StoryEditor

Zamiast krycia naturalnego inseminuje całe stado. Na tym zbudował niszę

Roman Iwicki postawił w stadzie herefordów na rozwiązanie, z którego w Polsce korzysta niewielu hodowców. Zamiast utrzymywać własnego rozpłodnika, inseminuje wszystkie krowy i jałówki, dzięki czemu może precyzyjnie dobierać genetykę. Jaką daje to przewagę na rynku?

09.07.2026., 14:00h

Roman Iwicki z woj. kujawsko-pomorskiego, jako jeden z nielicznych hodowców bydła w Polsce, wykorzystuje inseminację w tej rasie. Stawia przede wszystkim na dobór genetyczny do konkretnej krowy oraz łatwość wycieleń. Jak podkreśla, właśnie to pozwala mu uzyskiwać bardzo dobre wyniki hodowlane i wyróżnia jego ofertę na rynku. Zobaczcie sami!

10 buhajków rocznie, a stado rośnie

Roman Iwicki rozwija stado od 7 lat. Zaczął od zakupu 12 jałówek rasy hereford z gospodarstwa Marcina Cioka, zarządcy sporego stada w Mysłakach Małych, w woj. warmińsko-mazurskim. Obecnie Iwicki oferuje do sprzedaży około 10 buhajków rozpłodowych rocznie. Zwierzęta sprzedawane są najczęściej w wieku od 13 miesięcy i przy masie od 450 kg.

– Ceny zaczynają się od 13,5 tys. zł netto za sztuki w wieku 13 miesięcy. Cena zależy też od tego, jakie pochodzenie ma matka. Im starszy, tym można go drożej sprzedać – mówi hodowca.

Jak podkreśla, zwykle nie śpieszy się ze sprzedażą byków. Nawet jeśli pozostają w gospodarstwie do 24. miesiąca życia, znajdują nabywców.

Inseminacja zamiast własnego rozpłodnika

Hodowca prowadzi stado liczące około 30 krów mamek i wszystkie krowy oraz jałówki inseminuje. Jak przyznaje, właśnie dlatego trafiają do niego klienci z całej Polski, poszukujący buhajów o bardzo dobrej genetyce. Obecnie ponad 90% matek jest po inseminacji.

– W Polsce trudno znaleźć dobrego buhaja, a przede wszystkim takiego bez pokrewieństwa z resztą pogłowia w kraju. Tu zawsze był z tym problem. Jak ktoś chce coś zupełnie nowego, to prędzej czy później i tak do mnie trafi – mówi hodowca i zaznacza, że większość hodowców herefordów utrzymuje własnego buhaja i rezygnuje z inseminacji. Przyznaje, że zainteresowanie inseminacją rośnie.

– Myślę, że na poważnie inseminacją herefordów zajmuje się w Polsce zaledwie kilka osób – podkreśla. Do krycia zarówno jałówek, jak i krów wykorzystuje nasienie importowane z Wielkiej Brytanii, ale także ze Stanów Zjednoczonych, Australii i Irlandii. Jak podkreśla, stale poszukuje nowych buhajów i uważa, że zgromadził jeden z największych banków nasienia herefordów w Polsce.

image
herefordy, Roman Iwicki
FOTO: Ryszard Mrozik

Najważniejsze cechy?

Bezrożność i łatwość wycieleń, przyrosty, temperament, mleczność, ale także cechy rzeźne – wydajność, marmurkowatość – wymienia hodowca.

Przy doborze buhajów do inseminacji Roman Iwicki analizuje przede wszystkim cechy użytkowe i indeksy hodowlane. W przypadku jałówek najważniejszym kryterium jest łatwość wycieleń. Jednocześnie zwraca uwagę, że interpretacja zagranicznych indeksów nie jest prosta, ponieważ systemy oceny różnią się między krajami. W hodowli stawia na bezrożność.

