Diesel po 8,75 zł. Rolnicy właśnie liczą koszty zbioru
Ceny paliw na stacjach w Polsce mocno wzrosły. Według danych przywoływanych przez Business Insider średnia cena oleju napędowego sięgnęła około 8,75 zł/l.
Dla rolników moment jest szczególnie trudny, ponieważ rozpoczyna się okres intensywnych prac polowych. Zbiór kukurydzy oznacza wielogodzinną pracę ciągników, kombajnów i zestawów transportowych. Do tego dochodzą przejazdy pomiędzy polami, transport ziarna, praca przy pryzmie w przypadku kukurydzy na kiszonkę oraz późniejsze zabiegi agrotechniczne. Każda z tych operacji wymaga paliwa. I właśnie dlatego rosnąca cena oleju napędowego jest dla gospodarstwa przede wszystkim wzrostem kosztów.
„Jeden dzień pracy dwóch ciągników – 3000 zł poszło”
Skalę wydatków dobrze pokazuje wpis Konrada Krupińskiego.
„Jeden dzień pracy dwóch ciągników (nie tankowane do pełna)…. 3000 zł poszło”.
To jeden konkretny przykład z gospodarstwa, ale bardzo dobrze pokazuje, z czym rolnicy mierzą się podczas intensywnych prac. Przy cenie 8,75 zł/l wydatek 3000 zł odpowiada około 343 litrom oleju napędowego. Oczywiście rzeczywiste zużycie zależy od maszyn, liczby godzin pracy, obciążenia silników i wykonywanych zadań. Nie można więc traktować tego jako uniwersalnego zużycia paliwa dla każdego gospodarstwa.
Cena kukurydzy nie rośnie razem z ceną paliwa
Rolnik może zapłacić więcej za paliwo, ale nie oznacza to, że kupujący kukurydzę zapłaci mu automatycznie więcej. Cena ziarna zależy od sytuacji rynkowej, podaży i popytu, notowań, jakości, parametrów ziarna, lokalnego rynku czy kosztów transportu. Rolnik nie może wystawić faktury za kukurydzę i po prostu doliczyć do niej każdej podwyżki ceny oleju napędowego. Jeżeli więc koszt paliwa rośnie, a cena sprzedaży pozostaje taka sama, pogarsza się wynik ekonomiczny gospodarstwa.
To właśnie jest najważniejszy problem.
Przykładowo, jeżeli przy określonym poziomie cen rolnik zakładał konkretny koszt zbioru, a paliwo drożeje o 1 zł na litrze, jego rachunek kosztów automatycznie się pogarsza.
Minister uspokaja: 10 zł za litr nie jest prognozowane
Do perspektywy dalszego wzrostu cen paliw odniósł się minister energii Miłosz Motyka. W rozmowie z TVP Info, cytowany przez BussinesInsider został zapytany m.in. o możliwość wzrostu cen paliw w Polsce do poziomu 10 zł/l. „Dzisiaj takiej analizy nie ma. I analitycy też tego nie przewidują”. Jednocześnie minister przyznał: „Natomiast ceny paliw w Polsce są wysokie”.
Ropa przekracza 100 dolarów
Na ceny paliw wpływa również sytuacja na światowym rynku ropy. Money.pl informuje o gwałtownym wzroście cen surowca w związku z eskalacją konfliktu USA–Iran. WTI przekroczyła 100 dolarów za baryłkę, a Brent znalazła się powyżej 107 dolarów. Według cytowanych przez portal danych WTI podrożała w ciągu dnia o 6,7 proc., do 104,46 dol., natomiast Brent wzrosła o ponad 7 proc. Rynek obawia się przede wszystkim długotrwałego konfliktu oraz zakłóceń w dostawach surowca.
Ormuz i Bab al-Mandab mogą wpływać na rachunek rolnika
Na światowym rynku ropy szczególne znaczenie mają strategiczne szlaki transportowe. Jednym z nich jest właśnie cieśnina Ormuz, o której sytuacji piszemy na bierząco informując o najnowszych cenach nawozów, na które konflikt również ma wpływ. A jak się kształtują przeczytać można TUTAJ:Ceny nawozów 9 września 2026. Mocznik, saletra i Polifoska - ile kosztują nawozy w Polsce?
Drugim ważnym szlakiem transportowym jest Bab al-Mandab, łączący Morze Czerwone z Zatoką Adeńską. Money.pl zwraca uwagę na rosnące zagrożenie dla transportu ropy i innych towarów w związku z eskalacją konfliktu oraz aktywnością Huti.
oprac. Patrycja Bernat
Fot: Canva poglądowe
