Podczas VIII Ogólnopolskiej Giełdy Rzepaczano - Zbożowej Jakub Kowalski, kierownik sekcji skupu zbóż De Heus Polska, mówił o tym jak na handel zbożami paszowymi wpływa stabilizacja cenowa.
Stabilny rynek zbóż? Po ostatnich latach to niemal egzotyka
Ekspert zwrócił uwagę, że tegoroczny sezon wyróżnia się czymś, czego rynek dawno nie widział — spokojem. Po pandemii, hiperinflacji, wojnie w Ukrainie, nagłych zmianach prognoz USDA i geopolitycznych wstrząsach, bieżący rok wygląda wyjątkowo płasko.
Jak mówił ekspert, właśnie ta stabilność jest dziś „egzotyczna”, bo na tle ostatnich 5–6 lat stanowi zjawisko nietypowe.
Od pandemii do wojny. Rynek zbóż nauczył się żyć w chaosie
Kowalski przypomniał, że sezon 2021–2022 rozpoczął się od silnej hossy wywołanej inflacją i paniką na rynkach surowcowych. Przełom nastąpił w lutym 2022 r., kiedy rosyjska agresja na Ukrainę zablokowała znaczną część eksportu zbóż.
Z czasem rynek zaczął jednak funkcjonować w nowych warunkach. Ukraina uruchomiła alternatywne kierunki eksportu, w tym transport lądowy i porty takie jak Konstancja. W pomoc włączyła się także Polska.
USDA, geopolityka i fundusze coraz mocniej wpływają na ceny
W kolejnych sezonach rynek reagował już nie tylko na realne braki surowca, ale też na prognozy i nastroje. Wystarczyły przymrozki i susza w Rosji, by w krótkim czasie z bilansu światowego ubyło 10–12 mln ton pszenicy. Potem przyszły kolejne impulsy: napięcia na Bliskim Wschodzie, raporty USDA i oczekiwania wokół handlu międzynarodowego.
Zdaniem Kowalskiego coraz większe znaczenie mają dziś nie tylko fundamenty, ale też fundusze inwestycyjne i psychologia rynku. To one potrafią wywołać ruch cen nawet wtedy, gdy bilans podaży i popytu nie zmienia się gwałtownie.
Pszenica i kukurydza: ceny niskie, ale rynek nie jest bierny
Ekspert De Heus wskazał, że ceny pszenicy w Polsce poruszały się bardzo podobnie jak notowania MATIF. W szczytowych momentach pszenica paszowa w centrum kraju kosztowała nawet 1600–1700 zł/t, a w sezonie 2023–2024 spadła poniżej 700 zł/t.
Podobny schemat dotyczył kukurydzy, choć — jak podkreślił Kowalski — ten rynek ma większą autonomię cenotwórczą i bardziej lokalny charakter. Szczególnie widoczna pozostaje presja żniwna, bo kukurydza nie trafia od razu z pola do przetwórcy, lecz musi zostać wysuszona i ustandaryzowana.
Presja żniwna wciąż działa. Kukurydza najtańsza jest w zbiorach
Choć pojęcie presji żniwnej używane jest dziś rzadziej, na kukurydzy nadal jest bardzo widoczne. Jak wyjaśnił Kowalski, wielu rolników nie ma własnych suszarni ani możliwości magazynowania, dlatego musi szybko sprzedawać towar firmom skupowym.
To sprawia, że w czasie żniw kukurydza najczęściej jest najtańsza. Później, wraz z upływem sezonu, ceny się stabilizują. Jednocześnie w gospodarstwach często pozostają duże zapasy, a sprzedaż odbywa się falami.
Pasze stabilizują rynek zbóż w Polsce
W drugiej części wystąpienia Kowalski przeszedł do rynku paszowego, który — jego zdaniem — jest jednym z najważniejszych stabilizatorów krajowego rynku zbóż. Produkcja pasz w Polsce szacowana jest na około 23 mln ton, a rynek wrócił do równowagi między produkcją przemysłową i gospodarstwową.
Ekspert zwrócił uwagę, że w ostatnich latach zmieniała się struktura hodowli. Trzoda świń pozostaje pod presją cenową i w długim trendzie maleje, bydło rośnie dzięki profesjonalizacji, a drób nadal ma duży potencjał, choć ograniczają go choroby, przede wszystkim ptasia grypa i pomór.
Pszenżyto i owies zyskują, gdy rynek szuka tańszych alternatyw
Kowalski podkreślił, że pszenżyto pozostaje jednym z najważniejszych zbóż paszowych w Polsce. Ma wysoką zawartość białka, korzystny profil aminokwasowy i jest tańsze w produkcji. W tym sezonie różnica cenowa między pszenicą a pszenżytem wynosi około 89 zł/t.
Ważną obserwacją była także rola owsa. Gdy jego uprawa staje się opłacalna, rolnicy szybko zwiększają areał. To pokazuje, jak silnie rynek reaguje na sygnały cenowe.
Rolnicy wciąż trzymają zboże. Sprzedaż jest nieregularna
Jednym z najbardziej praktycznych wniosków z wystąpienia była obserwacja dotycząca sprzedaży ziarna. Jakub Kowalski ocenił, że w połowie czerwca wielu rolników nadal miało w magazynach 60–70% niesprzedanego zboża.
To powoduje, że rynek działa falami, a firmy handlowe i przetwórcy muszą być aktywni przez cały sezon. Jednocześnie rośnie awersja do ryzyka po stronie sprzedających — przy niskich cenach nie chcą oni zawierać kontraktów z dużym wyprzedzeniem.
Co może wywrócić stabilny rynek zbóż?
Na końcu Kowalski wskazał, że największym zagrożeniem dla obecnej równowagi mogą być trzy czynniki:
- geopolityka,
- ekstremalne zjawiska pogodowe,
- „czarne łabędzie”, czyli zdarzenia nieprzewidywalne, ale o ogromnym wpływie na rynek.
W jego ocenie rynek zbóż wszedł dziś w fazę względnej równowagi, ale to nie oznacza spokoju na długo. Stabilność może się skończyć równie szybko, jak się pojawiła.
Bartłomiej Czekała
