Zdaniem eksperta coraz więcej zależeć będzie od regulacji, kierunku zmian w Unii Europejskiej oraz tego, jakie surowce roślinne w ogóle pozostaną dopuszczone do produkcji biodiesla.
Polska produkcja oleju rzepakowego wciąż ma solidne podstawy
Stępień podkreślił, że obecny sezon w Polsce i Europie rozpoczął się w lepszych nastrojach niż poprzedni. Pomogły wyższe zbiory rzepaku w wielu krajach unijnych, w tym także w Polsce.
- Mieliśmy według GUS 3,6 miliona ton, ale warto zwrócić uwagę także na to, co działo się wokół naszego kraju. Działo się dobrze i miało to przełożenie na przekroczenie 20 milionów ton zbiorów w Unii Europejskiej - mówił ekspert PSPO.
Jak zaznaczył, choć sytuacja surowcowa była lepsza, nie oznacza to pełnego komfortu dla branży. Polskie zakłady tłuszczowe już dziś mają możliwości przerobu przekraczające 4 mln ton, a deficyt surowca pozostaje realnym problemem.
Deficyt rzepaku w Polsce rośnie
Według Stępnia krajowy przemysł olejowy działa dziś w warunkach coraz większego niedoboru rzepaku. W poprzednim sezonie luka surowcowa wynosiła około 400 tys. ton, a wraz ze wzrostem mocy przerobowych może być jeszcze większa.
- Jeżeli weźmiemy pod uwagę potencjał, to dodatkowo rośnie kolejne 100 tysięcy. Jeżeli dojdzie nam kolejna tłocznia, sytuacja będzie jeszcze bardziej napięta - podkreślił.
Jego zdaniem to właśnie ten strukturalny deficyt będzie jednym z głównych wyzwań dla branży w najbliższych latach.
Era rekordów się skończyła. Branża odczuwa spadek
Dyrektor PSPO zwrócił uwagę, że za przemysłem olejarskim jest okres rekordów, ale dziś sytuacja wygląda już znacznie słabiej. Spadek wolumenów przełożył się także na produkcję olejów i marżowość całego biznesu.
- Era rekordów zakończyła się dosyć gwałtownie. Spadek był bardzo mocny, ponad 100 tysięcy ton. Niestety dla przemysłu bardzo podobny spadek uzyskaliśmy w produkcji olejów - mówił.
Jak dodał, oznacza to również gorsze zaolejenie surowca, a więc niższą efektywność ekonomiczną przetwórstwa.
Biopaliwa nadal wspierają popyt na rzepak
Najmocniejszym filarem rynku pozostaje w Polsce sektor biopaliw. Stępień podkreślał, że krajowa polityka w tym obszarze jest stabilna i od lat wspiera przerób oleju rzepakowego.
- Polska jest bardzo stabilnym krajem, jeżeli chodzi o politykę biopaliw. Dzięki temu możliwy był wzrost przerobu - zaznaczył.
Według danych przedstawionych przez PSPO produkcja estrów rzepakowych oscyluje wokół 1 mln ton rocznie, co odpowiada zużyciu ponad 960 tys. ton oleju rzepakowego. W przeliczeniu na surowiec oznacza to wykorzystanie około 2,3 mln ton rzepaku.
Miejsce dla soi i słonecznika? Na razie ograniczone
Stępień odniósł się również do alternatywnych surowców oleistych. Jak wyjaśnił, w krajowej produkcji biodiesla pewną rolę odgrywają także soja i słonecznik, ale ich udział jest zdecydowanie mniejszy.
- Po przeliczeniu na surowiec przerobiliśmy na ten cel około 25 tysięcy ton słonecznika i 70 tysięcy ton soi - wskazał.
Jednocześnie zaznaczył, że w Unii Europejskiej przyszłość tych surowców jest niepewna, zwłaszcza w kontekście przepisów środowiskowych i oceny wpływu pośredniej zmiany użytkowania gruntów, czyli ILUC.
Soja może wypaść z unijnej bazy surowcowej
Najbardziej niepokojący wątek dotyczył soi. Według Stępnia unijne regulacje mogą w praktyce ograniczyć jej wykorzystanie w biopaliwach.
- W przypadku soi nie spełnia ona wymogów środowiskowych. Istnieje realne ryzyko, że zostanie wyeliminowana z bazy surowcowej biopaliw w Unii Europejskiej - ostrzegł.
W jego ocenie oznaczałoby to kolejną utratę szans dla europejskiego rolnictwa, zwłaszcza że światowe rynki, szczególnie Stany Zjednoczone i Ameryka Południowa, rozwijają odnawialnego diesla właśnie w oparciu o soję.
Rzepak wygra z innymi oleistymi?
Zdaniem Stępnia olej rzepakowy nadal pozostaje najlepszym surowcem do produkcji biodiesla - zarówno pod względem technicznym, jak i jakościowym. Problem polega jednak na tym, że Unia Europejska chce jednocześnie rozwijać biopaliwa i ograniczać wykorzystanie surowców rolnych.
- Chcielibyśmy mieć odnawialne biopaliwa na rynku, czyste środowisko i jednocześnie nie wykorzystywać surowców rolnych w Europie. To bardzo trudne zadanie - mówił.
W jego ocenie branża biopaliwowa jest na tyle silna, że nie da się jej szybko „zabić”, ale w dłuższej perspektywie najważniejsze będą decyzje legislacyjne, także po 2030 roku.
HVO zmienia zasady gry
Na koniec ekspert PSPO zwrócił uwagę na megatrend związany z HVO, czyli uwodornionymi olejami roślinnymi. Jego zdaniem to właśnie ten kierunek będzie coraz mocniej kształtował rynek, a nie klasyczne estry.
- Świat zmierza w stronę HVO, Polska również. W związku z tym trzeba zwrócić uwagę, że jeśli chodzi o rozwój mocy na biodieslu, to raczej nie estry, a jeżeli nie estry, to raczej nie olej rzepakowy - podsumował.
Bartłomiej Czekała
Fot. Urban
