Przy okazji VIII Ogólnopolskiej Giełdy Rzepaczano - Zbożowej mieliśmy okazję porozmawiać z Arkadiuszem Gasidło z Zakładów Tłuszczowych Bielmar, któr ebyły także jednym z partnerów naszego spotkania podsumowującego sezon 2025/2026.
Bielmar wchodzi w nowy sezon bez zapasów
Jak wyjaśnił Arkadiusz Gasidło, Bielmar tradycyjnie przed żniwami czyści magazyny i przygotowuje zakład do remontów. Oznacza to, że firma nie dysponuje dziś zapasami starego rzepaku.
Jednocześnie, jak zaznaczył, sytuacja w branży nie wskazuje na przerwy w pracy tłoczni.
- Część firm i tłoczni jest pokryta rzepakiem na nowy sezon, więc są w stanie zabezpieczyć tę przerwę na przednówku. Myślę, że tłocznie będą pracowały płynnie bez przerw - mówił Gasidło.
Kiedy ruszą żniwa rzepaku? Padła konkretna data
Zdaniem przedstawiciela Bielmaru pierwsze kombajny wjadą w rzepak około 15–20 lipca, czyli w terminie zbliżonym do tego z poprzednich lat. To właśnie wtedy rynek zacznie na nowo układać bilans podaży i popytu.
Europa nadal będzie potrzebowała importu rzepaku
Gasidło ocenił, że produkcja rzepaku w Unii Europejskiej w nadchodzącym sezonie będzie bardzo zbliżona do poprzedniej i wyniesie około 20,5 mln ton. To oznacza, że potrzeba importowa pozostanie wysoka i może sięgnąć 5,5–5,75 mln ton.
- Ona może być lekko wyższa ze względu na to, że przewidywane jest też zwiększenie przerobu w całym sezonie - wskazał.
Polska zbierze mniej rzepaku niż w ubiegłym roku
Największe obawy dotyczą jednak Polski. Według Gasidły tegoroczne zbiory mogą być wyraźnie niższe niż rok wcześniej.
Przyczyną ma być przede wszystkim mniejszy areał uprawy. W ubiegłym roku rzepak zajmował ok. 1,1 mln ha, a w tym sezonie realne jest - jak ocenił - 1–1,05 mln ha. Do tego dochodzi nieco niższy plon.
- W ubiegłym roku średni plon był na poziomie 3,27 t/ha. W tym roku może to być około 3 t lub lekko powyżej - mówił.
W efekcie polskie zbiory mogą sięgnąć około 3,2 mln ton, wobec 3,6 mln ton rok wcześniej.
Moce przerobowe w Polsce są wyższe niż krajowe zbiory
To właśnie tu pojawia się największe wyzwanie dla rynku. Moce przerobowe zakładów tłuszczowych w Polsce rosną i - jak podkreślił Gasidło - dochodzą już do 4 mln ton, a wkrótce mogą przekroczyć 4,5 mln ton.
- Niestety, daleko nam do produkcji rzepaku na poziomie czterech milionów ton - przyznał.
Oznacza to, że polski przemysł tłuszczowy będzie musiał szukać surowca poza krajem.
Rumunia może być ważnym źródłem rzepaku dla Polski
W ocenie Gasidły jednym z najważniejszych kierunków zaopatrzenia pozostanie Rumunia. Tamtejsza produkcja ma być bardzo dobra również w nadchodzącym sezonie, a nadwyżki eksportowe mogą sięgnąć około 1,5 mln ton.
- Zakładam, że rynek polski z tego skorzysta - stwierdził przedstawiciel Bielmaru.
W jego ocenie embargo na ukraiński rzepak raczej się nie zmieni, więc to właśnie Rumunia może odgrywać kluczową rolę w uzupełnianiu niedoborów.
Unia sprowadza rzepak głównie z trzech kierunków
Gasidło przypomniał również, że UE importuje rzepak przede wszystkim z Australii, Ukrainy i Kanady. W obecnym sezonie łączny import z tych kierunków wyniósł już około 5,1 mln ton, a końcowy wynik może dojść do 5,4–5,5 mln ton.
To pokazuje, że rynek unijny pozostaje silnie zależny od dostaw spoza Wspólnoty, mimo rosnącego przerobu i wysokiego zapotrzebowania tłoczni.
Kanada stabilna, Australia słabsza, Ukraina zmienia model biznesowy
Jeśli chodzi o przyszły sezon, Kanada ma ponownie zebrać około 22 mln ton rzepaku. W Australii sytuacja wygląda mniej optymistycznie - po bardzo dobrym poprzednim sezonie, kiedy zbiory wyniosły 7,7 mln ton, teraz prognozy wskazują około 6–6,2 mln ton.
Największa zmiana dotyczy jednak Ukrainy. Jak zauważył Gasidło, tamtejszy eksport rzepaku do Europy już spada, bo kraj ten coraz bardziej stawia na przerób nasion we własnym kraju i eksport oleju rzepakowego.
Polski rzepak trafi do zakładu w drugiej połowie lipca
Na koniec Gasidło wskazał, kiedy surowiec z nowego sezonu zacznie realnie trafiać do Bielmaru.
- Zakładam, że druga, trzecia dekada lipca - powiedział.
To oznacza, że rynek ma już tylko chwilę na domknięcie starego sezonu i przygotowanie się do kolejnego, który - zdaniem rozmówcy - znów będzie wymagał sprawnego bilansowania surowca w skali całej Europy.
Bartłomiej Czekała
Fot. Szymon Śliwiński
