CPN wróci tylko w jednym przypadku
Program Ceny Paliw Niżej (CPN) może ponownie zostać uruchomiony, jeśli dojdzie do gwałtownego pogorszenia sytuacji geopolitycznej na Bliskim Wschodzie.
Taką możliwość zasygnalizował minister energii Miłosz Motyka, wskazując, że ewentualna eskalacja konfliktu mogłaby ponownie zagrozić stabilności rynku paliw.
Takie rozwiązanie miałoby ograniczyć skutki nagłych podwyżek cen paliw dla kierowców oraz złagodzić ich wpływ na gospodarkę.
Konflikt na Bliskim Wschodzie i ceny ropy
Przypomnijmy, że na początku marca ceny ropy na światowych rynkach gwałtownie wzrosły po ataku Stanów Zjednoczonych i Izraela na Iran. Dodatkowym czynnikiem wpływającym na rynek było zablokowanie cieśniny Ormuz, jednego z najważniejszych szlaków transportu ropy naftowej. Zakłócenia w dostawach przełożyły się na wzrost cen surowców energetycznych, co szybko odczuli także kierowcy. Rząd nie wyklucza, że podobny scenariusz w przyszłości mógłby ponownie wymagać uruchomienia mechanizmów osłonowych.
Koniec programu może podnieść inflację
Program CPN obowiązywał do końca czerwca i przez kilka miesięcy ograniczał wzrost cen paliw. Dzięki temu wpływał nie tylko na niższe rachunki na stacjach benzynowych, ale również pomagał obniżać wskaźnik inflacji konsumenckiej (CPI) oraz stabilizował oczekiwania inflacyjne.
Po zakończeniu programu ekonomiści spodziewają się wzrostu inflacji. Według ich szacunków wyższe ceny paliw mogą podnieść lipcowy wskaźnik CPI o około 0,4 pkt proc. Dla porównania, w czerwcu inflacja wyniosła 2,5 proc. rok do roku, wobec 3,1 proc. w maju. Był to poziom zgodny z celem inflacyjnym Narodowego Banku Polskiego.
Ministerstwo Finansów szacuje, że fiskalny koszt programu CPN wyniósł około 4,7 mld zł.
oprac. Patrycja Bernat
na podst. money.pl
