Rodzinne gospodarstwo rolne liczy wprawdzie 19 ha, ale to właśnie boczniaki stały się jego znakiem rozpoznawczym. Produkcja rozwijała się stopniowo — od niewielkich, hobbystycznych ilości po nowoczesny zakład, który dziś osiąga duże wolumeny i sprzedaje grzyby w całym kraju.
Od niewielkiego gospodarstwa do dużej produkcji boczniaków
Zbigniew Kalina przyznaje, że klasyczne gospodarstwo o tak małym areale nie dawało szans na utrzymanie rodziny. To skłoniło rodzinę do poszukiwania dodatkowego źródła dochodu.
Tak pojawiły się boczniaki. Początki nie były łatwe — najpierw rodzina próbowała samodzielnie produkować grzybnię, później kupowała podłoże i rozwijała produkcję krok po kroku.
Przez pierwsze lata Kalinowie uczyli się technologii, dopracowywali proces i szukali rozwiązań także za granicą. Jak podkreślają, kluczowe było połączenie własnego doświadczenia z podpatrywaniem nowoczesnych metod w Europie Zachodniej.
Rodzinny podział obowiązków
W gospodarstwie każdy ma swoją rolę.
- Zbigniew Kalina odpowiada przede wszystkim za produkcję podłoża i technologię uprawy.
- Karolina Kalina zajmuje się zbiorem, konfekcjonowaniem i codzienną pracą przy grzybach.
- Patrycja Kalina prowadzi administrację, księgowość i systemy informatyczne wspierające produkcję.
Rodzina podkreśla, że sukces nie byłby możliwy bez zgranego zespołu i ludzi, którzy naprawdę chcą pracować w rolnictwie.
Jak wygląda produkcja boczniaków?
Produkcja boczniaków w gospodarstwie Kalinów jest mocno zautomatyzowana. Słoma trafia do procesu przygotowania podłoża, gdzie jest cięta, nawilżana i mieszana, aż osiągnie odpowiednie parametry.
Następnie przechodzi przez tunel, w którym:
- jest dogrzewana do około 60°C,
- utrzymywana w odpowiedniej temperaturze przez dwie doby,
- chłodzona,
- przygotowywana do dalszego etapu produkcji.
Gotowe kostki trafiają na regały, gdzie boczniaki rosną przez około dwa tygodnie. Zbiory odbywają się codziennie, a doświadczone oko plantatorów pozwala ocenić, który grzyb nadaje się już do zerwania.
U nich nic się nie marnuje
W gospodarstwie Kalinów wykorzystywany jest każdy element produkcji. Boczniaki trafiają nie tylko do sprzedaży świeżej, ale też do przetwórstwa. Z korzeni powstają m.in. farsze i kiełbaski.
Zużyte podłoże nie jest odpadem — trafia na pole jako nawóz. Rodzina podkreśla, że dzięki temu stosuje politykę minimum waste i poprawia jakość gleby.
Patrycja Kalina zwraca uwagę, że na polach odnotowano wzrost zawartości węgla organicznego, a gleba stała się wyraźnie żyźniejsza.
Sukces, który trwa latami
Zbigniew Kalina podkreśla, że takiej produkcji nie da się zbudować od razu. Wymaga ona:
- czasu,
- powtarzalności,
- jakości,
- znajomości całego cyklu technologicznego,
- dopasowania do rynku.
Rodzina chętnie dzieli się wiedzą, ale zaznacza, że w przypadku boczniaków teoria to za mało — liczy się praktyka, doświadczenie i codzienna obserwacja produkcji. Podczas Gali Wielkopolski Rolnik Roku 2026 Państwo Kalina znaleźli się w gronie laureatów tego prestiżowego konkursu.
Więcej informacji w reportażu video Magdaleny Szymańskiej i Macieja Siwińskiego. Zachęcamy do oglądania!
Bartłomiej Czekała