– Bezrożność to pierwsza cecha, którą wybieram. Stado jest bezrożne genetycznie i takie będzie zawsze – mówi. Co ciekawe, dobór nasienia odbywa się indywidualnie do każdej krowy. Hodowca bierze pod uwagę m.in. wcześniejsze wycielenia i masę urodzeniową cieląt.

Indywidualne dopasowanie to ogromna zaleta

Rolnik obserwuje swoje zwierzęta i już wie, czego im trzeba, aby potomstwo miało większy potencjał lub lepsze parametry albo jakich problemów może się spodziewać po danej sztuce. Może tym sterować poprzez dobór odpowiedniego buhaja.

To również daje większą pewność kupującemu – znany jest status ojca, jego historia genetyczna oraz predyspozycje. Wychodzi na to, że w gospodarstwie Iwickiego można niemalże poczuć się jak w stacji oceny buhajów, bo każdy buhaj wyróżnia się nieco innymi cechami i każdy jest indywidualnie traktowany jeszcze zanim przyjdzie na świat. Dzięki inseminacji Iwicki mocno steruje kierunkiem rozwoju hodowli i przyspiesza postęp hodowlany.

Roman Iwicki podkreśla, że największą przewagą inseminacji nad kryciem naturalnym jest możliwość indywidualnego dopasowania buhaja do każdej samicy.

image
herefordy, Roman Iwicki
FOTO: Ryszard Mrozik

– Do jednej konkretnej krowy dobieram jedną porcję nasienia. Będę miał bardzo wąską pulę genetyczną z tej jednej pary. Przy naturalnym kryciu wszystkie krowy są kryte przez jednego rozpłodnika, co ogranicza możliwości prowadzenia rozbudowanej pracy hodowlanej – mówi hodowca. Podkreśla, że stosuje zarówno nasienie konwencjonalne, jak i seksowane, w zależności od potrzeb stada. Na razie nie sprzedaje jałówek hodowlanych, ale wkrótce się to zmieni, bo inseminuje więcej nasieniem seksowanym w kierunku uzyskania jałóweczek. Jednocześnie nadal cały czas zwiększa pogłowie własnego stada.

Zwraca również uwagę na jeszcze jedną zaletę takiego rozwiązania. Jeżeli okaże się, że po którymś z buhajów uzyskiwane potomstwo nie spełnia oczekiwań, problem dotyczy jedynie pojedynczych kojarzeń, a nie całego stada.

Dobre wyniki potwierdzają obrany kierunek

Roman Iwicki przyznaje, że efekty prowadzonej przez niego pracy hodowlanej znajdują odzwierciedlenie w wynikach oceny prowadzonej przez Polski Związek Hodowców i Producentów Bydła Mięsnego.

– Podczas oceny związku moje cielęta w rasie hereford były na podium. Krowy pod względem mleczności, a cielęta pod względem przyrostów były w pierwszej trójce w Polsce – mówi hodowca.

Jednocześnie zaznacza, że przy interpretacji wyników i zakupie buhajów należy zawsze uwzględniać różnice w warunkach utrzymania i żywienia zwierząt, ponieważ mają one istotny wpływ na uzyskiwane przyrosty i późniejszy wygląd byka.

– W moim stadzie nie stosuję żywienia kiszonką z kukurydzy. Krowy z cielętami przebywają na łąkach, a byczki w późniejszych etapach życia są żywione ekstensywnie. Początkowo wyglądają niepozornie, ale już niejeden hodowca po zakupie był pozytywnie zaskoczony – mówi Roman Iwicki.

Całe gospodarstwo jest prowadzone metodami ekologicznymi. W 2024 r. zajęło również  3. miejsce w konkursie na najlepsze gospodarstwo ekologiczne w Polsce.

Dorota Kolasińska
Autor Artykułu:Dorota Kolasińska
Pozostałe artykuły tego autora
Masz pytanie lub temat?Napisz do autora
POWRÓT DO STRONY GŁÓWNEJ
09. lipiec 2026 15:01