Chowacze już są w polu rzepaku
Choć noce wciąż bywają chłodne, temperatury sięgające kilkunastu stopni w dzień wystarczą, by uruchomić nalot chowaczy łodygowych. To właśnie teraz zaczyna się kluczowy moment dla ochrony rzepaku.
Wielu rolników może przegapić ten etap, bo pierwsze objawy żerowania nie są od razu widoczne. Dlatego podstawą jest monitoring, bez niego łatwo się spóźnić.
Żółte naczynia to podstawa na chowacza
Już od początku roku na plantacjach powinny być ustawione żółte naczynia. To najprostszy sposób, by sprawdzić, czy szkodniki już nalatują.
Najlepiej ustawić je:
- w miejscu dobrze nasłonecznionym,
- na wysokości roślin,
- regularnie kontrolować zawartość.
- To właśnie na podstawie odłowów podejmuje się decyzję o zabiegu.
Próg szkodliwości przekroczony?
Kluczowe są tzw. progi szkodliwości. Jeśli zostaną przekroczone, trzeba działać szybko:
- chowacz brukwiaczek – 10 chrząszczy w ciągu 3 dni
- chowacz czterozębny – 20 chrząszczy w ciągu 3 dni
Można też oceniać bezpośrednio na roślinach:
- brukwiaczek – 2–4 chrząszcze na 25 roślinach,
- czterozębny – 6 chrząszczy na 25 roślinach.
Nie czekaj z zabiegiem
Nie warto kierować się zasadą czekania jeszcze kilku dni na zabieg, chyba że oczywiście nie pozwalają na to warunki atomosferyczne.
Chowacze uszkadzają łodygi rzepaku, co bezpośrednio przekłada się na ich kondycje:
- osłabia rośliny,
- pogarsza transport składników,
- zwiększa ryzyko wylegania,
- bezpośrednio obniża plon.
Czym zwalczać chowacze w rzepaku?
Do dyspozycji rolników jest kilka skutecznych substancji:
- acetamipryd,
- acetamipryd + lambda-cyhalotryna,
- cypermetryna,
- deltametryna,
- deltametryna + flupyradifuron,
- etofenproks + gamma-cyhalotryna,
- tau-fluwalinat.
To dopiero początek problemu w rzepku!
Chowacze łodygowe to pierwszy sygnał, że sezon ochrony rzepaku właśnie się zaczyna. W kolejnych tygodniach pojawią się kolejne zagrożenia, m.in. chowacz podobnik czy pryszczarek kapustnik.
Patrycja Bernat
