StoryEditor

Czy da się obronić polskie rolnictwo ponad podziałami? J.K. Ardanowski wskazuje, czego brakuje politykom i rolnikom

Były minister rolnictwa, a dziś szef prezydenckiej Rady ds. Rolnictwa i Obszarów Wiejskich, Jan Krzysztof Ardanowski, nie ma wątpliwości, że Polska potrzebuje długofalowej strategii rozwoju rolnictwa, która przetrwa zmiany rządów i polityczne spory. Wątpi jednak, by obecna klasa polityczna była do takiego wysiłku zdolna.

26.02.2026., 21:00h

– „Wyrok śmierci na polskie rolnictwo nie został jeszcze wykonany. Razem możemy je obronić” – podkreśla, wskazując jednocześnie, że to rolnicy i ich organizacje muszą wziąć na siebie większą część odpowiedzialności.

„Śpieszmy się kochać rządzących, tak szybko odchodzą”. Problem politycznych zawirowań

Podczas konferencji „Razem możemy więcej” zapytaliśmy Jana Krzysztofa Ardanowskiego wprost: czy widzi realną szansę, by taka strategia powstała w najbliższym czasie?

– To jest trudne pytanie. Ja bym chciał wierzyć, że mądrość Polaków będzie na pierwszym miejscu, że uda się wypracować rozwiązania, które będą kontynuowane przez kolejne zmieniające się ekipy – odpowiedział były minister rolnictwa.

Odwołał się przy tym do znanego cytatu ks. Jana Twardowskiego: – Parafrazując księdza Twardowskiego: śpieszmy się kochać rządzących, tak szybko odchodzą. Ta władza również niedługo odejdzie. Problem, jak tłumaczył, polega na tym, że każda kolejna ekipa „rozwala wszystko, co było wypracowane”.

– Mówią, że sami stworzą nowe projekty, nowe strategie. Oczywiście najpierw muszą raport otwarcia, czyli czas biegnie, a problemy nie są rozwiązywane – wytyka Ardanowski.

Jego zdaniem politycy chętnie deklarują zrozumienie dla potrzeby ponadpartyjnej strategii – zwłaszcza na konferencjach i w panelach dyskusyjnych. – Tu politycy z różnych opcji deklarowali, że tak, trzeba razem, bo ponad podziałami politycznymi zgoda, zgoda, wtedy Pan Bóg rękę poda – relacjonuje. W praktyce jednak zupełnie tego nie widać.

Zamiast strategii – „cep polityczny” w Sejmie i mediach

Według Ardanowskiego dzisiejsza debata publiczna wokół rolnictwa daleka jest od poważnej rozmowy o przyszłości wsi. Zamiast tego dominuje rytuał wzajemnych oskarżeń.

– Z mównicy sejmowej, w tych debatach w mediach, ja tego absolutnie nie widzę. To jest obrażanie się, to jest nieuzasadnione krytykowanie poprzedników, zwalanie na obecnych – wylicza.

Całą tę sytuację podsumowuje mocnym obrazem: – To jest taki cep polityczny, którym się wszyscy okładają i z tego nic nie wynika.

Tymczasem, jak podkreśla, rolnicy oczekują od polityków czegoś zupełnie innego: stabilnych, przewidywalnych rozwiązań i myślenia wykraczającego poza jedną kadencję.

Strategia dla rolnictwa: kompromis interesów i odpowiedź na nowe realia UE

Zdaniem byłego ministra Polska musi mieć strategię rozwoju rolnictwa, ale nie może to być dokument pisany wyłącznie pod jedną grupę interesu.

– Polska powinna mieć strategię, która będzie kompromisem między oczekiwaniami różnych grup społecznych, bo przecież nie ma co ukrywać, że nie tylko potrzeby rolników są zgłaszane, ale również inne grupy społeczne na obszarach wiejskich – zaznacza.

Na konieczność takiej strategii wpływa także zmieniające się otoczenie zewnętrzne – przede wszystkim polityka Unii Europejskiej.

Ardanowski ostrzega, że rolnictwo w Europie zaczyna być marginalizowane, a w politycznych kalkulacjach coraz częściej pojawia się myśl o imporcie żywności z innych regionów świata. – Z Ameryki Południowej, z Ukrainy i tak dalej. Zmienia się otoczenie rolnictwa – mówi.

