StoryEditorTESTUJEMY DLA WAS

John Deere 5105M: którą skrzynię warto wybrać? Test w polu i transporcie pokazuje różnice

W ciągniku o mocy 105 KM sama liczba koni nie przesądza jeszcze o komforcie pracy i kosztach eksploatacji. Test trzech wersji John Deere 5105M pokazał, jak duże znaczenie mają rodzaj przekładni, liczba półbiegów i zachowanie ciągnika w polu oraz transporcie.

05.05.2026., 19:00h

Wybór rodzaju skrzyni biegów to obok mocy silnika kluczowy moment decyzji o inwestycji w nowego konia pociągowego w gospodarstwie. Z początkiem marca wraz z kolegami z magazynów profi, Tygodnik Poradnik Rolniczy oraz Wiadomości Rolnicze Polska z AgroHorti Media miałem okazję przyjrzeć się z bliska trzem takim samym pod względem mocy silnika, ale różniącym się zastosowaną przekładnią ciągnikom John Deere 5105M. Sprawdziliśmy ich możliwości w polu (brona talerzowa, kultywator, pług, rozrzutnik) i transporcie, z przyczepą wypełnioną 9 tonami zboża.

Użyteczność testowanych ciągników podkreśla niewielka średnica zawracania (poniżej 10 m), co przydaje się w pracy w zagrodzie, z ładowaczem czołowym, czy podczas wykonywania oprysków. Masa własna ciągników serii 5M to ok. 4,2 t, a dopuszczalna masa całkowita sięga 8,2 t, co pozwala na dociążenie lub podłączenie maszyny o masie nawet do 4 t.

Jak dużym zapasem mocy dysponuje John deere 5M?

5105M to trzeci pod względem mocy reprezentant serii, na którą składa się łącznie pięć modeli o mocy maksymalnej od 75 do 130 KM. Pod maską pracuje silnik John Deere PWS o pojemności skokowej 4,5 l – taki sam jest w serii 6M. Dzięki temu podczas naszego testu ciągnik bardzo dobrze radził sobie z dużym obciążeniem, a na wydajność pracy, hałas w kabinie i spalanie wpływał rodzaj zastosowanej przekładni, ale o tym później.

Silnik jest dość skrzętnie ukryty pod układami oczyszczania spalin (SCR). W przedniej części mamy pakiet nierozsuwanych chłodnic, co może utrudniać czyszczenie. Bardzo dobry dostęp do filtra powietrza i akumulatora. Plus za wygodny główny przełącznik zasilania. W kabinie na uwagę zasługuje dość duża liczba schowków na telefon czy napój oraz wysuwana z podłogi szufladką na dokumenty. Przyjemną dla oka kolorystykę podkreślają kolorowe oznaczenia dźwigni i przycisków przypisanych do obsługi konkretnych obszarów maszyny: pomarańczowy – napęd jazdy, żółty – WOM, zielony – ustawienia systemu, czarny – hydraulika i TUZ.

image
10
FOTO: Jakubek

Warto podkreślić, że kabina ma homologację do przewozu pasażera, jednak nie na dłuższą pracę, bo nie ma tu wiele miejsca dla dorosłej osoby. Kabina oraz przednia oś nie jest amortyzowana, ale pneumatyczny fotel bardzo dobrze tłumił nierówności, co niestety nie przekładało się na miejsce pasażera. Duże lusterka pozwalały na obserwowanie obszaru roboczego czy w transporcie oraz dla bezpieczeństwa wokół ciągnika.

Wyświetlacz za kierownicą podzielono na trzy obszary robocze, a korzystając z pokrętła i zestawu przycisków po prawej stronie można konfigurować wyświetlane aktualnie treści, w tym moduł nawigacji dostępny jako opcja (ramka). W tym ciągniku mamy mechaniczną obsługę gniazd hydrauliki oraz elektroniczne sterowanie tylnym podnośnikiem (EHR). To bardzo intuicyjne, a dźwignie położone są w dogodnej odległości od traktorzysty. Włączanie WOM komfortowe, plus za dźwignię do odczepiania przyczep. Widoczność podczas zaczepiania maszyn bez zarzutu.

Ile biegów mają przekładnie w 5105M?

