StoryEditor

Nowe szkodniki w uprawie rzepaku i wzmożona werticilioza. Jaka jest sytuacja na polach?

Podczas VIII Forum Rolników i Agrobiznesu na jednej z sesji tematycznych mieliśmy okazję wysłuchać wykładu "Bez rutyny w ochronie rzepaku", prof. Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego dr hab. Marty Damszel. Jaka jest sytuacja na polach rzepaku? Jakie szkodniki wystąpiły po raz pierwszy? Na które choroby szczególnie narażony jest rzepak w tym sezonie?
MKH
05.12.2023., 13:50h

Problemy fitosanitarne na plantacjach rzepaku

Jacek Daleszyński: Na naszej sesji poruszymy między innymi temat rzepaku. W tym roku rośliny te prezentują się na polach bardzo dobrze, czasami nawet zbyt dobrze, jak sami praktycy podkreślają. Pani Profesor, jakie problemy fitosanitarne wystąpiły jesienią na plantacjach rzepaku?

Prof. Marta Damszel: Sytuacja była zróżnicowana w zależności od regionu i terminu siewu. W niektórych miejscach, zwłaszcza w północno-wschodniej Polsce, opady deszczu spowodowały opóźnienie siewu i rzepak nie zdążył się dobrze rozwinąć. Na tych plantacjach rzepak jest w optymalnej fazie rozwojowej – około 10 liści. Natomiast tam, gdzie siew był wcześniejszy i warunki były sprzyjające, rzepak jest wybujały i podatny na atak patogenów. Obserwujemy na przykład występowanie suchej zgnilizny kapustnych, która atakuje rośliny w plantacjach wczesnego i optymalnego terminu siewu. Niezależnie od lokalizacji mieliśmy też do czynienia z mączniakiem rzekomym, który rozwijał się na wilgotnej glebie. Jednak ten patogen nie miał dużego wpływu na plonowanie, ponieważ rzepak sobie z nim radził, a także stosowano zabiegi regulujące wzrost i pokrój roślin. Mączniak rzekomy był groźniejszy na plantacjach z późnego terminu siewu. Poza tym musieliśmy zwalczać szkodniki, głównie mszyce, które zmieniły swój zakres roślin żywicielskich i teraz atakują rzepak. Na przykład mszyca brzoskwiniowo-ziemniaczana, która wcześniej występowała tylko na ziemniaku, teraz jest także na rzepaku, co zostało opisane już w publikacjach naukowych Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w zespole pani profesor Kordan.

Werticilioza i zgnilizna twardzikowa 

Prof. Marta Damszel: Mamy też problem, który dopiero się ujawni. Na stanowiskach, na których nawet poprawnie skonstruowany jest płodozmian, na pewno będziemy odczuwali skutki tej zmienności uwilgotnienia gleby i suszy postępującej na zmianę z właśnie opadami nawalnymi. Chodzi o grzyby, które tworzą formy przetrwalnikowe w glebie, takie jak sprawca wertycyliozy (głównie Verticillium longisporum w naszych warunkach) czy zgnilizny twardzikowej. W ubiegłym sezonie nie były one problemem, ale ich skleroty są obecne w glebie i będą czekały na dogodne warunki do rozwoju. W przypadku zgnilizny twardzikowej możemy wybierać odmiany bardziej tolerancyjne, ale w przypadku wertycyliozy nie mamy jeszcze takich informacji od hodowców. Widzimy pewne różnice w poziomie infekcji niektórych odmian, ale nie mamy jeszcze odmian o wysokiej odporności.

Nawożenie azotowe rzepaku po wznowieniu wegetacji

Prof. Marta Damszel: Sytuacja z rzepakiem w Polsce jest bardzo zróżnicowana. Na północy rośliny są przykryte warstwą śniegu, a w innych miejscach są narażone na spadek temperatury. To jednak spowalnia wegetację i ogranicza rozwój mikroorganizmów szkodliwych, więc można uznać to za korzystne. Ważne jest, aby zwracać uwagę na nawożenie azotowe po wznowieniu wegetacji. Nie należy jednak przesadzać z dawkami azotu, ponieważ może to prowadzić do nadmiernego uwodnienia tkanek i zwiększyć ryzyko uszkodzeń przez przymrozki późnowiosenne. W ostatnich latach obserwujemy taką sytuację, że wegetacja jest powolna, a potem następuje gwałtowny wzrost w maju. Wtedy rośliny są podatne na infekcję grzybami powodującymi suchą zgniliznę kapustnych i czerni krzyżowych. Trzeba być ostrożnym z zabiegami regulującymi wzrost i pokrój roślin, ponieważ nie zawsze mamy możliwość wykonania poprawek. Niektórzy stosują triazole, ale trzeba też pamiętać o zasadach przemiennego stosowania środków ochrony roślin o różnych mechanizmach działania, aby nie dopuścić do uodpornienia się patogenów.

