja wzrosła, to od ponad roku zgodna jest z celem NBP.
Tym samym rada utrzymała główną stopę referencyjną na 3,75% w skali roku, a wszytko to, gdy Europejski Bank Centralny stopy w strefie euro właśnie podniósł. To dalej może stabilizować naszą walutę i powodować uruchomienie umocnieniowego trendu.
Juliusz Urban