Zmiana przełożeń bez wpływu rozłączania napędu ciągnika daje rolnikom możliwość zwiększenia komfortu pracy, ale też lepszego wykorzystania możliwości ciągnika w pracach wymagających wysokiego uciągu/stałej prędkości WOM. John Deere podkreśla rolę przycisku na dźwigni zmiany biegów, który eliminuje konieczność ręcznego wysprzęglania przy zmianie zakresów.

image
4
FOTO: Jakubek

Lokalizacja i obsługa dźwigi zmiany przełożeń nie budzi zastrzeżeń. Elektrohydrauliczne sprzęgło w dźwigni zmiany biegów spisuje się bardzo dobrze. Zmienianie zakresów dźwignią główną we wszystkich testowanych modelach nie przebiegało idealnie, co jest raczej spowodowane niemal zerowym przebiegiem, z jakim ciągniki trafiły do naszego porównania. Rewers w każdym z modeli pracował bardzo dobrze.

Testowane ciągniki wyposażone były w przekładnie:

  • PowrReverser (32/16, dwie dźwignie do zmiany biegów i zakresów, z jednym biegiem pod obciążeniem, z opcjonalnymi biegami pełzającymi),

  • PowrQuad Plus (16/16, 4 biegi przełączane pod obciążeniem),

  • Powr8 (32/32, 8 biegów przełączanych pod obciążeniem).

Warto podkreślić, że opcji z aż ośmioma biegami zmienianymi pod obciążeniem nie ma nawet w serii 6M. Jedną z istotnych cech przy wyborze skrzyni biegów jest liczba przełożeń w zakresie roboczym. Przykładowo w wersji Powr8 w zakresie B między prędkością 5 a 11 km/h mamy właśnie 8 przełożeń zmienianych bez przerwy w napędzie. Natomiast w zakresie 4–12 km/h do wyboru rolnik ma aż 12 przełożeń (wymagana zmiana zakresów), co ułatwia prace polowe. W obu skrzyniach (PowrQuad Plus, Powr8) mamy funkcję SpeedMatching, dzięki czemu przy zmianie zakresów ciągnik dopasowuje przełożenie, by jazda była płynna.

image
17
FOTO: Jakubek

Jakie wyniki w transporcie?

Wypełniona dziewięcioma tonami zboża przyczepa była jednym ze sprzętów wytypowanych do współpracy z testowanymi ciągnikami John Deere. Każdy z traktorów miał do pokonania 30-kilometrową pętlę, złożoną w 2/3 z jazdy po drodze wojewódzkiej z prędkością 40 km/h oraz w 1/3 z jazdy po krętych, asfaltowych drogach gminnych, ze średnią prędkością 30 km/h. Całość drogi, która zajęła ok. 45 minut znajdowała się na niemal płaskim terenie, bez stromych jak na warunki drogowe podjazdów i zjazdów. W trakcie tego zadania zmierzyliśmy zużycie paliwa oraz natężenie dźwięku w kabinie przy prędkości 30 i 40 km/h. Na podstawie danych z Operations Center ze wskazanych przedziałów czasowych PowrReverser spalił średnio 12,73 l/h, PowrQuad Plus 12,59 l/h a Powr8 11,3 l/h. Natężenie dźwięku w trakcie jazdy z maksymalną prędkością wyniosło z kolei 75,5 dB w PowrReverser, 77 dB w PowrQuad Plus i 76 dB w Powr8.

Nawigacja na różne sposoby

W modelu 5M system do obsługi prowadzenia satelitarnego widoczny może być na desce rozdzielczej. W ciągnikach serii 6M ta funkcja dostępna jest na wyświetlaczu słupka narożnego. Warto podkreślić, że system prowadzenia pomaga utrzymywać maszynę na właściwej drodze w przypadku zadań polowych wymagających jazdy w linii prostej. W każdej chwili możliwe jest przejście na jeszcze bardziej zaawansowane funkcje naprowadzania, dostępne razem z wyświetlaczem uniwersalnym G5.

Mamy tu dwa rodzaje prowadzenia automatycznego. Prostszy to AutoTrac za kierownicą do prostszych maszyn i linii. Jeżeli mamy maszynę wymagająca krzywych linii, czy sterowania ISOBUS, to wtedy sterowanie satelitarne może być wykonywane przez standardowy wyświetlacz, dzięki czemu pełnię możliwości rolnictwa precyzyjnego mamy w John Deere serii 5M.

