StoryEditor

Wiceminister Gromadzka o wecie prezydenta Nawrockiego: „To była ustawa o uczciwości i szczelności systemu”

Wiceminister rolnictwa Małgorzata Gromadzka broni rządowej ustawy o aktywnym rolniku, zawetowanej przez prezydenta Karola Nawrockiego. Przekonuje, że celem przepisów było uszczelnienie dopłat bezpośrednich i kierowanie pieniędzy do faktycznie produkujących rolników, a nie uderzenie w rodzinne gospodarstwa. Ostrzega też przed „populistycznymi hasłami” i straszeniem wsi dla celów politycznych.

25.02.2026., 16:01h

Podczas zorganizowanej w miniony weekend przez Stowarzyszenie "Wspólna Rola" konferencji "Wspólnie możemy więcej" poprosiliśmy wiceminister rolnictwa Małgorzatę Gromadzką o komentarz do prezydenckiego weta do ustawy o aktywnym rolniku.

„Trzeba przyjrzeć się uzasadnieniu, a nie populistycznym hasłom”

Małgorzata Gromadzka podkreśla, że przed oceną decyzji prezydenta Karola Nawrockiego o wecie do ustawy o aktywnym rolniku trzeba dokładnie przeanalizować jego oficjalne uzasadnienie, a nie tylko hasła pojawiające się w debacie publicznej.

– Trzeba przyjrzeć się uzasadnieniu Pana Prezydenta. Póki co w przestrzeni publicznej pokazały się takie dość, bym powiedziała, populistyczne hasła odnośnie ochrony gospodarstw rodzinnych – mówi wiceminister rolnictwa.

Zwraca uwagę, że sama ustawa miała charakter ramowy.

– Powiem szczerze, że ta ustawa ma zapisy ogólne. Natomiast jeżeli chodzi o pozostałe zapisy, tak naprawdę dopiero rozporządzenia będą mogły delegować określone działania, określone zadania – zaznacza.

„Celem było uszczelnienie dopłat, nie atak na rodzinne gospodarstwa”

Gromadzka wyraźnie podkreśla, że intencją resortu rolnictwa nie było uderzenie w małe, rodzinne gospodarstwa rolne, lecz uporządkowanie systemu pieniędzy dla rolników.

– Głównym celem tej ustawy było oczywiście uszczelnienie płatności bezpośrednich, żeby te środki finansowe, które idą, w istocie trafiały na rolników aktywnych, czyli tych, którzy rzeczywiście wykonują tę pracę w gospodarstwach rolnych. Więc taki był cel – tłumaczy.

Dlatego sprzeciwia się narracji, że nowe przepisy miały uderzać w wieś.

– Naprawdę ta ustawa nie miała na celu absolutnie uderzenia w rodzinne gospodarstwa rolne. To jest przede wszystkim kwestia uczciwości i szczelności, jeżeli chodzi o system – podkreśla.

Jej zdaniem regulacje krajowe, w tym definicja aktywnego rolnika, są ważnym elementem kształtowania polityki rolnej i zasad korzystania z funduszy unijnych.

– Jeżeli chodzi o przepisy prawa, które są regulowane na poziomie Polski, to wpływają one również na kształtowanie się tej polityki – zaznacza.

Jak ma wyglądać polskie rolnictwo za 5–10 lat?

Wiceminister zwraca uwagę, że spór o ustawę o aktywnym rolniku to część szerszej dyskusji o przyszłości rolnictwa i dopłat bezpośrednich.

– Trzeba sobie zadać pytanie, jak będzie polskie rolnictwo wyglądało za 5–10 lat i gdzie te środki finansowe chcemy w istocie kierować, żeby odniosło to efekt – mówi Gromadzka.

Jej zdaniem pieniądze dla rolników powinny służyć nie tylko utrzymaniu produkcji, ale też bezpieczeństwu żywnościowemu i wzmocnieniu mniejszych gospodarstw.

– Żebyśmy mogli zyskać przede wszystkim bezpieczeństwo żywnościowe, ale również konkurencyjność właśnie tych małych gospodarstw rolnych. Bo jeżeli ktoś rzeczywiście produkuje, jeżeli ktoś wprowadza te towary na rynek, to wsparcie powinno go wzmacniać – przekonuje.

Przyznaje jednocześnie, że wokół definicji „aktywnego rolnika” pojawiło się wiele obaw – także w regionach o rozdrobnionej strukturze agrarnej.

– Ja pochodzę z Lubelszczyzny i małe gospodarstwa rolne, szczególnie rolnicy, również mieli wiele obaw dotyczących też definicji w ogóle aktywnego rolnika – przyznaje.

image

J. K. Ardanowski komentuje ustawę o aktywnym rolniku: Kuriozum prawne, które uderzało w małe gospodarstwa

„Prawo nigdy nie jest doskonałe, ale od tego jesteśmy w ministerstwie”

Gromadzka nie twierdzi, że zawetowana ustawa była idealna. Podkreśla jednak, że proces legislacyjny służy właśnie korygowaniu i ulepszaniu rozwiązań, również na etapie prac w Sejmie.

– Tak jak mówię, każde prawo nie zawsze jest doskonałe, ale po to jesteśmy w ministerstwie, po to jesteśmy również posłami, żeby ewentualnie w przyszłości też myśleć o tych poprawkach, o tym, żeby doskonalić to prawo – tłumaczy.

Jej zdaniem zamiast blokować rozwiązania na starcie, lepiej je dyskutować i modyfikować.

– Uważam, że lepiej jest usiąść przy wspólnym stole i rozmawiać o określonych rozwiązaniach niż, szanowni Państwo, przerzucać się, że tak powiem, populistycznymi hasłami, które mają na celu oczywiście też budzenie takiego poczucia strachu i braku stabilności, jeżeli chodzi o podejmowanie decyzji – mówi.

„Hasła strachu to polityka, nie troska o rolnictwo”

Wiceminister krytykuje sposób, w jaki część sceny politycznej komentuje zarówno samą ustawę o aktywnym rolniku, jak i decyzję prezydenta o wecie.

– Jeżeli są to merytoryczne argumenty, to oczywiście powinno to być wzięte pod uwagę – podkreśla.

Zaznacza jednak, że często zamiast merytoryki pojawia się gra emocjami mieszkańców wsi.

– Jeżeli jest to puszczanie tylko hasłowo pewnych sugestii, to to już nie jest działanie, tak naprawdę biorąc pod uwagę to, co ma się w rolnictwie zadziać, tylko to jest działanie stricte polityczne – ocenia Małgorzata Gromadzka.

W najbliższych tygodniach kluczowe będzie więc nie tylko samo weto prezydenta RP Karola Nawrockiego, ale odpowiedź rządu i Sejmu: czy powstanie nowy projekt ustawy o aktywnym rolniku i jak rząd zamierza pogodzić uszczelnienie dopłat z ochroną rodzinnych gospodarstw rolnych.

Bartłomiej Czekała
Autor Artykułu:Bartłomiej Czekała Dyrektor Działu Rozwoju Cyfrowego i Produktów Cyfrowych
Pozostałe artykuły tego autora
Masz pytanie lub temat?Napisz do autora
POWRÓT DO STRONY GŁÓWNEJ
25. luty 2026 17:01