Jacek Daleszyński: Niektórzy rolnicy pokazywali mi zdjęcia rzepaków, które wydają się odbudowywać po żerowaniu śmietki na korzeniach. Część korzeni została zniszczona, ale rzepaki wytworzyły nowe. Odniosłem wrażenie, że rolnicy mieli trochę szczęścia, że wegetacja była długa i rzepak zdążył się zregenerować, zanim śmietka zakończyła żerowanie i przeszła do zimowania. Czy to oznacza, że wcześniejszy termin siewu może nam troszeczkę pomagać w walce ze szkodnikami i uniknięciu negatywnych skutków ich działania?

Prof. Marta Damszel: Moim zdaniem, lepiej jest nieco opóźnić termin siewu, aby nie rozbudowywać zbyt dużej rozety, która może być atakowana przez różne agrofagi. Jeśli chodzi o śmietkę, to nie wystarczy, że rzepak sobie poradził pośmietkowo. Ważna jest kondycja szyjki korzeniowej i korzenia palowego, w których gromadzą się cukry i składniki pokarmowe. To one decydują o przezimowaniu, mrozoodporności i wznowieniu wegetacji wiosną. Jeśli uszkodzenia dotyczyły wiązek przewodzących, to możemy spodziewać się gorszej zimotrwałość i gorszego startu na wiosnę. Rzepak ma duże zdolności regeneracyjne i kompensacyjne, ale rola systemu korzeniowego jest bardzo istotna.

Jakie choroby nabiorą większego znaczenia w uprawie rzepaku?

Jacek Daleszyński: Zapytam o to, co będziemy omawiać na naszej sesji: jakie choroby nabiorą większego znaczenia w przyszłym sezonie i w następnych, jeśli będziemy mieli upalniejsze i suchsze wiosny, dłuższą wegetację? Które grzyby, jako sprawcy chorób, będą miały większe znaczenie?

Prof. Marta Damszel: Zdecydowanie tak. Jak wspomniałam, te grzyby, które tworzą skleroty, czyli formy przetrwalnikowe z silnie zbitą grzybnią, są zdeponowane w glebie i zawsze sobie poradzą. Ta forma przetrwalnikowa służy im do przetrwania niekorzystnych warunków, niezależnie od tego, czy to będzie upał, czy ulewa. Skleroty, w zależności od biologii sprawcy, będą tworzyły owocniki albo grzybnie, z których będą inwestowały rośliny.

Natomiast w ostatnich sezonach mieliśmy trochę mniej problemu z grzybami rodzaju alternaria, które powodują czerń krzyżowych. Można uznać, że programy ochrony były skuteczne, jednak te mikroorganizmy mają cechę taką, że świetnie się adaptują w warunkach gorącego lata czy wiosny, z ciepłym frontem powietrza. Więc tutaj myślę, że odczujemy ten wzrost zagrożenia czernią krzyżowych pod kątem możliwości tolerancji właśnie takich ekstremalnych warunków. Z drugiej strony, w tych lokalizacjach, które mają nieuregulowane stosunki wodne i nieprzepuszczalną glebę, i gdzie pojawią się po nawalnych opadach, które są punktowe, lokalne, ale obfite, należy nadal zwracać uwagę na kiłę. Owszem, nauczyliśmy się uprawiać odmiany odporne, natomiast nie ma cechy odporności jako stałej cechy. Trzeba monitorować te uprawy, bo tam, gdzie będzie więcej wody, zarodniki pływkowe, które dokonują infekcji, będą w stanie przez system korzeniowy wieść prym. Rośliny ze swoim zestawem cech odporności będą sobie radziły, ale będą osłabione. Po długotrwałej wegetacji wiosennej mogą wykazywać skarlenia, zmiany zabarwienia i nie tak intensywną fotosyntezę, która będzie decydować o plonie wzorca danej odmiany.

Jacek Daleszyński: Jak Państwo widzą, rzepak to uprawa, którą wydaje się dobrze znać, ale ma wiele niuansów, na które trzeba zwracać uwagę. Dziękuję za rozmowę!

MKHMKH
POWRÓT DO STRONY GŁÓWNEJ
29. luty 2024 01:52