Ciągniki serii 5M wyposażone są w standardzie w modem JDLink, dzięki temu wykorzystują technologię wykrywania potencjalnych usterek Expert Alerts, co jeszcze bardziej ulepsza niezawodność operacyjną i minimalizuje niespodziewany czas przestoju.

Z jazdy ciągnikiem Powr8 odnieśliśmy bardzo dobre wrażenia. Duża liczba półbiegów zmienianych pod obciążeniem świetnie przydawała się podczas jazdy w ruchu mieszanym. Z załadowaną przyczepą pozwalało to na precyzyjne dostosowywanie przełożenia do aktualnego obciążenia. Do transportu, a nawet ruszania z miejsca wystarczył jedynie najwyższy zakres prędkości – D. Po osiągnięciu maksymalnej dopuszczalnej prędkości 40 km/h uwagę zwróciła ekonomiczna prędkość obrotowa, gdzie zamiast 1900 obr./min silnik pracuje z 1700 obr./min. To przełożyło się na oszczędności paliwa i poprawę komfortu jazdy.

Jako drugi do tego zadania stanął model ze skrzynią PowrQuad Plus z czterema zakresami i czterema półbiegami w każdym kierunku. Podczas jazdy z obciążeniem bez większego trudu rozwijał prędkość 40 km/h, ale już przy prędkości obrotowej 1900 obr./min, co było widoczne w spalaniu i natężeniu hałasu. Ciągnik z czterema półbiegami również bardzo dobrze spisywał się podczas jazdy i przyspieszania. Reakcja na wciśnięcie pedału przyspieszenia i zmianę przełożeń pod obciążeniem jest bardzo dobra. Na uwagę zasługuje łagodne zmienianie biegów. W zakresie prędkości transportowych i ruszania z miejsca z 9-t ładunkiem wystarczył zakres prędkości D.

image
11
FOTO: Jakubek

Moim zdaniem to wystarczająca liczba przełożeń do zastosowań w transporcie. Skrzynia Powr8 przewagę z pewnością uwidoczni podczas jazdy z maksymalną prędkością (obroty ekonomiczne), jak również na pagórkowatym terenie, gdzie większa liczba dostępnych przełożeń pozwoli lepiej dobrać bieg do obciążenia. Duża liczba przełożeń wersji Powr8 bywała denerwująca podczas przyspieszania bez obciążenia. W PowrQuad Plus, aby osiągnąć ten sam efekt, wystarczy mniejsza liczba operacji. Natomiast korzystając z ustawień w sterowniku ciągnika można zaprogramować czułość rewersu, czy bieg startowy w przód i w tył.

PowrReverser to z jednej strony najprostsza skrzynia, jednak w obsłudze nieco bardziej skomplikowana, a to za sprawą dwóch dźwigni. Pierwsza odpowiada za zmianę grup (A-D), a druga (główna) za wybór przełożeń od 1. do 4. W tym wariancie mieliśmy do dyspozycji jeden bieg zmieniany pod obciążeniem (reduktor), co dało w efekcie 32 przełożenia w przód i 16 w tył. Warto podkreślić, że bliżej tylnej szyby umieszczona jest jeszcze trzecia dźwignia zmiany biegów, która odpowiada za biegi pełzające, przydatne np. w uprawie warzyw, z czego w trakcie naszego porównania nie korzystaliśmy. Podobnie jak w dwóch poprzednich modelach, na plus oceniamy pracę elektrohydraulicznego sprzęgła i zmianę zakresów biegów (nawet dźwignią). Cieniem na tym kładzie się niestety szarpanie podczas zmiany półbiegu na wyższy pod obciążeniem. Było to zauważalne także w transporcie, a jedynym sposobem na eliminację tego niekorzystnego zjawiska było zmniejszenie obrotów na chwilę przed planowaną zmianą. Do ruszania z miejsca w zadaniu transportowym wykorzystywaliśmy zakres C, po czym od razu przełączaliśmy się na D.