Jednocześnie ostro krytykuje kurs Brukseli na radykalną politykę klimatyczną: – Europa nie chce odejść od głupoty religii klimatycznej, od tej dominacji myślenia o tym, że zwierzę jest ważniejsze od człowieka.

W jego ocenie bez szerokiej, politycznej zgody na zmianę tych trendów zagrożone jest nie tylko rolnictwo, ale całe społeczeństwo. – Brak rolnictwa naraża społeczeństwo na niebezpieczeństwo braku żywności. Tu ta zgoda jest absolutnie potrzebna – podkreśla.

„W jedności siła” – ale nie tylko na blokadach dróg

Choć Ardanowski ostro ocenia klasę polityczną, równie wymagający jest wobec samych rolników i ich organizacji. Jego zdaniem strategia dla rolnictwa nie może powstawać wyłącznie „na górze”, bez realnego udziału środowiska.

– Oczekuję, żeby w tych propozycjach w pierwszym miejscu byli rolnicy, żeby organizacje rolnicze nie tylko wpisywały się w debatę polityczną, bo popierają jednego czy drugiego, tylko rzeczywiście starały się przedstawić takie rozwiązania, których oczekują, jednocześnie biorąc na siebie również część odpowiedzialności – zaznacza.

W praktyce chodzi m.in. o gotowość do prawdziwej integracji – zarówno pionowej, jak i poziomej. Były minister przypomina, że od lat apeluje o łączenie producentów z przetwórcami i handlem, ale wciąż napotyka opór wynikający z krótkowzrocznego myślenia.

– Nie chcę słyszeć takiego mówienia, jeżeli mówimy o konieczności integracji pionowej, czyli powiązania producentów, przetwórców, handlarzy z rolnikami, że każdy tylko uważa, że to wtedy, kiedy jemu się to opłaci – mówi.

Jeszcze większy opór budzi integracja pozioma, czyli tworzenie porozumień gospodarczych rolników, zwłaszcza w formie spółdzielczości. – W szczególności będę wspierał spółdzielczość. Wtedy mi ludzie mówią, że na diabła spółki, że my nie chcemy do tego, bo to za komuny było – relacjonuje.

Ardanowski kontruje takie podejście jednym, prostym przesłaniem: – Wieś musi zrozumieć, że w jedności siła. Nie w jedności tylko protestów, ale w jedności działalności gospodarczej i budowania tej faktycznej siły rynkowej rolników.

Stowarzyszenie Polski Chleb: „Nie tylko krytykować ministra”

Mimo sceptycyzmu wobec obecnej politycznej praktyki, były minister nie rezygnuje z prób tworzenia konkretnych rozwiązań. Jak podkreśla, nie chce ograniczać się do krytykowania kolejnych szefów resortu rolnictwa.

– Może w naiwności zakładam, że politycy je przyjmą. Na razie tego nie widzę – przyznaje, mówiąc o potrzebnych strategiach i programach.

Właśnie z tej potrzeby działania narodziła się inicjatywa Stowarzyszenia Polski Chleb, którą Ardanowski firmuje wraz z grupą ekspertów.

– Powołałem do życia z grupą ekspertów Stowarzyszenie Polski Chleb po to, żeby przygotowywać rozwiązania, nie tylko krytykować ministra, bo to byłoby łatwe – wyjaśnia.

Celem stowarzyszenia ma być tworzenie takich propozycji dla rolnictwa, które trudno będzie zbić polityczną demagogią: – Chcemy przedstawiać rozwiązania obiektywne, uzasadnione, logiczne, których nie będą w stanie politycy obalić. I wtedy może przyjmą do wiadomości, że rzeczywiście polskie rolnictwo nie jest skazane na zmarnowanie, nie jest skazane na klęskę.

W swojej wypowiedzi Ardanowski używa bardzo mocnego porównania, mówiąc o „wyroku śmierci” na polskie rolnictwo. Ale od razu dodaje: – Wyrok śmierci nie został jeszcze wykonany, razem możemy to rolnictwo obronić.

 
Bartłomiej Czekała
Autor Artykułu:Bartłomiej Czekała Dyrektor Działu Rozwoju Cyfrowego i Produktów Cyfrowych
Pozostałe artykuły tego autora
Masz pytanie lub temat?Napisz do autora
POWRÓT DO STRONY GŁÓWNEJ
26. luty 2026 22:01