Przekładnie w głębokiej uprawie

W pracy polowej, szczególnie w głębokiej uprawie, różnice między przekładniami były wyraźne. Jako pierwsza sprawdzona została przekładnia PowerQuad Plus. Przy pracy z kultywatorem na siedmioletnim lucerniku, na głębokości 15–17 cm, możliwe było utrzymanie prędkości ok. 8,5 km/h przy 1600–1700 obr./min. Dobór przełożeń pozwalał na stabilną pracę pod obciążeniem bez konieczności częstych korekt.

Istotnym elementem była możliwość ustawienia biegu startowego. Przy nawrotach ustawienie biegu wstecznego oraz startowego w przód (np. B3 przy pracy docelowej na B4 lub B8) ograniczało liczbę operacji i skracało czas powrotu do pracy roboczej. W praktyce wykorzystywane były dwa półbiegi zmieniane pod obciążeniem – taka liczba przełożeń okazała się wystarczająca.

image
John Deere 5M ma w standardzie wbudowany moduł JD Link, dzięki któremu mogliśmy analizować wydajność pracy i spalanie. Na potrzeby testu uśredniliśmy ciśnienie w ogumieniu do 1,5 bara.
FOTO: Siara

W przekładni PowrReverser ograniczeniem był jeden półbieg pod obciążeniem. W efekcie praca odbywała się głównie na stałym przełożeniu i wyższych obrotach silnika. Zmienność warunków glebowych była kompensowana przez charakterystykę jednostki napędowej. Silnik utrzymywał moment obrotowy w szerokim zakresie, jednak możliwości precyzyjnego dopasowania prędkości roboczej były mniejsze niż w przekładniach z większą liczbą półbiegów.

Na uwagę zasługuje rozwiązanie zastosowane w PowrReverser – pokrętło regulacji agresywności włączania sprzęgła, umieszczone przy desce rozdzielczej. Przy pracy z maszynami zawieszanymi oraz podczas manewrów na uwrociach ułatwiało ono operowanie napędem, szczególnie że punkt włączania sprzęgła znajdował się stosunkowo wysoko.

W przekładniach PowerQuad Plus oraz Powr8 dobrze oceniono płynność zmiany przełożeń pod obciążeniem. Jednocześnie zwrócono uwagę na obsługę zakresu A – jego pozycja znajduje się blisko trybu parkingowego, co wymaga precyzyjnego operowania dźwignią.

Dane techniczne

silnik       PWS 4-cyl. 4,5 l

moc       103,8 KM przy 2200 obr./min

zbiornik paliwa       159 l

skrzynia biegów 32/16*, 16/16**, 32/16***

rewers elektrohydrauliczny

WOM 540/540E/1000 obr./min

układ hydrauliczny       70*/73 l/min

udźwig TUZ       2,7*/3,6 t

opony przód/tył       340/85 R28/420/95 R38

długość       3996 mm

szerokość       2175 mm

wysokość       2677 mm

prześwit       435 mm

zewn. średnica zawracania       10 m

masa 4,2 t

*PowrReverser HiLo. **PowrQuad Plus, ***Powr8

W dalszej części testu przy pracy z wymagającymi maszynami półbiegi zmieniane pod obciążeniem okazały się szczególnie przydatne. Dotyczyło to m.in. współpracy z rozrzutnikiem obornika, gdzie istotne było utrzymanie stałej prędkości roboczej oraz pracy z ciężką broną talerzową. W tych zastosowaniach możliwość szybkiej korekty przełożenia bez przerywania pracy miała bezpośredni wpływ na przebieg operacji.

PowrReverser w tych warunkach potwierdził swój prostszy charakter – sprawdza się w pracach, gdzie zmiany przełożeń są sporadyczne i nie ma potrzeby bieżącej korekty prędkości pod zmiennym obciążeniem. Przy pracy broną talerzową na lekkiej, ale wilgotnej glebie można spokojnie utrzymać ok. 10–11 km/h przy 1500 obr./min. Problem zaczyna się na pagórkach; brakuje jednego – dwóch przełożeń pod obciążeniem więcej. Kiedy ciągnik trafia na podjazd, chciałoby się zejść niżej bez szarpnięcia – ale to już wymaga zmiany całego zakresu. Z kolei przy zjeździe z górki nie ma jak zwiększyć prędkości bez wejścia w wyższy zakres. Stąd bierze się to odczucie "utknięcia" na biegu. Silnik często ratuje sytuację swoją elastycznością, ale to nie zmienia faktu, że trzeba iść na kompromis. Gorzej by było, gdyby na polu pojawiła się mozaika.

Zmierzone w trakcie pracy broną talerzową spalanie wyniosło 11,83 l/h dla PowrReverser, 9,84 l/h dla PowrQuad Plus i 8,67 l/h dla Powr8.

image
FOTO: Beba

Nasze wrażenia z pracy z ładowaczem

Niemniej ważnym zastosowaniem ciągnika jest praca z ładowaczem czołowym. W drugiej fazie testu został w niego wyposażony model z przekładnią PowrQuad Plus. Sprawdzaliśmy, jak zamontowanie ładowacza wpłynęło na funkcjonalność ciągnika i jego możliwości. Udźwig ładowacza na maksymalnej wysokości unoszenia w punkcie obrotu osprzętu wynosi 1,4 t. Podobało nam się, że po zamontowaniu ładowacza ciągnik nie stracił zwrotności. Z punktu widzenia kierowcy ciągnik ma dość szeroką maskę, co nie ułatwia podłączania osprzętu ładowacza. Samo podłączanie osprzętu odbywa się wygodnie, ale z mechaniczną blokadą.

image
Montaż ładowacza czołowego do ciągnika 5M w żadnym stopniu nie umniejszył jego dotychczasowych atutów, m.in. zwrotności i widoczności. Mechaniczny joystick można by zastąpić elektrycznym i zadbać o lepszą pozycję montażową.
FOTO: Beba

Dobre wrażenie zrobiła widoczność na wysoko uniesiony ładowacz niemalże bez wychylania się do przodu, co jest zasługą wysokiej przedniej szyby. W tym celu szyberdach jest więc niespecjalnie potrzebny. Dźwignią z lewej strony ładowacza uruchamia się amortyzację, co w pracy było bardzo potrzebne. Nieco zastrzeżeń mieliśmy do sposobu zamocowania dźwigni sterującej, która uniemożliwiała podparcie łokcia na podłokietniku. W efekcie sama obsługa ramienia była nie do końca komfortowa. W pracy z ładowaczem swoje atuty pokazała możliwość regulacji działania mechanizmu zmiany kierunku jazdy. Przy pracy z ciężkim ładunkiem zredukowaliśmy intensywność przekładni nawrotnej, co przełożyło się na bardzo łagodną pracę.

Jan Beba
Autor Artykułu:Jan Beba

Jan Beba - dziennikarz specjalizujący się w technice rolniczej, energii odnawialnej i budownictwie. Od 13 lat związany z redakcją top agrar Polska, od dwóch na stanowisku zastępcy redaktor naczelnej. Pracę dziennikarza łączy z prowadzeniem gospodarstwa rolnego w woj. wielkopolskim. Jest inicjatorem i autorem dziesiątek testów ciągników i maszyn rolniczych, artykułów poradnikowych, reportaży i komentarzy publikowanych na łamach top agrar Polska oraz topagrar.pl. Celem realizowanych testów maszyn rolniczych jest porównywanie technologii, funkcjonalności i ergonomii pracy. Autor w szczególności stawia na praktyczne ujęcie realizowanych testów, nierzadko łączonych z profesjonalnymi doświadczeniami polowymi, np. w siewie międzyplonów czy kukurydzy integrującymi technologie rolnictwa 4.0. W pracy badawczej regularnie korzysta ze wsparcia kadry naukowej Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu. Ważnym elementem przygotowywanych publikacji jest również analiza kosztów pracy maszyn i urządzeń w gospodarstwie. Pasją autora jest energetyka odnawialna, ze szczególnym uwzględnieniem biogazu. W relacjach z licznych reportaży z polskich i europejskich gospodarstw oraz konferencji prezentuje najlepsze praktyki wdrażania tej technologii w praktyce. Od wielu lat współorganizuje wiodące w kraju konferencje o tematyce rolniczej, m.in. Forum Rolników i Agrobiznesu, Forum Mleko, Seminarium OZE czy pokazy maszyn rolniczych z cyklu Żniwa i siew z top agrar i profi.
Kontakt: [email protected]

Pozostałe artykuły tego autora
Masz pytanie lub temat?Napisz do autora
POWRÓT DO STRONY GŁÓWNEJ
05. maj 2026 20:01